Share|

Peron numer 9 i 3/4.

Go??Gość
PisanieTemat: Peron numer 9 i 3/4.  Wto Gru 06, 2011 6:22 pm

Przejście na peron chronione było twardo wyglądająca, połyskującą, metalową barierką, która wcale nie wyglądała na taką, co to mogłaby jedynie sprawiać pozory. Wręcz przeciwnie! Jej złowieszczy, srebrzysty blask skutecznie odstraszał mugoli, chcących odpocząć chwileczkę wspierając się o najbliższą ścianę czy właśnie taką oto niepozorną barierę. O dziwo, nikomu nigdy nie wydało się to dziwne, ba, niemagiczni ludzie nie zauważali nawet, iż co roku, pierwszego września, za ową dziwaczną poręczą znikały tabuny czarodziejów spieszących by odprowadzić swoje latorośle na Express do Hogwartu - czerwoną, buchającą parą lokomotywę co rok pojawiającą się na niesamowitym peronie 9 i 3/4. Nikt nigdy nie dziwił się, iż ludzie prowadzący wózki, na których stały klatki z sowami czy inne niepokojące, mogące sprawiać wrażenie podejrzanych, rzeczy, tak po prostu nagle znikają... Mugole od zawsze żyjący w ciągłym pośpiechu nie zwracali uwagi na często bardzo istotne, niesamowite sytuacje... i chwała im za to!

Pierwszy września tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego piątego roku można było nazwać typowym, końcowoletnim dniem. Słońce rzucało dookoła wciąż mocno grzejące promienie, jakby chciało obwieścić wszystkim, że to jeden z tych ostatnich, ciepłych dni. Delikatny wietrzyk ochładzał twarze spieszących w różne strony mugoli i czarodziejów. Idealna pora na rozstanie się z rodziną i przywitanie z przyjaciółmi, których zostawiło się przed wakacjami. Czerwona lokomotywa już stała na peronie i głośnym gwizdem oznajmiała wszystkim, że do odjazdu zostało jeszcze tylko kilka minut. Nie ma na co czekać! Wielu uczniów zajęło już przedziały dla siebie i swych znajomych, wielu wychylało głowy za okna, by zamienić ostatnie kilka słów z rodzicami, wielu wciągało po schodkach swoje ciężkie kufry, a wielu najzwyczajniej w świecie stało jeszcze na peronie wesoło gawędząc z osobami, które mieli zobaczyć dopiero po końcu roku szkolnego.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 9:36 am

Ah, już za kilkanaście godzin odwiedzę Hogwart... ostatni raz... Lecz Vesna nie miała zamiaru smucić się z tego powodu. Zamierzała lamentować dopiero wtedy, gdy ostatni raz stanie w wyjściu ze szkoły. Na peronie kręciła się masa ludzi... i czarodziejów - ma się rozumieć. Pierwszoroczniacy z wielkimi kuframi, a na nich klatkami z sowami. Wyglądali na zestresowanych swoim pierwszym pobytem w Hogwardzie. Trudno im się dziwić, od teraz zmieni się ich całe życie.
Vesna rozejrzała się wokół siebie i ze zmartwieniem stwierdziła, że jej tata nie pojawił się, aby ją pożegnać. Pewnie czai się gdzieś w krzakach polując na dziwne potwory, albo czarnoksiężników.
De Chaves stanęła przed barierką do świata magii, lecz musiała chwilę poczekać, gdyż nie ona jedyna chciała się tam dostać. Wzięła rozpęd, zamknęła oczy i bum! Poczuła dziwnie znane uczucie, ogarną ją lekko dreszczyk i panna Vesna znalazła się wśród swoich.
Nic się nie zmieniło: nadal było tu ta jak zawsze. Ciemne cegły, szara posadzka, która jak zwykle wypolerowana była tak, że można zobaczyć w niej swoje odbicie. Veśnie od razu polepszył się humor, gdy spojrzała w dół. Ooo... - uśmiechnęła się pod nosem.
Pociąg czekał już na szynach, szykując się do odjazdu. Wiele uczniów wchodziło do niego, czy też wręcz wybiegało, aby ostatni (dla niektórych) raz zobaczyć się z rodziną. Obdarowywaniu milionami uścisków i całusów, wracali już zdecydowanie spokojniejsi.
Młoda czarownica już miała się szykować do wmaszerowania, tudzież wpełznięcia z taką ilością bagaży, do pociągu, gdy nagle usłyszała za sobą jakiś znajomy głos.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 10:00 am

