Share|

Evelin Drahmon

avatar
Eve Drahmon
Female Wiek : 22
Skąd : London
Liczba postów : 8
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Evelin Drahmon  Wto Paź 30, 2012 8:30 pm


Wszystkie głosy w Wielkiej Sali umilkły, a twarze uczniów zwróciły się w kierunku profesor McGonagall, która ułożyła już na wysokim taborecie Tiarę Przydziału. Był to stary, wysłużony kapelusz, jednak wszystkie oczy wpatrywały się w niego z zapartym tchem. Szew tuż przy rondzie rozpruł się szeroko i Tiara zaśpiewała.

Choćbyś swą głowę schował
Pod pachę albo w piasek,
I tak poznam kim jesteś,
Bo dla mnie nie ma masek.
Śmiało, dzielna młodzieży,
Na głowy mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie.
Gdy skończyła na sali rozbrzmiała burza oklasków. Dyrektor wkrótce uciszył je delikatnym uniesieniem ręki. Profesor McGonagall odchrząknęła i rozwinęła długi pergamin, który trzymała w dłoniach. Przebiegła wzrokiem po liście, po czym wykrzyknęła.
- Evelin Drahmon! - z tłumu pierwszoroczniaków wystąpiła dziewczynka o słoneczno-brązowych włosach i ciemnobrązowych oczach. Zdawała się być zdenerwowana, jednocześnie nie mogąc się posiadać z radości, że na reszcie nadszedł czas przybycia do upragnionej szkoły. Z lekkim trudem usiadła na wysokim krześle wciskając na głowę tiarę, która opadła jej aż na oczy. Ręce zaciskała w malutkie piąstki. Przed Tiarą nic nie dało się ukryć i od razu poznała, że jest to osoba nad wyraz inteligentna, a za razem odważna. Lubiła stawać w obronie słabszych. Gdy jej spokojne prośby o zaprzestanie kłótni nie działały, Eve lubiła działać ręcznie, niezależnie od tego, czy przeciwnik był większy i silniejszy. Każdy spór próbowała rozwiązać w rozważny sposób, aby obie strony zadowolone były z wyniku. Na ogół budziła sympatię i rzadko zdarzało się, aby ktoś miał o coś do niej pretensję. Podchodziła z wielkim optymizmem do wszystkiego co robiła, nie bojąc się próbować nowych rzeczy. Często można spotkać ją z rozmarzonym wzrokiem, który nigdy nie zdradzał o czym myśli. Wiele osób naśmiewało się z niej i obrażało w różne sposoby, lecz większość bardzo ją lubiła i szanowała. Eveline nie podchodziła do niczego z nierozwagą czy obojętnością. Jeśli się za coś zabierała, starała się być w tym doskonała.. Szew rozdarł się ponownie, a Tiara krzyknęła.
- Gryffindor! - pospiesznie zdjęła kapelusz i ruszyła w kierunku stołu wspólnego Gryffindoru, gdzie została powitana gromkimi brawami innych uczniów.

