Share|

Klasa OPCM'u

avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Klasa OPCM'u  Czw Lis 15, 2012 9:28 pm

Nauczyciel tymczasowy:
Młody mężczyzna, który lubił przebywać w otoczeniu jeszcze młodszych uczniów. Był doświadczonym czarodziejem i miał zamiar zostać niewymownym, bądź aurorem, lecz z powód lekkich komplikacji z Ministerstwem (o których wiedzą jedynie same władze) nie udało mu się dostać żadnej z tych posad. Jako, ze sam dyrektor Hogwartu nigdy nie lubił podporządkowywać się władzom, to z największą chęcią zatrudnił na tę posadę profesora Leonarda Leistera.
Lekkoduch, ale gdy do czegoś się zabiera, robi to najlepiej jak potrafi, co zazwyczaj przynosi świetne rezultaty. Miły dla ludzi. Potrafi pomóc w każdej sytuacji, lub przynajmniej stara się. Często można zobaczyć go uśmiechniętego chodzącego po korytarzu z jakimś kubkiem napełnionym czymś mocniejszym. Ma słabość do ślicznotek z jego klasy, z czego niektóre panny niezmiernie się cieszą, bowiem sam profesorek jest niczego sobie.
Mógł pochwalić się ciemnymi brązowymi włosami, które zawsze roztrzepane były na wszystkie strony. Patrzył się swoimi dużymi piwnymi oczami, jakby chciał ci coś powiedzieć, ale sam nie do końca wiedział co. Jego karnacja nie była blada, ani też ciemna. Wysoki i dobrze zbudowany nie bał się innych mężczyzn, lecz nie lubił z nimi zadzierać, czy też się kłócić .



***


Wszedł do klasy jak zwykle z jakimś kubkiem, której zawartości nie chciał nikomu ujawniać. Postawił go na mahoniowym biurku z wieloma szafkami, które otwierane były zaklęciami - każda innym. W sali zawsze panowała tajemnicza atmosfera. Nawet sam dyrektor nie do końca wiedział czym może być to spowodowane. Przy zimnych ceglanych ścianach stała masa regałów z różnymi słoikami, książkami jakimiś przyrządami i innymi przedmiotami. Aż ciężko było uwierzyć, że ktoś w tym wszystkim się orientuje. Na środku ustawiono kilkanaście ławek, które bardziej przypominały poniszczone stoliki. Nie było tu wiele materiału. Żadnego dywanu. Jedynie przy oknach wisiały skąpe zasłonki w kolorze ciemnoczerwonym z jakimiś srebrnymi wzorkami.
Profesor wygodnie usadowił się na swoim fotelu obitym czarną skórą. Poczekał jeszcze chwilę zanim uczniowie zajmą miejsca, po czym głośno odchrząkną:
- Witam! Wiem, iż dopiero początek roku... - posłał klasie uśmiech na pół twarzy, przy czym dało się słyszeć jakieś ohy-ahy - ale MY nie będziemy szczędzić czasu. Czekają was trudne egzaminy i wiele wiele pracy. Nie możecie łazić z kąta w kąt czy zacząć liczyć kropel deszczu byleby tylko się nie uczyć. Nie! Tak to nie działa: albo przykładacie się do tego co robicie, albo pakujcie swoje rzeczy, wyjedźcie z Hogwartu i pożegnajcie się ze swoją świetlaną przyszłością. - zakończył coraz bardziej podnosząc głos. Przez chwilę milczał, potem wydał z siebie coś w rodzaju ciężkiego wydechu, po czym dodał - Dlatego też dziś zajmiemy się opanowywaniem zaklęcia patronusa na poziomie najlepszym jak się da! Będziemy tyle ćwiczyć, dopóki nie uznamy, że wszyscy to potrafią. - przerwał. - Rozumiemy się?
Klasa burknęła coś pod nosem w stylu "tak jest, panie profesorze". Leonard raczej tego nie słuchał, bo znów zaczął coś mówić.
- Przejdźmy od razu do rzeczy: musicie skupić całą swoją radość jakiej kiedykolwiek w życiu doświadczyliście. Tak jakby połączyć wszystkie Boże Narodzenia obchodzone co roku w każdym domu i zmieścić to w sobie. - przeszedł wzdłuż klasy. - Oczywiście nie muszą to być święta. To zależy od tego co was cieszy. Możecie myśleć o śmierci czy o zabiciu kogoś - to wszystko zależy od osoby, ale myślę, że nie będzie tak już wesoło, gdy was zamkną w Azkabanie. - popatrzył po klasie. Jakby chciał dotrzeć czy wszyscy rozumieją co do nich mówi. - Zaklęcie brzmi: EXPECTO PATRONUM! - i w tym momencie z końca jego różdżki wypłyną, a raczej wyleciał piękny hipogryf. Zatrzepotał skrzydłami, a potem znikną rozpływając się. - Jasne? Teraz wy. Oh, prawie bym zapomniał - na imię mam Leister... Leonard Leister. - raz jeszcze posłał uśmiech i wcale nie dziwne by było, gdyby w tej chwili dało się słyszeć odgłos mdlejących ciał.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Sob Lis 17, 2012 9:07 pm