Pogoda była iście końcowo wakacyjna. Nawet niebo roniło łzy nad losem nieszczęśliwych uczniaków, którzy muszą powrócić w mury szkoły, gdzie będą zmagać się nie tylko z mnóstwem nauki, ale i... no właśnie, kto wie czym jeszcze?
Jednak, zdawać by się mogło, wielu z młodych czarodziejów wcale nie było załamanych, gdy myślało o powrocie do Hogwartu, wszak nie był on zwykłą szkołą, a odkrywanie tajemnic kryjących się w jego starych, ogromnych murach skusiłoby niejednego...
Tak czy inaczej powróćmy do stacji King's Cross, gdzie póki co znajdowali się nasi bohaterowie. Otaczała ich wrzawa i odgłosy gwizdków sygnalizujące rychły odjazd różnorakich pociągów. Mugole i czarodzieje - dzisiaj i tych i tych było mnóstwo. Mijali się i przepychali, wpadali na siebie, przepraszali bądź mierzyli zabójczymi spojrzeniami. Metalowa barierka, kamienna ściana, pomiędzy peronami dziewiątym i dziesiątym zdawała się być dzisiaj inna niż zwykle... Lśniła, idealnie czysta, zapraszająca swym blaskiem, krzycząca "nie bój się, wjedź we mnie, pociąg zaraz odjedzie!". Zwykli ludzie zdawali się tego nie zauważać, tak, jak nie zwracali uwagi na to, że z każdą minutą znikało za nią coraz więcej trochę dziwacznych ludzi. Ludzi pchających wyładowane wózki, klatki z sowami, czy jeszcze dziwniejsze rzeczy...
Jeśli się boisz, zamknij oczy i pobiegnij, wtedy będzie prościej...
Zanim się zorientujesz będziesz na peronie dziewięć i trzy czwarte, gdzie otaczać cię będą tylko tobie podobni. Przyjaciele ze szkoły i ich rodzina, wrogowie, czy nieznajomi. Pierwszoroczni i ci, którzy mury Hogwartu znają jak własną kieszeń. Czystokrwiści, w swych powłóczystych szatach, półkrwi i mugolaki w zupełnie zwykłych ubraniach. Wrzawa, krzyki, tupot stóp. Wszędzie dało się zobaczyć witających, przytulających i wyściskujących znajomych. Niektórzy nie mogli powstrzymać łez, inni śmiali się w głos, a jeszcze innym nie zamykały się usta, gdy opowiadali o tym, jak spędzili wakacje. Niektórzy, ci bardziej niesforni, już dyskutowali o nowych żartach, które planowali przez całe dwa miesiące, inni rozprawiali o nauce. Najmłodsi byli najbardziej przestraszeni i podekscytowani jednocześnie. Rozglądali się ze strachem w oczach, niepewni swego przyszłego losu. W którym domu przyjdzie im zamieszkać?...
Wszystkie rozmyślania przerwał głośny gwizd, kłęby dymu i pary wydostały się spod wielkiej, czerwonej lokomotywy wjeżdżającej na tory. Express do Hogwartu. Wszyscy czekali na ten czerwony blask, na szum otwierających się drzwi. Gdzieniegdzie dało się słyszeć brawa i okrzyki.
Zaczęło się. Pora znaleźć odpowiedni przedział i pożegnać się z rodziną.
Do zobaczenia za dziesięć miesięcy!...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Aaron Wilkes
Male Skąd : Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 11:42 am

Jeszcze tylko kilka minut i wreszcie będę miał spokój stwierdził z zadowoleniem. Aaron lubił wakacje, mógł wówczas odpocząć od nauki, szkoły i przede wszystkim od uczniów. Po dziesięciu miesiącach ciężkiej pracy należał się przecież odpoczynek, nieprawdaż? Co innego, że nie zawsze dało się wypocząć na wakacjach, ale to już temat, na który wypowiem się innym razem.
Tatulek wpadł na genialny pomysł, a mianowicie na wycieczkę do Hiszpanii, gdzie też mieszkała jego kuzynka. Jak sam stwierdził, czas aby dzieci poznały bliżej swoją rodzinę. Wszystko zapowiadało się dobrze, jednak wszystko posuło się, kiedy pojawili się w domu ciotki. Posiadłość była wielka i idealna do zaszycia się. Już pierwszego dnia Aaron znalazł sobie miejsce, które jego zdaniem było godne jego osoby. Średniej wielkości pokój, utrzymany w dość jasnych kolorach, na środku, którego znajdował się fortepian. Ciotka oczywiście protestowała, bo przecież Aaron miał spać w komnacie tuż obok jej syna Martina. Wystarczyło jedno spojrzenie młodego Wilkesa i kobieta dała sobie spokój. Niestety Martin poczuł się urażony (delikatnie mówiąc) zachowaniem Ślizgona i postanowił wytoczyć kuzynowi wojnę. Przez cały miesiąc, czyli tyle ile tam byli, chłopak starał się obrzydzić pobyt Aaronowi. Wynajdywał przeróżne sposoby, a tu z małą pomocą zaklęć, a z pomocą młodszej siostry. Wilkes oczywiście nie zwracał uwagi na te godne pożałowania wybryki, ale i jego cierpliwość kiedyś się kończy. Megan oczywiście widziała, że coś się święci, więc postanowiła pomóc bratu, jak na dobrą siostrę przystało. Czym zakończył się jej udział? Wybuchem złości ojca, szlabanem i natychmiastowym wyjazdem. Powinno być już tylko lepiej, tak? No niestety nie. Na drugą część wakacji przyjechał wuj i ciotka, którzy to nie dali spokoju ani Aaronowi, ani Megan. Poza tymi dość negatywnymi wydarzeniami, wszystko inne było wręcz idealne…
Z ojcem pożegnał się wczoraj, kiedy ten szykował się w kolejną podróż chyba do Francji… Wraz z Megan pojawili się na stacji kilka minut przed czasem. Pomógł jej wnieść kufer i inne grajdoły do pociągu, zaproponował wspólną podróż (jak to robił co roku), jednak ta przeprosiła i powiedziała, że nie może, bo już umówiła się, że usiądzie z koleżankami. Chwile postali razem, kiedy ta zauważyła swoja przyjaciółkę i gdzieś pognała. Aaron zaś wrócił na peron by kupić sobie najnowsze wydanie Proroka, niestety nie tylko on wpadł na taki pomysł i musiał stanąć w dość długiej kolejce, aby zobyć gazetę.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 12:16 pm

