Share|

Michael Doom

avatar
Michael Doom
Skąd : Dolina Godryka
Liczba postów : 14
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Michael Doom  Nie Paź 28, 2012 11:09 pm


Wszystkie głosy w Wielkiej Sali umilkły, a twarze uczniów zwróciły się w kierunku profesor McGonagall, która ułożyła już na wysokim taborecie Tiarę Przydziału. Był to stary, wysłużony kapelusz, jednak wszystkie oczy wpatrywały się w niego z zapartym tchem. Szew tuż przy rondzie rozpruł się szeroko i Tiara zaśpiewała.

Choćbyś swą głowę schował
Pod pachę albo w piasek,
I tak poznam kim jesteś,
Bo dla mnie nie ma masek.
Śmiało, dzielna młodzieży,
Na głowy mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie.
Gdy skończyła na sali rozbrzmiała burza oklasków. Dyrektor wkrótce uciszył je delikatnym uniesieniem ręki. Profesor McGonagall odchrząknęła i rozwinęła długi pergamin, który trzymała w dłoniach. Przebiegła wzrokiem po liście, po czym wykrzyknęła.
- Michael Doom! - z tłumu pierwszoroczniaków wystąpił chłopiec o ciemnych, sterczących we wszystkie strony włosach i piwnych oczach. Zdawał się być bardzo pewny siebie i już nieco zniecierpliwiony, nie mógł ustać w miejscu, bez przerwy przestępował z nogi na nogę. Z lekkim trudem usiadł na wysokim krześle wciskając na głowę tiarę, która opadła mu aż na oczy. Ręce zaciskał w kciuki tak mocno, że aż pobielały mu knykcie. Przed Tiarą nic nie dało się ukryć i od razu poznała, że jest to osoba nad wyraz odważna, bardzo pracowita, niesamowicie inteligentna i sprytna. Michael od zawsze odznaczał się na tle innych dzieci swą niebywałą odwagą, nie obawiał się stanąć do walki z kimś silniejszym, nie był go w stanie wystraszyć żaden potwór spod łóżka, zawsze był bardzo pewny siebie, pewny, że mimo wszystko da radę. Poprzeczkę stawiał sobie wysoko, ale jego wrodzona pracowitość i chęć do działania zawsze sprawiały, że dopiął swego. Do celu nie dążył po trupach, był na to zbyt honorowy i sprawiedliwy. Lubił wygrywać, ale zawsze w sprawiedliwej walce, nigdy nie zaatakował nikogo od tyłu. Zawsze podał rękę leżącemu, w ludziach widział ich dobre strony, wybaczał im i ufał, może czasami za bardzo. Już od najmłodszych lat chłonął wiedzę związaną z różnymi dziedzinami magii, nauka przychodziła mu z łatwością, chociaż lepszy był z zadań praktycznych, niż z teorii, bo mimo, że znał dobrze jakieś regułki zdarzało mu się je poplątać. Młody Doom już odkąd skończył trzy lata nazywany był żywym srebrem, wszędzie było go pełno, wszystkiego chciał doświadczyć na własnej skórze. Był bardzo sprytnym dzieckiem i wykazywał tą cechę zawsze gdy pragnął przekonać do czegoś swych rodziców. Z małego łobuziaka wyrósł na duszę towarzystwa, rozgadanego, roześmianego, skorego do zabaw i żartów chłopaka. Zazwyczaj był lubiany, chociaż wielu widziało w nim pustego, zadufanego w sobie lalusia, ale on wcale taki nie był. Walczył w obronie swych przekonań, szedł przez życie z uniesioną głową gotów stawić czoło wszystkim przeciwnością. Miał ogromne ambicje, zawsze chciał być kimś wielkim, jego rodzice byli pewni, że odnajdzie swe powołanie w ministerstwie, ale on zainteresował się Quiddtichem. Był sprytny, szybki, miał świetne pomysły, doskonale trzymał się na miotle, gdy ją dosiadał czuł się jak ryba w wodzie.. Szew rozdarł się ponownie, a Tiara krzyknęła.
- (dom, uzupełnia go administracja)! - pospiesznie zdjął kapelusz i ruszył w kierunku stołu wspólnego (nazwa domu), gdzie został powitany gromkimi brawami innych uczniów.