Wiadomość o pierwszej, przedplanowej lekcji OPCM-u dotarła do Doriana podczas śniadania, oczywiście bardzo się ucieszył i już nie mógł doczekać się by poznać nowego nauczyciela. Poprzedniego wieczora podczas uczty niewiele dało się wyczytać z jego zachowania. Młody White szybko skończył jedzenie, skoczył jeszcze do wierzy po rzeczy po czym pospieszył na zajęcia.

Gdy grupka Krukonów wtargnęła do klasy, profesor już czekał w środku rozsiadłszy się wygodnie w fotelu przy biurku. Dorianowi wydało się, że co chwilę zerkał na kubek z tajemniczą zawartością i że w ogóle starał się nie oddalać zbytnio od wspomnianego płynu, jednak mogło to być tylko złudzenie.
Nauczyciel oznajmił im, że zajmować się będą zaklęciem Patronusa. No luz. Dorian pamiętał, że początki swojej magicznej przygody z tym zaklęciem miał pod koniec zeszłego roku, jeszcze z poprzednim nauczycielem. Niemniej, ćwiczeń nigdy zbyt wiele, a temat też nie był przecież zbyt łatwy.
By udowodnić uczniom swoje doskonałe kompetencje, nauczyciel popisał się swoim kształtnym, hipogryficznym obrońcą. Dorian rozejrzał się po klasie by ocenić reakcję kolegów i koleżanek na ten wyczyn. Większość czarownic miała na twarzy wyraz bezgranicznego zachwytu, a przynajmniej połowa z nich już prawdopodobnie snuła niestosowne fantazje o obcowaniu z nauczycielem sam na sam... Blondyn przewrócił oczami i jeszcze raz zlustrował wzrokiem nauczyciela, który właśnie przypomniał sobie że na pierwszej lekcji wypada się jednak przedstawić co też uczynił w wyjątkowo dramatyczny sposób. Nazwisko... Imię i nazwisko - no co za schemat...

Uczniowie wstali ze swoich miejsc a ławki samoczynnie rozsunęły się pod ściany, tworząc miejsce do ćwiczeń. Dorian wyjął różdżkę, zamknął oczy i starał się skoncentrować. Ludzie mruczący pod nosami, a niektórzy cicho chichoczący z własnych wspomnień, nie pomagali w stworzeniu nastroju skupienia. A przecież znalezienie wystarczająco silnego wspomnienia nie było łatwe. White w swoich poszukiwaniach cofnął się pięć lat wstecz. Przypomniał sobie wakacje we Włoszech, które spędzał z rodzicami i siostrą. Znów poczuł ciepło słońca na skórze i przesypujący się pod nogami piasek gdy ścigał sześcioletnią wówczas, roześmianą Ofelię wzdłuż brzegu. Szum morza wypełnił mu uszy i gdy poczuł się znów tak cudownie zrelaksowany i wesoły, wyciągnął dłoń z różdżką i szepnął:
- Expecto patronum.
Otworzył oczy i zobaczył jak z końca jego różdżki wydobywa się srebrny obłoczek patronusa, który grzecznie uformował się w sporego nietoperza i zaczął robić kółka w powietrzu wokół głowy Krukona.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Sob Lis 17, 2012 10:08 pm

Po powrocie z wycieczki Iana i Alex nie było już sensu kłaść się z powrotem do łóżka, było bowiem już po wschodzie słońca. Chłopak wrócił zatem do swojego pokoju i po krótkim przygotowaniu był gotowy, by iść na śniadanie. Oczywiście reszta Puchonów wcale się nie spieszyła. Po, nawiasem mówiąc smacznym, posiłku przez koleżankę kolegi kolegi itd. dotarła do niego wieść o dzisiejszej lekcji OPCM-u. Nie, żeby był jakoś specjalnie zachwycony, jednak także go to nie zmartwiło. Ot, początek szkoły, normalka.
Jedynym ciekawym punktem wydawał się nowy nauczyciel. Ian zastanawiał się, jaki będzie. Postanowił nie gdybać, tylko przekonać się o tym na własnej skórze.