Elizabeth Walkin:

Kolejne trzy osoby wpadły na peron. Ruda, pulchna kobieta wymachiwała rękami i poganiała swą równie płomienną córkę. Drobny mężczyzna pchał przed sobą załadowany wózek. Jakby się dobrze przyjrzeć można by zobaczyć wielkiego, szarego szczura slalomem przechadzającego się po starym, zniszczonym kufrze.
- Szybko! Zaraz się spóźnimy! A mówiłam, żeby wstać wcześniej!... - krzyki pani Walkin słyszeli chyba wszyscy na peronie. Cała rodzina zatrzymała się dopiero przy jednym z wejść, gdzie matka próbowała wepchnąć swą córkę do pociągu. Ta zapierała się obiema rękami i krzyczała jeszcze głośniej.
- Mamo, przecież pociąg dopiero podjechał! Daj spokój! Zdążę jeszcze iść kupić Proroka!... A ty z tatą wepchnijcie mój kufer, ja zaraz wracam... - o dziwo, podziałało i matka dała za wygraną. Lizzy wyszczerzyła do niej zęby, po czym zgarnęła swoje zwierzątko i pognała przed siebie. Ruda czupryna przemierzała slalomem labirynty stojących uczniów i ich rodzin. Gnała coraz szybciej unosząc szczura ponad głowę. Dało się słyszeć krzyki i wesołe powitania, wszak w Hogwarcie chyba nie było osoby, która chociaż ze słyszenia nie kojarzyłaby panny Walkin. Niektórzy do niej machali, inni patrzyli niezbyt przychylnie...
W końcu zatrzymała się przy długiej kolejce, tuż za jakimś ciemnowłosym chłopakiem. Aaron Wilkes. Może nie znali się osobiście, ale nie raz mijali chociażby na korytarzu. Tak czy siak, nie wiedziała o nim zbyt wiele, a fakt, że stał przed nią nie wróżył mu nic dobrego. Dziewczynka zmarszczyła brwi i nadęła policzki. Podrapała się po piegowatym nosie, po czym nieco zbliżyła do Ślizgona i... stanęła na palcach, by położyć mu szczura na ramieniu. Może przestraszy się i krzycząc ucieknie jak najdalej? Byłaby jedna osoba mniej przed nią...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Michael Doom
Skąd : Dolina Godryka
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 1:05 pm

Michael jak zwykle nie mógł się zebrać z łóżka, owszem, bardzo chciał wreszcie wrócić do Hogwartu, ale perspektywa kończącego się wylegiwania do późna nieco go zniechęcała. Całe wakacje spał do południa, a teraz będzie musiał zrywać się co rano. Jakiś czas leżał w łóżku i gapił się w sufit, z tego stanu wyrwało go dopiero łomotanie w drzwi i głos jego matki, który poinformował go, że jak zaraz nie zejdzie to nie dostanie śniadania. A przecież młody Doom nie ruszał się z domu bez śniadania, toteż szybko naciągnął na siebie sprane, podarte na kolanach dżinsy i koszulkę z logiem gumochłonów, która zdawała się dość czysta. Wszystkie inne ubrania leżały już pozwijane w jego kufrze. Chwilę trwało zanim znalazł całe skarpetki, niestety nie do pary, ale przecież nikt nie zauważy. Brakowało mu tylko butów, pod łóżkiem znalazł stare, nieco przybrudzone trampki, założył ja i był gotowy! Na dole już czekało na niego śniadanie, po kuchni krzątała się szczupła, niewysoka blondynka w kwiecie wieku, wyglądała na bardzo sympatyczną osóbkę, a gdy ujrzała swego syna zaraz stanęła nad nim i przygładzając mu sterczące we wszystkie strony włosy oznajmiła, że sama odprowadzi go na dworzec. Michael uznał, że jest to niepotrzebne i po dobrych piętnastu minutach przekonywania matki, że sam da sobie radę, wreszcie wyruszył na dworzec. Jego wózek nie był tak załadowany jak reszty uczniaków, miał kufer i to wszystko, żadnych dodatkowych bagaży, żadnych zwierząt, korzystał ze szkolnej sowy, w pierwszej klasie miał szczura, ale kiedyś podczas wycieczki na błonia, gryzoń zwiał, a Doom stwierdził, że nie był z niego dobry towarzysz. Przez bramkę na peron numer dziewięć i trzy czwarte przeszedł bez mrugnięcia okiem, jakby robił to codziennie, a w zasadzie przecież robił to już wiele razy. Od razu ujrzał wiele znajomych twarzy, jak dobrze było znowu zobaczyć niektóre mordy, aż szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy, witał się z różnymi osobami, kilka dziewcząt rzuciło mu się z piskiem na szyję, zbił chyba z pięćdziesiąt piątek ze znajomymi, w końcu postanowił wtaszczyć do pociągu swój kufer...
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 2:02 pm