***

Od Ceremonii przydziału minęło już siedem lat. Przez ten czas bardzo się zmienił. Z małego, roześmianego chłopca o niesamowicie dużych oczach, wystających tu i ówdzie kościach wyrósł na przystojnego młodego mężczyznę, tak przynajmniej mówiła o nim matka. Dziewczyny z Hogwartu nazywały go po prostu przystojniakiem, wiele było takich, które się za nim oglądały, wiele wzdychało na jego widok. Był wysoki, szczupły, wysportowany. Chociaż nadal kolana miał kościste nie rzucały się tak w oczy. Twarz jego nabrała nieco srogiego, surowego wyglądu, który sprawiał, że wyglądał bardzo męsko. Mocno zarysowane kości policzkowe, nieco przygarbiony nos, ciemne wyraziste brwi, to wszystko niesamowicie do niego pasowało i nie ujmowało mu urody, wręcz przeciwnie podkreślało ją. Ciemne włosy nadal sterczały we wszystkie strony, ale o ile kiedyś nazywał je potarganymi, teraz był to artystyczny nieład, który podkreślał jego osobowość i sprawił, iż wyglądał jakby właśnie zsiadł z miotły. W piwnych oczach połyskiwały wesołe iskierki, które zdawały się płonąć żywym ogniem gdy rozmawiał o Quidditchu. Cerę miał jasną, latem na jego nosie pojawiało się kilka piegów, jednak znikały wraz z nadejściem jesieni. Długie kończyny i palce sprawiały, że wydawał się jeszcze wyższy.. Sobotni wieczór spędzał w Pokoju Wspólnym czyszcząc swoją miotłę i przeglądając gazetę dla miłośników Quidditcha. Ubrany był w sprane dżinsy, koszulkę z logiem Gumochłonów i wełniane skarpety w połyskujące złote znicze. Oderwał się od swego zajęcia, gdy podszedł do niego jeden z prefektów domu, który na prośbę opiekuna prowadził spis uczniów zostających na święta w Hogwarcie.
- Cześć, jak się nazywasz? - zagaił wesoło.
- Michael Doom.
- Jesteś z tych biednych, pół-krwistych Doom'ów?
- Tak. Mój ojciec pracuje w Ministerstwie Magii, w Urzędzie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, a moja matka zajmuje się domem.
- A masz jakieś rodzeństwo?
- Nie.
- Dlaczego zostajesz na święta w Hogwarcie?
- W tym roku zdaję OWTeMy, z SUMami poradziłem sobie nieźle i chcę, żeby było podobnie. Pouczę się, do tego mamy mieć trening Quidditcha i nie chciałem go opuścić. Rodzice to rozumieją.
- Aha... Słyszałem, że jesteś dobry z zaklęć?
- Tak, uwielbiam zaklęcia, są strasznie ciekawe, bardzo się przydają. Szkoda, że nie ma już lekcji z latania na miotłach, ale muszą mi wystarczyć treningi Quidditcha, tak, jestem w drużynie. Quidditch to moja pasja, gram i kibicuję oczywiście, Tajfuny z Tutshill to najlepsza drużyna na świecie! Bardzo lubię Józefa Wrońskiego, jest doskonałym szukającym, a jego zwody, człowieku... to jest mistrz! Oprócz Quidditcha to gram jeszcze na gitarze, w sumie idzie mi to tak dobrze jak gitarzyście Gumochłonów... ale nie ma się czym chwalić, większość uważa, że jest fatalny.... Ale za to nie przepadam za eliksirami, zawsze nie miałem cierpliwości, żeby czekać zanim eliksir się uwarzy.
- Też tego nie lubię... To jeszcze powiedz mi kiedy się urodziłeś i w której jesteś klasie.
- Urodziłem się trzynastego września, jestem w siódmej klasie.
- No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