Do klasy wszedł w kilkuosobowej grupce. Spokojnie zajęli miejsca. Teraz Ian mógł przyjrzeć się nauczycielowi. Uśmiech na jego twarzy sprawiał, że wydawał się miłym człowiekiem. Kiedy mówił, szóstoklasista kątem oka zarejestrował, jakie wrażenie wywarł na wielu dziewczynach. Mieli ćwiczyć Patronusy. No tak, mnie na pewno to się przyda, nadal nie radzę sobie z tym najlepiej. Wyczarowany hipogryf profesora był piękny i bardzo wyraźny.
Wszyscy wstali i magicznym sposobem mieli już wystarczająco miejsca na czarowanie. Ian wyciągnął różdżkę i spróbował się skupić. Teraz najtrudniejsza część - przypomnienie sobie najszczęśliwszego momentu życia. Nie, żeby takich chwil nie miał czy nie pamiętał, ale przy wyczarowywaniu trzeba było je poczuć, niemal przeżywać na nowo.
Poszukał w pamięci. Przed oczyma umysłu ukazała mu się Eva śmiejąca się szeroko do niego. Bawili się razem, Ian ją łaskotał i czuł się radosny i wolny... Wypowiedział słowa zaklęcia, lecz dokładnie w tym momencie chichot jakiejś dziewczyny rozproszył go, w wyniku czego z różdżki wystrzeliła tylko mgiełka.
Na jej widok Ian skrzywił się. Starał się nie zwracać uwagi na otoczenie, lecz było to dość trudne. Na transmutacji nie masz takich problemów. Nie umiał tego wytłumaczyć.
Spróbował jeszcze raz wspomnienia z siostrą, ale teraz nie było już takie wyraźne i znów się nie udało. Jeszcze raz... Oczyścił umysł i uśmiechnął się do siebie, zamknąwszy oczy. Przywołał uczucie szczęścia, choćby namiastkę. I wtedy gdzieś z podświadomości wypłynęła postać Luny i moment, kiedy się spotkali na Pokątnej. Otworzył oczy i widząc przed sobą właśnie Gryfonkę, powiedział:
- Expecto patronum.
Jego oczom ukazała się piękna pantera. Uśmiechnął się szeroko, zadowolony z siebie. Zawiesił oko na Lunarie, potem rozglądnął się dookoła. Siódmoklasiści oczywiście radzili sobie lepiej, co było zrozumiałe. Dostrzegł Doriana ze swoim nietoperzem. Gdy wymienili spojrzenia, uśmiechnął się. Zauważył też Vesnę. Oczywiście nie było się nawet do czego przyczepić, no, chyba że do niedoskonałej doskonałości. Jakoś nie miał ochoty psuć sobie humoru, więc zignorował ją i odwrócił się. Powrócił do ćwiczeń.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Nie Lis 18, 2012 4:14 pm

Vesna kochała wodę, więc fakt, iż ich dormitoria umieszczone są pod nią dodawał jej otuchy. Rozglądnęła się po pomieszczeniu z satysfakcją, że rodzice młodych wielkich czarodziejów tak bardzo o nich dbają i zapewniają im wszelkie luksusy. Weszła do swojego pokoju i naciągnęła na ciało mundurek, na którym lśniła odznaka prefekta naczelnego. Stanęła przed wielkim lustrem, które ustawiła przy swoim łóżku i szybko zrobiła coś z włosami. Upięła je w dość pokaźny luźny kok, a dwa kosmyki włosów z przodu wypuściła. Zwijały jej się w urocze loki. Uśmiechnęła się sama do siebie, oceniając, że wszystko pasuje idealnie.