Peron był jak zwykle pełen ludzi, kotów, szczurów, sów i mnóstwa innych rzeczy (czego to uczniowie nie chowają w kufrach?). Dorian wraz z rodziną próbował przebić się przez ten eklektyczny tłum by dostać się w końcu do pociągu.
- Dori, pomóż siostrze - postulowała matka, przyprawiając nastolatka o dreszcze nazywając go zdrobniale. W pewnym momencie Dorian uchwycił kątem oka czyjąś blond fryzurę, zupełnie niedaleko. Odwrócił się w tamtym kierunku ignorując słowa rodziców.
- Za chwilę wrócę - rzucił tylko i szybko podążył za znajomą dziewczyną. Dogonił ją, i zaczaił się za jej plecami.
- Panna De Chaves. Jakże miło znów Cię spotkać - powiedział nieco zbyt oficjalnym tonem. - Myślałem, że taka dziewczyna jak ty nie podróżuje pociągami z "plebsem". Cóż to się stało? Konie w magicznej karecie zmieniły się w myszy?
avatar
Lunarie Wood
Female Skąd : Londyn
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 2:20 pm

Luna jak zwykle była na dworcu przed czasem, jej kufer spoczywał już spokojnie w przedziale dla prefektów, pożegnała się już z rodzicami i z bratem, a teraz przechadzała się między uczniami z dumnie uniesioną głową i przypiętą do bluzki odznaka prefekta. Od czasu do czasu zatrzymała się koło jakiegoś zagubionego pierwszaka i pomogła mu znaleźć miejsce w pociągu. Co chwila upominała kogoś, kto przesadzał z żartami i robił zbyt wiele zamieszania na peronie, ba, raz nawet zaklęciem pozbyła się pozostałości po całej paczce łajnobomb. Już zamierzała wejść do pociągu, kiedy grupa drugoklasistów z gryffindoru zaczepiła ją i z przestraszonymi minami oznajmili, że musi iść za nimi. Lunarie pomagała każdemu, po prostu miała to we krwi, toteż zaraz ruszyła by ratować dzieciaki z opresji, okazało się jednak, że to nie żaden z uczniaków wpakował się w kłopoty, a szczur jakiegoś chłopaczka. Zwierzak siedział wystraszony na dachu jednego z wagonów. Panna Wood od razu starała się go dosięgnąć, jednak bez skutku. Nie pomogło stawanie na palcach, podskoki, była za niska. Próbowała nawet dosięgnąć go różdżką, ale tylko dźgnęła niechcący szczura, który spanikowany pobiegł na drugi koniec wagonu, a Luna ruszyła za nim, równie wystraszona.
- Chodź tu! - kyknęła przebiegając koło grupki uczniaków. Pogoń za szczurem skończyła się na samym końcu pociągu, gdzie zwierzątko przysiadło na skraju dachu i zwinęło się w kłębek trzęsąc ze strachu.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 2:29 pm

Obejrzała się za siebie, w nadziei spotkania kogoś bardziej lubianego (są tacy?) niż Dorian. Ujrzała te jego poczochrane blond włosy i przenikające szaro-niebieskie oczy, ale to nie wystarczyło, żeby urzec Wiosenkę. No i na pewno nie pomagały te słowa:
- Panna De Chaves. Jakże miło znów Cię spotkać - powiedział z deka sztywno. - Myślałem, że taka dziewczyna jak ty nie podróżuje pociągami z "plebsem". Cóż to się stało? Konie w magicznej karecie zmieniły się w myszy?
Vesna wybuchła głośnym śmiechem, zwracając na siebie uwagę innych zdziwionych uczniów. De Chaves stała w przejściu, blokując dostęp do pociągu. Ktoś za nią chrząkną, zapewne chcąc się jej pozbyć z drogi wejścia, tudzież wyjścia. Czarownica przewróciła oczami, odwróciła się do osoby, której tak bardzo przeszkadzało, że jest w tym miejscu. Było to jakiś chłopak: zielone duże oczy, kilka piegów na nosie, no i do tego ruda czupryna, która najbardziej wyróżniała go z pośród innych uczniów. Mimo tego Wiesia nie kojarzyła z kim ma do czynienia, najwidoczniej w odróżnieniu od chłopaka. Zrobił, bowiem on, przepraszającą zaskoczoną minę, zmieszaną z lekkim lekiem i jąkając się rzekł:
- Oh, yyy, ja nie-nie chcia-ałem... - zmieszany czarodziej spojrzał na swoje dłonie, nie wiedząc co z nimi zrobić.
Vesna uniosła brew do góry:
- Yhym, ta jasne. - powiedziała obojętnie. - Spadaj. - rzuciła krótko, a czarodziej zwiał gdzieś w głąb pociągu.
Dorian obserwował wszystko z wielkim zaciekawieniem o czym bez dwóch zdań świadczyła jego mina. Mimo wszystko nie ruszył się z miejsca. Nie speszył się, ani zdenerwował. Wiedziałam, to nie byłoby w jego stylu...
- W szczury, szczurze. - odpowiedziała ironicznie z pasującym do tego uśmieszkiem. Lubiła się z nim droczyć. Owszem - jej wypowiedź była złośliwa, ale to nie oznaczało, że nie darzy Krukona sympatią.
Odwróciła się na pięcie, śmigając swoimi blond włosami tuż przy twarzy Doriana, który jeszcze nie zdążył się poruszyć, po czym czarownica weszła do pociągu.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Taliesin Cailleach
Male Wiek : 19
Skąd : Carmarthen, Walia
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 22
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 3:12 pm