***

Od Ceremonii przydziału minęło już sześć lat. Przez ten czas wiele się zmieniła. Jej włosy sięgały jej poza łopatki. Nie były ani zbyt rozczochrane, ani za bardzo wygładzone. Kolor także wyróżniał się od innych. Miała bowiem ona włosy ciemnorude, które, im niżej, robiły się bardziej jasne, aż na końcówkach widniał kolor blond. Nawet, gdyby Eve kręciła je kilka godzin, to i tak po niewielu minutach byłyby one proste jak drut. Oczy koloru ciemnego brązowego, że mogłyby wydawać się czarne. Ich migdałowy kształt przysłaniały miliony ciemnych rzęs. Jej cera była wręcz alabastrowa, na której nie było widać ani jednej skazy. Rumieńce miały zakaz wstępu, czego też trzymały się surowo. Nosek - dość mały, zgrabny. Nic dodać, nic ująć... no dobra, był lekko zadarty, ale nie szkodziło to jej wyglądowi. Evelin była dość wysoką kibitką, ze zgrabną talią i długimi nogami. Jedyne, czego Drahmon nienawidziła w sobie, fakt, iż miała okropną tendencję do tycia. Oczywiście, przestrzegała diety i nie pozwalała sobie na wiele słodkości. Sobotni wieczór spędzała w Pokoju Wspólnym czytając dobrą książkę, bądź ucząc się do różnych przedmiotów - nie licząc odrabiania pracy domowej, której było o wiele, wiele za dużo. Czasem wyciągała swoją gitarę i siedząc przy kominku układała własne utwory. Eve lubiła słuchać ostrego brzmienia i preferowała ostre zespoły. Ubrana była w Czarne bluzki z jakimiś 'jakże to głębokimi cytatami, typu: "I'm not your bitch", albo "I like frogs". Lub jakieś alagorsety, w przeróżnych kolorach. Zazwyczaj nosiła ciasne spódnice, które można było podciągnąć pod pachy... oczywiście Drahmon tego nie robiła. Czasem udawało się jej wytrzasnąć rajstopy we wzorki... <3 No i przede wszystkim kochała glany, oooooooooooooooo, albo martensy, wszystko jedno! . Oderwała się od swego zajęcia, gdy podszedł do niej jeden z prefektów domu, który na prośbę opiekuna prowadził spis uczniów zostających na święta w Hogwarcie.
- Cześć, jak się nazywasz? - zagaił wesoło.
- Evelin Drahmon, ale wolę jak mówi się do mnie Eve.
- Jesteś z tych średniozamożnych Drahmon'ów, których płynie mugolska krew ?
- Tak. Mój ojciec jest mugolem, no i pracuje jako lekarz, a moja matka ... w sumie też jest mugolką, z tym, że ona jest dentystką.
- A masz jakieś rodzeństwo?
- Miałam. Moja siostra zmarła niecały rok temu.
- Dlaczego zostajesz na święta w Hogwarcie?
- Rodzice pojechali odwiedzić rodzinę w Norwegii. Niestety są tam same małe dzieci, a ja za nimi nie przepadam.
- Aha... Słyszałem, że jesteś dobrya z astronomii?
- Tak, uwielbiam to co niezbadane. Wielkie tajemnice i niesamowite zakątki naszego wszechświata, których nie wszyscy potrafią zrozumieć. Ale za to nie przepadam za mugoloznastwem, mimo, iż jestem z niego najlepsza. W końcu urodziłam się nie w świecie czarów.
- Też tego nie lubię... To jeszcze powiedz mi kiedy się urodziłaś i w której jesteś klasie.
- Urodziłam się 28.06.1978 i jestem w klasie szóstej.
- No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

***

Na łóżku leżał zadbany, bez żadnych uszkodzeń notes. Widać, że był szanowany, lub po prostu mało używany. Eve sięgnęła po niego i przekartkowała go. Z notatnika wypadł rachunek ze sklepu Olivandera, widniał na nim napis "15 cali, dąb, włos z głowy jednorożca". Dziewczyna wepchnęła go między kartki pamiętnika i przerzuciła kilka kolejnych stron. Tym razem natrafiła na nieco podniszczoną kopertę, w której przyszedł do niej pierwszy list z Hogwartu. Wypisano na niej pochyłym pismem "Londyn, ul. Long Street, 8a". Przez moment patrzyła na nią, a później zerknęła na stronę, która była założona owa kopertą. Uśmiechnęła się pod nosem widząc napis "Czarna magia - całkiem ją lubię. Wszyscy skarżą się, że jest trudna, ale dla mnie to bułka z maslem". Odwróciła stronę przebiegając wzrokiem po niedługim tekście.
"Mój pierwszy miesiąc w Hogwarcie minął bardzo szybko. Podoba mi się tutaj coraz bardziej, chociaż ostatnio natrafiłem/łam na coś dziwnego. Zwiedzając kolejną pustą salę usłyszałem/łam dziwny odgłos dochodzący z jednej z szafek. Niewiele myśląc otworzyłem/łam ją, co było błędem, ponieważ w moim kierunku śmignęło coś co przypominało ogień?. Uciekłam z krzykiem... Teraz już wiem, że był to bogin."

Przeniósł/osła wzrok na następną stronę.
"*Ostatnio na lekcjach obrony przed czarną magią zajmujemy się bardzo ciekawym tematem. Uczymy się rzucać zaklęcie patronusa, jest ono pomocne przy walce z dementorami. Mnie udało się wyczarować go już za czwartym razem. Przybrał postać borsuka.* Profesor oznajmił mi, że opanowałem zaklęcia na poziomie trudnym."
Zamoczył/a pióro w kałamarzu i dopisał/a kilka zdań.
[i]"Mój plan zajęć:
[b]

Dla dziewięciu przedmiotów:
●○○○○○ - mugoloznwsastwo
●●○○○○ - starożytne runy
●●●○○○ - eliksiry
●●●●○○ - transmutacja
●●●●●○ - OPCM
●●●●●● - astronimia

avatar
Administrator
AdminAdministrator
Female Wiek : 117
Skąd : z Miodowego Królestwa <3
Zawód : pomocniczek
Liczba postów : 89
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com
PisanieTemat: Re: Evelin Drahmon  Wto Paź 30, 2012 10:20 pm

Akceptuję. Gryffindor!
Zamykam, przenoszę.
Życzę miłej gry Smile

_________________
xxx

Evelin Drahmon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Bohaterowie :: Tiara przydziału :: Gryffindor-