Mijała korytarze, pięła się po schodach prowadzących na lekcje Obrony Przed Czarną Magią - czyli coś, co tygryski lubią najbardziej. Zawsze, gdy siedziała na jednej z ławek wysłuchując wykładów profesorów na temat tego przedmioty, wyobrażała siebie jako dzielnego aurora... czy też osobę w równie niebezpiecznym zawodzie.

***

Weszła do klasy pod ręką trzymając podręczniki, a drugą odpowiadając na powitania. Z któregoś kąta, dało się słyszeć okrzyk radości i nagle do panny de Chaves podbiegła grupa rozwrzeszczanych nastolatek pytając ją o przebieg wakacji. Vesna rzucała tylko krótkie "dobrze", zaszczyciła je ukazaniem białych perełkowych zębów i zajęła swoje miejsce na jednej z ławek przy swoim znajomym.
Raz jeszcze rozglądnęła się po klasie badawczo przyglądając się młodym czarodziejom. Niektórych nawet nie kojarzyła, choć uczyli się z nią całe życie. Nieistotne... ważne, że oni ją znają.
Oczywiście nowy nauczyciel nie byłby nowym nauczycielem, gdyby nie długi nudny wykład, którym raczył ich obdarowywać przez połowę lekcji. Mówił coś o patronusach i ogólnych zasadach nauki. Co jakiś czas posyłał im urocze pełne wdzięku uśmiechy. Dziewczęta wymieniały między sobą ohy-ahy, a Vesna uznała, że to żałosne i obrzuciła je gardzącym wzrokiem.
Na koniec wykłady pan profesorek przedstawił się w dość dziwny dla klasy sposób... ale nie dla de Chaves. Ona uznała, że to nawet sexy (:>). Wyciągną różdżkę, wypowiedział zaklęcie i w tym momencie wydobył się z niej dość spory obłoczek, który ułożył się w pokaźny kształt hipogryfa. Klasa znów przekazała Leonowi wyrazy podziwu i zajęła się próbą wyczarowania własnego.
Oczywiście Veśnie było o tyle łatwiej, że mogła wyobrazić sobie dementora... w końcu obok stał Ian. On już kilometr od Vesny wysysał resztki szczęście z powietrza.
Profesor podszedł do blondynki, chcąc zachęcić ją do utworzenia swojej obrony przed stworami z Azkabanu.
- Ah... nie chce pan tego widzieć. - popatrzyła mu w oczy, dając do zrozumienia, że to nie skończy się dobrze.
- Przestań... na pewno nie jest tak źle. Jak ci coś nie wychodzi, to poćwiczymy. - dodał posyłając jej szeroki uśmiech.
Daruj sobie...
Leister, który najwidoczniej był o wiele mniej kumaty, niż wyglądał kazał Wieśce wyczarować patronusa. Przypomniała sobie najpiękniejszą chwilę, jak wraz z rodziną spędza wakacje u siebie... w Hiszpanii.
Vesna uniosła wysoko różdżkę, wyprostowała rękę kierując ją przed siebie i tak głośno wypowiedziała zaklęcie, że twarze zwróciły się w jej stronę.
- Expecto Patronum!
I nagle z końca jej różdżki wypłynęła mgła, który wypełniła cały pokój. To nic. Jakie poruszenie wzbudziło wśród uczniów, gdy z niej uformował się wielki bazyliszek. Połowa klasy pobladła, część zaczęła krzyczeć, a inni nie obawiając się stwora (słusznie) wymieniali pełne podziwu i zdziwienia miny.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 19
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Nie Lis 18, 2012 9:58 pm

Maya, kiedy pytała o plan lekcji Vesny, nie dowiedziała się zbyt wiele. W sumie nic. I jeszcze ten jej uśmiech i muśniecie włosami - jak to ona. Nie lubiła tego zbytnio. Wolała, gdy była szczera do bólu i ujawniała to, co naprawdę czuje. Ale cóż. Na razie toczyły ze sobą grę "w koleżeństwo". Tak naprawdę Maya nie miała zbyt wielu przyjaciół. Choć nie, to byli tylko dobrzy znajomi. A szkoda. Czarownica była tak naprawdę samotna, bo i w domu nie miała przed kim się otworzyć, i w szkole. Stąd wypływała też część jej życiowej goryczy. Nie przyznałaby się do tego jednak nigdy w życiu - w końcu Tiara przydzieliła ją do Ślizgonów. Ostatecznie, dowiedziała się jednakże o lekcji OPCM-u, na którą wyruszyła zaraz po uszykowaniu się i zjedzeniu śniadania.