Był wilgotny i mglisty poranek, dla osoby nieznoszącej zbyt ostrego słońca jak Taliesin, prawdziwe święto. Szkoda tylko, że w pierwszego września w pierwszy dzień szkoły. Wczesne wstawanie nie było problemem, za to dosyć powszechnym zjawiskiem w rodzinie Cailleach'ów. Pierwsza wstała ciotka Taliesina, Morgaine, zjadła śniadanie, umyła się i przebrała. Była gotowa "eskortować" swojego bratanka 7 godzin przed czasem. Później wstali kolejno on sam i jego matka Marigold. Ojciec Taliesina miał ważne sprawy do załatwienia, toteż nie mógł towarzyszyć rodzinie.
Taliesin obudził się już koło północy. Nie mógł spać, toteż otworzył kufer i wyciągnął swój pamiętnik, pióro oraz atrament z jeżyn, który masowo kupowała jego matka jako głowna entuzjastka ekologicznego stylu życia w rodzinie. Zaczął zapisywać sen, który śnił mu się od dłuższego czasu. Noc w noc od miesiaca to samo: mnóstwo błysków zielonego światła, płonące budynki i to czego boi się najbardziej MROK. Czysty Mrok. W końcu około w pół do 5 wstał, zszed na dół i oficjalnie otworzył sezon na Hogwart.
- Dobra. Taliesin jesteś gotowy? - zapytała go matka, zapinając przed lustrem swoje rude włosy w kok.
- Oczywiście, już od 5 godzin.
- Wspaniale. Z Carmarthen do Londynu daleka droga - oznajmiła.
- Będziemy się teleportować? - zapytał z niepokojem.
- Niestety tak. Wiem, że tego nie lubisz, ja też, ale nie mamy innego wyjścia. Morgaine, gotowa!? - zawołała Marigold, a tymczasem zawesze wesolutka Morgaine zmaterializowała się przed jej oczami.
Taliesin i matka krzykneli.
- Nie rozumiem jak można nie lubić teleportacji - stwierdziła z uśmiechem Morgaine.
- Nie ważne, przenieś nas! - zażądała Marigold.
- No już, już - powiedziała, chwyciła bratanka i szwagierkę. I znikneli.
Peron 9 i 3/4 był jak zwykle zatłoczony. Tysiące uczniów, tysiące rodziców i innych krewnych, zwierzeta i jeden wielki chaos. Na szczęście rodzina Cailleach'ów miała na to sposób.
- No dobra, ja muszę się już z tobą pożegnać - rzekła Morgaine. Przytuliła Taliesina, a jej długie, gęste, kręcone, kruszoczarne włosy jak zwykle "zasypały" jego twarz. Ze łzami tęsknoty chwyciła wózek z bagażami 4-klasisty i znowu zniknęła.
- No to do zobaczenia - pożegnał się z matką.
- Do zobaczenia, tylko uważaj na siebie, bądź ostrożny i pisz dużo listów, nie żałuj pergaminu, ani atramentu, dobrze się ucz, bądź dobry dla nowego nauczyciela obrony. I ... po prostu kocham cię, więc uwazaj na siebie - Marigold zakończyła co roczny monolog uściskiem i ruszyła do wyjscia.
- Pa - powiedział Taliesin szeptem wsiadając do pociagu.
W ostatniej chwili na ramieniu usiadł mu jego kruk, Bran.
- Nareszcie! Myślałem, że w tym roku sam będę musiał udać się w podróż do Hogwartu. Jak zwykle w ostatniej chwili, ale i tak cię lubie - przyznał radosnie i wsiadł do któregoś z pustych przedziałów.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 4:21 pm