***

Na łóżku leżał wysłużony, oprawiony w czarną skórę notes. Michael sięgnął po niego i przekartkował go. Z notatnika wypadł rachunek ze sklepu Olivandera, widniał na nim napis "10 cali, włókienko ze smoczego serca, jarzębina". Chłopak wepchnął go między kartki pamiętnika i przerzucił kilka kolejnych stron. Tym razem natrafił na nieco podniszczoną kopertę, w której przyszedł do niego pierwszy list z Hogwartu. Wypisano na niej pochyłym pismem "Dolina Godryka 46, pokój na piętrze". Przez moment patrzył na nią, a później zerknął na stronę, która była założona owa kopertą. Uśmiechnął się pod nosem widząc napis "Czarna magia jest zarazą, którą powinno się wyplenić". Odwrócił stronę przebiegając wzrokiem po niedługim tekście.
"Mój pierwszy miesiąc w Hogwarcie minął bardzo szybko. Podoba mi się tutaj coraz bardziej, chociaż ostatnio natrafiłem na coś dziwnego. Zwiedzając kolejną pustą salę usłyszałem dziwny odgłos dochodzący z jednej z szafek. Niewiele myśląc otworzyłem ją, co było błędem, ponieważ w moim kierunku śmignęło stado akromantuli. Uciekłem z krzykiem... Teraz już wiem, że był to bogin."
Przeniósł wzrok na następną stronę.
"Ostatnio na lekcjach obrony przed czarną magią zajmujemy się bardzo ciekawym tematem. Uczymy się rzucać zaklęcie patronusa, jest ono pomocne przy walce z dementorami. Mnie udało się wyczarować go już za piątym razem. Przybrał postać małpy. Profesor oznajmił mi, że opanowałem zaklęcia na poziomie średnim."
Zamoczył pióro w kałamarzu i dopisał kilka zdań.
"Mój plan zajęć:
?00000 Eliksiry
??0000 Starożytne runy
???000 Opieka nad magicznymi stworzeniami
????00 Zielarstwo
????00 Transmutacja
?????0 Obrona przed czarną magią
?????? Zaklęcia i uroki
"

Zadowolony z efektu przerzucił stronę i zaczął wpatrywać się w zdjęcie drużyny ubranej w błękitne szaty, które uśmiechała się szeroko i machała do niego miotłami.
Tajfuny idą jak burza! głosił napis na nagłówku, Michael przeczytał krótką notatkę pod nim Tajfuny po raz kolejny pokazały nam, że są świetną drużyną, ich szukający pomimo kontuzji pierwszy złapał znicz, tym samym sprawiając, że drużyna wygrała 450 do 380. Wywiad z kapitanem oraz szukającym Tajfunów z Tutshill, czytaj na stronie 7.
Jeszcze przez jakiś czas gapił się na zdjęcie, a po chwili przerzucił kilka stron, na których powklejany magiczną taśmą był owy wywiad. Natrafił na pognieciony zwitek, zapisany drobnym, pochyłym pismem.
Kochany Michaelu!
Już nie mogę się doczekać kiedy się zobaczymy, mam nadzieję, że nie umówiłeś się z nikim w pociągu, bo wiesz ja powiedziałam koleżanką, że będziemy siedzieć razem...
Twoja Katie.

Doom gapił się na liścik drapiąc po skroni, w końcu zerknął poniżej.
Najdroższy Michaelu!
Spotkamy się w ekspresie do Hogwartu, zajmę nam jakiś przedział, na peronie będę trochę wcześniej, to żaden kłopot.
Annie.

Podobnych liścików było jeszcze kilka, jednak chłopak nie wylądował w żadnym z proponowanych mu przedziałów. Przez chwilę myślał o tym, po czym zamknął notes, jednak wtedy przypomniał sobie o czymś, otworzył dziennik na pustej stronie i zapisał.
Trening Quidditcha o 18, o 20 szlaban u Filcha.
Odłożył pióro i z pomiędzy kartek wyjął jakiś list zapisany pochyłym, wyraźnym pismem.
Michaelu,
mamy nadzieję, że jesteś zdrowy i dobrze się uczysz. Tata rozmawiał z dyrektorem, który pochwalił Cię i powiedział, że jesteś jednym z najlepszych siódmoklasistów. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni! Żałujemy, że nie odwiedzisz nas na święta, ale wiemy ile masz nauki... Trzymaj się ciepło synku,
mama i tata.

Założył nim kartkę z notatką.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Michael Doom  Pon Paź 29, 2012 6:10 am

Akcept!
Hm... no i miałam dylemat? Czy twoja postać nie jest za bardzo, no nie wiem: wszechstronna?
Pomyślałam, że jesteś 'tym miłym' i trochę zaczęłam porównywać cię do Cedrica...
Gratuluję, Hufflepuff!
Zamykam, przenoszę ----> miłej gry *_*

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u

Michael Doom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Fajna muzyka :)
» @caarterdodgerofficial
» Zwiedzenie - czasy ostateczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Bohaterowie :: Tiara przydziału :: Hufflepuff-