Do klasy na drugim piętrze weszła sama. Większość uczniów była już na swoich miejscach, toteż Mayka szybko zajęła swoje miejsce i postawiła obok torbę. Nowy nauczyciel... Nie był on jej obojętny, ponieważ była jedną z najlepszych w tym przedmiocie i chciała taką pozostać. Tyle że bardziej interesowały ją jego umiejętności i sposób ich przekazania, a mniej charakter, wygląd zaś wcale (choć było na czym oko zawiesić). Dziewczyna wolała działanie od czczego gadania, więc trochę irytowała ją jego mowa. Zdecydowanie przydługa. W jej mniemaniu, wystarczyłoby, żeby się przedstawił (Leonard - fajne imię.), reszta wyszłaby w praniu. Gdy już wreszcie skończył, wyczarował wspaniałego hipogryfa, choć Maya tylko w duchu przyznała mu punkty, zewnętrznie jedynie uniosła brew. Umiała już przywołać patronusa. Skupić się na szczęściu... Od razu pomyślała o swoich skrzypcach i gdy je dostała. Od taty, a od kogóż by innego? Jednak to wspomnienie było zbyt słabe tym razem. Stanął jej więc przed oczyma jej ukochany, rodzinny Mediolan. Kiedyś w dzieciństwie miała tam swoją bandę, z którą spędziła najszczęśliwsze chwile swego życia. Z nimi grała w zespole, z nimi grała w nogę, z nimi buszowała po mieście... Kiedy te myśli wypełniły jej umysł, powiedziała: Expecto Patronum! I z jej różdżki wyleciał zwinny jastrząb.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Pon Lis 19, 2012 11:47 pm

Do klasy wszedł sam. Zresztą nikogo nie powinno to dziwić, w końcu nieczęsto można było go zobaczyć w grupie. z prostego powodu. Najzwyczajniej w świecie nikt nie chciał spędzać z nim czasu. Może to wina tego, że był jednym z TYCH Wittakerów, a może po prostu jego trudny charakter skutecznie odstraszał potencjalnych znajmoków?... Bo tak się składa, że jeśli ktoś uważał, iż Vincent jest okropny, to chyba nie miał do czynienia z Nestorem. Nestor był gorszy. Dużo gorszy...
Delikatnie skinął nauczycielowi głową. Zmierzył go swym lodowatym spojrzeniem, po czym bez słowa zasiadł w jednej z ławek. Nie obchodziło go ani to, jak nowy profesor ma na imię, co ma im do przekazania męcząc swoją "przemową", ani to jak reagują na niego inni. Dla Wittakera był po prostu kolejnym nauczycielem, jednym z wielu, nieważne jak bardzo przystojnym, czy obdarzonym najbardziej czarującym uśmiechem. Nie miał go podziwiać, tylko czegoś się nauczyć.
Przyglądał się mężczyźnie tak znudzonym, a równocześnie zimnym spojrzeniem, że można było poczuć chłód i ból. Tak, bazyliszkowate wlepianie gał miał wyćwiczone do perfekcji.
A więc patronusy... niechaj będzie i tak. Powodził wzrokiem za świetlistym hipogryfem. Robił wrażenie, ale to nie znaczy, że wyraz twarzy Nestora stał się choć odrobinę bardziej ludzki. Powoli, wręcz flegmatycznie wstał ze swojego miejsca i sięgnął po różdżkę. Początkowo rozejrzał się po sali. Nietoperze, pantery, inne małe zwierzęta i wtedy... wtedy srebro wypełniło całą salę, a Ślizgon mógł spojrzeć wprost w błyszczące oczy potwora. Bazyliszek. Nawet nie przypuszczał, że postać bestii może kogoś bronić przed innymi monstrami. Jeśli hipogryf robił ważenie, to jak działał na innych ten patronus?... Nawet Nestorowe ślepia rozwarły się nieco szerzej, błysnęły. Wychwycił spośród uczniów sprawczynię, Vesna de Chaves. Spotkał ją na Pokątnej, znał nie od dziś. Nie lubił, jak każdego zresztą... Wbił w nią spojrzenie i opuścił różdżkę.