Iana obudził budzik. Był pierwszy września. Chłopak wstał i podszedł do okna. Padało, i to dość intensywnie. Ian skrzywił się lekko w duchu - nie przepadał za deszczem, tak jakby pochodził z kontynentu, a nie z Londynu. Uwielbiał za to, gdy świeciło słońce, wiał wiatr i nie było zbyt gorąco. To jednak w Anglii była rzadkość.
Chłopak bez zbędnej zwłoki wziął prysznic i ubrał się. Miał mały dylemat, czy wybrać mugolskie ciuchy, czy uczniowskie, jednak szybko zdecydował się na tradycyjny strój Hogwartu. Wszedł do kuchni, gdzie życie wrzało. Mama Iana, jeszcze stosunkowo młoda kobieta, robiła tosty całej rodzince. Tata krzątał się przy ekspresie do kawy, a wokół nich kręciła się sześcioletnia Eve, oczko w głowie każdego w tym domu.
- Przykro mi, jednak nie będę mógł Cię odwieźć. Muszę jechać do jakiejś podobno pilnej sprawy, chyba awarii... Ale mama jest wolna - odezwał się inżynier.
- Nie szkodzi, rozumiem - odpowiedział Ian.
Po śniadaniu i pogawędce przyszedł czas na pożegnanie.
- Bądź rozsądny. Ufam Ci. Trzymaj się, synu - silny uścisk dłoni, ciepłe spojrzenie. Dla Iana ojciec był niewątpliwie autorytetem, a ten nareszcie zaczął traktować go jak mężczyznę. Ian był z tego bardzo dumny.
Na King's Cross dostali się tradycyjnie, samochodem - w końcu byli mugolami. Eve uparła się, żeby odprowadzić brata tak daleko, jak tylko się da. Ten z kolei tak bardzo ją kochał, że nie umiał jej odmówić, przynajmniej w tej kwestii.
Po gigantycznych korkach charakterystycznych dla metropolii nareszcie dostali się na miejsce. Jak zwykle panował tłok. Cała trójka stała teraz niedaleko peronu 9. Tutaj musieli się pożegnać, mugole nie mieli dalej wstępu.
Mama Iana wyglądała, jakby miała powiedzieć całą litanię rad, przestog itp., ale zamiast tego zajrzała mu głęboko w oczy i po prostu ucałowała. Chłopak zaczerwienił się, lecz zaraz potem jego uwagę skupiła siostrzyczka.
- Kiedy wreszcie będę mogła jechać z Tobą? - spytała, przeciągając ostatnią sylabę - Bardzo tęsknię, jak Cię nie ma.
- Jeszcze troszkę musisz podrosnąć - Ian uśmiechnął się, targając jej włosy. Eve robiła pozory, że tego nie znosi, ale w rzeczywistości uwielbiała - Muszę już iść, pociąg mi ucieknie.
Dziewczynka zrobiła smutną minę, a brat na pocieszenie pocałował ją w czoło. Nie wstydził się tego ani trochę.
- Zobaczysz, niedługo będę z powrotem.
Ian odwrócił się i ruszył w kierunku barierki, za którą krył się peron 9 i 3/4. W głębi duszy serce ścisnęło mu się, że musiał zostawić rodzinę, ale z drugiej strony Hogwart traktował jak drugi dom.
Po przejściu na drugą stronę nie tak wiele się zmieniło. Tłok panował podobny, może nawet większy. Tylko widać było dużo więcej długich szat i znajomych twarzy. Pierwszaka można było rozpoznać na pierwszy rzut oka.
Ian ruszył przywitać się ze znajomymi, gdy jego uwagę przykuło zamieszanie przy kiosku, gdzie sprzedawali Proroka Codziennego.
avatar
Aaron Wilkes
Male Skąd : Wielka Brytania
Liczba postów : 12
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 5:22 pm

Stanie w kolejce nie było spełnieniem marzeń Aarona, co gorsze kobieta, która właśnie kupowała gazetę o coś kłóciła się z sprzedawcą, nie zapowiadało się by szybko skończyła. Ślizgon westchnął cicho zastanawiając się czy warto czekać, przecież w tym czasie mógłby już siedzieć w przedziale i delektować się ciszą i spokojem. Mógł zabrać gazetę z domu, wystarczyło poczekać te kilka minut, ale nie, jemu zachciało się wcześniej pojawić na peronie. Gdyby nie ten przeklęty artykuł, który miał ukazać się w Proroku, już by go nie było.
Z zamyślenia wyrwał go jakiś ciężar ramieniu? Otóż kilka centymetrów obok niego spoczywał sporej wielkości szczur, który był równie zdziwiony, co on sam. Na szczęście zwierzę nie postanowiło go zaatakować, jednak na wszelki wypadek zdjął je z ramienia. Rozejrzał się w poszukiwaniu opiekuna szczura, długo nie musiał szukać. Za nim, w kolejce stała rudowłosa dziewczyna, jak jej było na imię? Tak, Elizabeth Walkin, Gryfonka, która znana była w całej szkole. Aaron nigdy nie miał zbyt dużej styczności z panną Walkin. Możliwe, że mijał ją na korytarzach, ale nie zwracał na nią zbytniej uwagi. W Pokoju Wspólnym czasem coś o niej mówiono, rzadko pochwalnie, ale jednak mówiono.
Przyjrzał jej się uważnie, wyglądała na typową Gryfonkę, coś w jej wyglądzie wskazywało Aaronowi właśnie na to i też na to, że zwierzak jest jej.
- Chyba zgubiłaś szczura – stwierdził cicho i nie czekając na odpowiedz wcisnął w dłonie Elizabeth zwierzaka. Kolejka właśnie się ruszyła, a awanturnicza pani sobie poszła. Aaron odwrócił się w stronę kiosku i zrobił kilka kroków w przód. Jeszcze tylko dwie osoby i wreszcie będę ja pomyślał z ulgą.
avatar
Arthur Hemingway
Male Liczba postów : 6
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 5:29 pm

Nie lubił tego dnia.
Fajne a zarazem miłe podsumowanie początku dnia, gdy Arthur zwlókł się z łóżka iście w ślimaczym tempie nie zważając na krzyki swojej matki by się pospieszył bo nie mają zbyt wiele czasu. Mamrocząc coś pod nosem udał się do łazienki, by ogarnąć nie tylko swoje ciało do porządku. Gdy już stwierdził, że wygląda jako tako wrócił do pokoju i zaczął wrzucać do kufra rzeczy, które wczoraj albo zapomniał albo nie zdążył spakować. Robił tak co roku. Po pospiesznie zjedzonym śniadaniu chłopak wraz z rodzicami wsiadł do czarnego samochodu a szofer zawiózł ich na stację King's Cross. Chłopak nie lubił się chwalić tym, że był bogaty dlatego pospiesznie wysiadł ze samochodu i wziął swoje kufry.
Nadal nie kupiono mu zwierzaka, nawet nie należał do takich, którzy by ich potrzebowali dlatego nie nalegał. Odwrócił się jeszcze do matki i ojca, którzy oczywiście go wyściskali za wszystkie czasy. Matka jak zawsze co roku płakała, gdy Arthur machnął im lekko ręką i zniknął na peronie. gdy przeszedł przez barierkę wziął głęboki oddech i z rozkoszą wtłoczył w płuca zapach lokomotywy, która przypominała mu o jego prawdziwym domu. Ale tak i tak z ciężkim serce co roku zostawia matkę i ojca samych. Marząc by rok szkolny się już skończył ruszył w stronę lokomotywy ciągnąc za sobą swój kufer. Tysiąc myśli naraz kłębiło się w jego głowie, dlatego chłopak nie zauważał z kto się z nim wita, tylko automatycznie kiwał głową nie wymawiając żadnych słów. Wtaszczył swój kufer do pociągu by znaleźć tylko jakiś wolny przedział i się przespać, jakoś w nocy nie mógł zasnąć i przewracał się z boku na bok. Dostrzegł tylko jeszcze plecy swojego znajomego z tego samego roku, po czym wtaszczył kufer do ostatniego wolnego przedziału.
Z rozkoszą rozłożył się na siedzeniu przymykając oczy.
Ulga.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 5:43 pm

Wbiła swoje zielone ślepia w chłopaka, a raczej w szczura na jego ramieniu. No na co ten głupi zwierzak czekał? Powinien ugryźć Wilkesa w ucho! Albo najlepiej wleźć mu na głowę, zrobić cokolwiek by go wystraszyć... W tej chwili żałowała, że ma gryzonia, a nie chociażby sowę, taka to by narobiła ambarasu!... Skrzywiła się, jej rodziców ledwie było stać na wszystkie książki, a co dopiero nowego zwierzaka. Westchnęła cicho i pokręciła głową przymykając ślepia. Właśnie w tym momencie ktoś wepchnął jej w ręce coś puchatego. Coś, co szybko okazało się jej szczurem. To ona była bardziej przerażona, niż poprzednia "ofiara ataku" gryzonia. Aż podskoczyła i trochę za mocno zacisnęła palce, na co zwierzak głośno pisnął. Machnął glizdowatym ogonem, chciał się wyrwać, ale Lizzy nie dała za wygraną. zamiast tego znowu zmarszczyła brwi i ponownie zaczęła gapić się na chłopaka.
- O tak, mój. - wyszczerzyła zęby. Odwrócił się, a ona... ona gadała dalej mając gdzieś, że Ślizgon najwidoczniej nie miał ochoty na żadną rozmowę.
- Dzięki. Jesteś Aaron Wilkes, nie? Łał, a niektórzy mówią, że strasznie wredny z ciebie chłopak. Myślałam, że ktoś wredny wziąłby mojego Puchatka za ogon i wyrzucił... Nie możesz być aż taki zły, skoro oddajesz zwierzaki właścicielom. - przekrzywiła rudą łepetynę na bok i znowu się wyszczerzyła ukazując dwa rzędy białych, prostych zębów. Tak, bywała wyjątkowo rozgadana i szczera. Dla niej nie istniało słowo "nieśmiała", czy zasada, która mówiła, by nie otwierać się zbytnio przed nieznajomymi. Zresztą, skoro znała jego imię i głos, przestał być nieznajomym...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 19
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 6:20 pm