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Primrose de Chaves
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 10
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Sro Lis 21, 2012 10:20 am

Prim nie miała ochoty wstawać zbyt wcześnie. To też nie zwracając uwagi na budzik, wylegiwała się w swoim łóżku do rozpoczęcia zajęć OPCM'u. Gdy zorientowała się, że jest już troszkę za późno na strojenie się przed lustrem, to swoje długie blond włosy zostawiła w nieładzie... i tak jej było do twarzy. Spokojnym krokiem ruszyła w stronę klasy i wcale się nie spiesząc pogwizdywała sobie pod nosem jakąś piosenkę.

Upuściła książki. Z jakiego powodu? Oczywiście nowego nauczyciela. Był on nieziemsko przystojny. O mój Boże, o mój Boże! Ale włosy... ale oczy...ale ciacho! Zanim zdążyła schylić się po książki jedna z koleżanek, która siedziała przy wyjściu kucnęła, aby jej pomóc. Wymieniły się uśmiechami, po czym ruszyły w stronę swoich miejsc. Nauczyciel stał w milczeniu obserwując Primrose aż jako ostatnia osoba zajmie swoje miejsce. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać. Zmierzyła wzrokiem nowego profesora i nie zwracając uwagi, że na nią patrzy zagwizdała pod nosem, wyrażając swój podziw. W klasie dało się słyszeć ciche chichoty. Nauczyciel oblał się rumieńcem i poprawił nerwowo szatę. Wykrztusił coś spomiędzy zaciśniętych zębów:
- Proszę zająć swoje miejsce. Lekcja już powinna się zacząć.
De Chaves nadal ignorując słowa nauczyciela dodała:
- No, no. Może nawet przestanę się spóźniać? - uśmiechnęła się.
Vesna - PANNA DOSKONAŁA i broń Boże nie podkochująca się w żadnym nauczycielu, skarciła ją wzrokiem i nachyliła się, aby coś szepnąć:
- Serio? - uniosła brwi. - Musisz?
Prim pokiwała głową na znak, że i tak będzie robić swoje, po czym znów przeniosła wzrok na nauczyciela. Wygłosił długą mowę, z której Primrose zrozumiała jedynie jego imię i nazwisko. Super. Będę wiedziała kogo podrywam.
Nadeszła pora wyczarowywania patronusów. Jakieś nietoperze, koty... i bazyliszek. Mimo obiecania sobie, że przestanie krzyczeń, nie udało jej się dotrzymać obietnicy. Na widok bestii uciekła na drugi koniec sali... Ta (Vesna), to zawsze jak się za coś zabierze trzeba albo klaskać, albo uciekać. Nawet jak się nie stara. Gdy sprawa z bazyliszkiem została w miarę opanowana, Prim zabrała się za tworzenie swojej obrony. Krzyknęła zaklęcie, a z jej różdżki wystrzeliła piękna kelpia - demon, który może przybierać różne postaci, ale najczęściej jednorożca. Jak srebrna mgiełka rozpłynęła się w powietrzu, ukazała stojącego za nią chłopaka - blondyna. I to całkiem, całkiem. Czyżby Wittaker... tak. Zerknęła jeszcze na chwilę, a gdy mrugnęła chłopak zniknął jej z pola widzenia.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  Pią Lis 23, 2012 10:25 am

Leoś

Lekcja zleciała szybko, a przynajmniej dla nauczyciela. Kila patronusów zrobiło na nim wrażenie - to musiał przyznać. Przechodził po klasie sprawdzając ja radzą sobie inni uczniowie. W końcu wypadałoby ich poznać, prawda? W pewnym momencie musiał uporać się z nachalną uczennicą, drugim razem potwór chciał go pożreć. Obserwował kilka kotów większych rozmiarów i parę naprawdę ładnych nietoperzy. Uśmiechną się na myśl, że trafiła mu się nawet zdolna klasa, po czym obwieścił, że mogą się spakować i wyjść. Nie musiał dwa razy powtarzać: jak powiedział, tak też uczniowie zrobili. Opuścili klasę zmierzając na następne lekcje.
Leonard zgarną swoje rzeczy i także wyszedł z pomieszczenia... tylko po co?

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Klasa OPCM'u  

Klasa OPCM'u

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Lokalizacje :: Hogwart :: Drugie piętro-