I znowu PADA! Ech - Maya ciężko westchnęła. Włochy kochała za wieczne słońce, a tu ciągle padało. Była w Londynie od 3 dni i mieszkała w hotelu. Cóż, była już samodzielna. We wcześniejszych latach pomieszkiwała u znajomego taty, ale w tym roku nie mogła, bo był jeszcze na tournee. Dokładnie wiedziała, ile czasu potrzebuje na przygotowanie się, więc wstała w sam raz. Nigdy nie lubiła się spóźniać, więc na peronie była przed czasem. I tak uderzył ją ogrom ludzi. Żegnających się ludzi. Maya przypomniała sobie swoje pierwsze lata w Hogwarcie, kiedy to żył jeszcze jej ojciec i byli wtedy wszyscy prawdziwą rodziną. Też tak się żegnali... Zatęskniła za tym całym swoim jestestwem, jednak na twarz nałożyła maskę lekkiej radości. Tylko jej oczy zrobiły się ciemniejsze i bardziej mgliste...
Przeszła przez barierkę. Było tam troszkę mniej tłoczno. Troszeczulkę. Dziewczyna przywitała się z dość wąską grupą znajomych i zauważyła chłopaka z księgarni. Było wokół niego mnóstwo ludzi, a na jego twarzy gościł szeroki uśmiech... Śliczny... Greyson popatrzyła na niego, aż ten skrzyżował z nią wzrok i mrugnęła zalotnie. Wiedziała, że przystojniaczek to zauważył. Zabrała więc swój kufer i weszła do pociągu. Nie było już wolnych miejsc, a wszyscy jej znajomi porozchodzili się po przedziałach, toteż Maya weszła do pierwszego wolniejszego. Była tam tylko jedna osoba. Idealnie. Chłopak był Ślizgonem. Maya usiadła przy oknie, ale nic nie powiedziała, bo wydawało się, że tamten śpi. Nie zapytała też o pozwolenie. No cóż, bywa.
avatar
Lunarie Wood
Female Skąd : Londyn
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Pią Lis 02, 2012 9:39 pm

- Głupi szczur... - mruknęła pod nosem, kiedy wreszcie udało jej się dosięgnąć gryzonia, a ten ugryzł ją w palec, na którym zaraz pojawiła się kropla krwi. Już chciała go zostawić, ale gdy spojrzała na jego właściciela, który z przejęciem obserwował jej zmagania postanowiła, że nie może tego zrobić, w końcu była prefektem, prefektem gryffindoru, a to do czegoś zobowiązywało. Westchnęła ciężko, zakasała rękawy bladoróżowego sweterka, zrobiła zaciętą minę i przytrzymując się uchwytu przy drzwiach podciągnęła się by dostać gryzonia. Chwyciła go w rękę nie zważając na to, że zatopił ząbki w jej nadgarstku, syknęła tylko cicho z bólu, ale go nie wypuściła. ściskając go może nieco zbyt mocno zeszła na dół i wręczyła dzieciakowi jego zgubę. Maluch spojrzał na nią jak na jakiegoś superbohatera, długo dziękował, w końcu stwierdził, że jest super i uciekł. Cóż... miło jej się zrobiło, Luna lubiła komplementy, chyba jak każda kobieta, chociaż ona nie przepadała za chwaleniem jej urody, za to uwielbiała gdy ktoś zauważał jaka jest bystra, bądź dzielna. Nie zauważyła, że całą prawą dłoń brudną ma jakimś smarem i po chwili roztarła go sobie na policzku, jakby tego było mało nie znalazł się nikt ciekawy, kto by jej to uświadomił, tak więc Panna Wood cała brudna kroczyła przez peron z dumnie uniesiona głową, by w końcu zajrzeć do pociągu.

/zt
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  Sob Lis 03, 2012 10:32 am

Przez moment Dorian poczuł się ignorowany. Vesna bowiem zajęła się ztraszeniem któregoś z młodych czarodziejów. W końcu jednak znów skupiła swoją uwagę na Krukonie.
- W szczury, szczurze - rzuciła w odpowiedzi na jego zaczepkę po czym smagnęła Doriana włosami w twarz i szybko zniknęła w pociągu. Że co? Dorian tylko się uśmiechnął. Wiedział, że to nie koniec droczenia się ze "zgrabną Ślizgonką". Przecież czekała ich jeszcze cała podróż pociągiem. W jednym przedziale...
Wielce wesoły White szybko wrócił do rodziny. Zebrał pakunki swoje i siostry po czym bez zbędnie wylewnych pożegnań wkroczył do pociągu, by poczekać na Ofelię, przecież obiecał, że jej pomoże. Gdy siostra już do niego dołączyła, zaczęli szukać dla niej jakiegoś dogodnego miejsca. Mała była wybredna i zechciała usiąść dopiero gdy trafili na pusty przedział.
- Na razie możesz chyba zostać tu, prawda? Pamiętaj, że jakby coś Ci nie pasowało, to zawsze możesz do mnie przyjść i mi powiedzieć. Będę siedział w przedziale prefektów, łatwo tam trafisz. Dobrze?
- Spoko. Jakby się pojawili jacyś mugole to wpadnę - odpowiedziała siostra.
Dorianowi bardzo nie spodobała się taka postawa.
- Ofelio w tym pociągu będą jechali sami czarodzieje. Czystość krwi nie ma tu najmniejszego znaczenia. Wierz mi, przecież znam ich od wielu lat - zaczął strofować siostrę. Jak ją rodzice wychowali?
- A ciocia mówi inaczej.
I wszystko jasne. Nie ma to jak ciotka fanatyczka.
- Teraz nie masz się słuchać ciotki tylko mnie. Bądź grzeczna - dorzucił po czym zostawił siostrę samą. Jej zachowanie bardzo go zaniepokoiło.
Szybkim krokiem udał sie do swojego przedziału.
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Peron numer 9 i 3/4.  

Peron numer 9 i 3/4.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» nieznany numer do alfonsa
» Herbatka, pogaduszki i ciastka w celi numer 13
» Nora na samym końcu tunelu - "pokój" numer 597

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Lokalizacje :: Londyn :: Stacja King's Cross-