Share|

Wielka Sala

Go??Gość
PisanieTemat: Wielka Sala  Sob Lis 19, 2011 1:13 pm

Nie bez przyczyny nazwana została "Wielką". Jest to zdecydowanie największe pomieszczenie w zamku. Znajduje się na parterze, tuż za salą wejściową. Wchodząc do niej przechodzi się przez ogromne, ciężkie wrota. Za nimi rozciąga się sala o niezwykle wysokim sklepieniu. Sufit ten został zaczarowany przez Założycieli zamku tak, by odzwierciedlał stan aktualnie panujący na zewnątrz. Dlatego nieraz zdarza się, że w czasie posiłku jasna błyskawica niespodziewanie przemknie nad głowami biesiadujących. Największe wrażenie robi to oczywiście na pierwszoroczniakach, starsi studenci zdążyli już przywyknąć. Umeblowanie sali składa się z czterech długich stołów ustawionych wzdłuż pomieszczenia i dostawionych do nich drewnianych ław. To tutaj młodzi adepci magii zasiadają w czasie Uczty Powitalnej, tu też spożywają wszystkie posiłki. Każdemu z domów przysługuje jeden, jasno określony stół. Od wieków przyjęte zostało, że Ślizgoni zajmują stół najbliżej wejścia, tuż obok siedzą Krukoni, następnie mieszkańcy domu Helgii Huffelpuff, zaś stół ostatni należy do czerwono barwnych gryfonów. Nauczyciele ucztują przy stole ustawionym na końcu pomieszczenia, prostopadle do pozostałych. Pośrodku, na specjalnie wyznaczonym miejscu, zwykł siadać dyrektor, a po jego obu stronach - reszta grona pedagogicznego oraz pracowników zamku.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro Lis 07, 2012 7:18 pm

Jedynym zakłóceniem podróży były ciężkie, duże krople deszczu uderzające o szyby. Jeśli ktoś poprzedniego dnia hucznie pożegnał wakacje, to z pewnością godziny w pociągu były niemiłosiernie dłużącą się katorgą...
Tak czy inaczej uczniowie w spokoju dotarli do stacji w Hogsmeade, skąd mieli dostać się do zamku. Tradycją było, że najmłodsi przepływali jezioro w łodziach, starsi natomiast jechali do Hogwartu w powozach ciągniętych przez testrale. Niewielu czarodziei widziało te magiczne stworzenia, co pewnie wcale im nie przeszkadzało. W końcu czarne potwory nie były ani trochę miłe dla oka. Chude ciała, skóra opięta na wystających kościach... aż ciarki przechodziły po plecach.
W każdym bądź razie każdy, czy kto widział czy nie widział co ciągnie powozy, z ochotą do nich zaglądał. Zajmował miejsce pośród przyjaciół i opowiadał ostatnie historie związane z latem. Dopiero gdy ciemne kształty zamku zamajaczyły na nocnym niebie, większość zdała sobie sprawę, że już za moment znowu będą musieli wkuwać na egzaminy, pisać monstrualnie długie prace i bardzo dużo się uczyć...
Na stację w Hogsmeade znowu powróciła błoga cisza, gdy ostatni powóz odjechał stukając kołami o bruk...
My natomiast powróćmy na chwilę do pierwszaków. Nowych, którzy pierwszy raz podziwiali majestat Hogwartu. Którzy o szkolnych zwyczajach słyszeli tylko od starszego rodzeństwa. Ci z pewnością byli najbardziej zestresowani, ale równocześnie najszczęśliwsi. Może trochę przestraszeni podróżą przez jezioro, czy samym wyglądem gajowego Hagrida, który im towarzyszył. Trzęsącymi się dłońmi ściskali skrawki swych szat, czy zaciskali zdrętwiałe palce na krawędziach łódek. Niektórzy wychylali się, by zajrzeć do wody, entuzjastycznie machali rękami pokazując "potwory" zamieszkujące głębiny. Niektórzy, zdawać by się mogło, nie przejmowali się niczym, po prostu chcieli już być na miejscu.
Podczas gdy większość uczniów zajęła już miejsca w Wielkiej Sali, najmłodszych, w holu, powitała profesor McGonagall. Z nią wkroczyli do największego pomieszczenia Hogwartu. Niektórym zaparło dech w piersiach, gdy rzucili okiem na wystrój. Cztery długie stoły zastawione były, jeszcze pustymi, półmiskami, misami, talerzami i sztućcami. Na podium gościli nauczyciele, od razu można było rozpoznać kto jest najważniejszy. Staruszek spoczywający na samym środku, jego miejsce było pokaźniejsze od innych, a sam był człowiekiem, którego od pierwszego wejrzenia darzyło się ogromnym szacunkiem. Delikatny uśmiech wpełzł na jego usta, gdy dostrzegł zachwycone miny nowych uczniów. Pokazywali palcami sklepienie - nocne niebo usłane gwiazdami. Niektórzy zwrócili uwagę na lewitujące świece, inni zbyt zajęci byli mięciem swych rękawów, by patrzeć na cokolwiek. Wszystkie oczy skierowane były w ich kierunku.
Szybko jednak przeniosły się na stołek i starą tiarę. Zapanowała cisza.
Przerwał ją dopiero głośny śpiew starego kapelusza. Szef rozdarł się i nakrycie głowy zanuciło, zgodnie z tradycją, swoją pieśń.

Może nie jestem śliczna,
Może i łach ze mnie stary,
Lecz choćbyś świat przeszukał,
Tak mądrej nie znajdziesz tiary.
Możecie mieć meloniki,
Możecie nosić panamy,
Lecz jam jest Tiara Losu,
Co jeszcze nie jest zbadany.
Choćbyś swą głowę schował
Pod pachę albo w piasek,
I tak poznam kim jesteś,
Bo dla mnie nie ma masek.
Śmiało, dzielna młodzieży,
Na głowy mnie wkładajcie,
A ja wam zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie...
Gdy skończyła rozległy się głośne brawa, a zaraz profesorka zaczęła wyczytywać nazwiska najmłodszych. Tiara opadała im na oczy, słyszeli w głowie jej głos, później krzyk z nazwą domu, do którego zostali przydzieleni. Oklaski rozlegały się za każdym razem, gdy nowy uczeń zasiadał pomiędzy swoimi. Wśród pierwszoklasistów można było dopatrzeć się siostry jednego z Krukońskich prefektów - Ofelii White. Niestety, nie podzieliła losu swego brata i wylądowała w domu węża. Zaraz za nią na stołku przysiadł Vincent Wittaker, blady chłopiec, którego niektórzy zdążyli już poznać. Kapelusz zaledwie musnął czubek jego łepetyny i wykrzyknął "Slytherin!" Młodzik zajął miejsce tuż obok swej poprzedniczki. Ostatni uczeń, pucołowaty, blond włosy dzieciaczek, trafił do Gryffindoru, gdzie został przywitany gromkimi brawami.
Ceremonia Przydziału dobiegła końca, niektórzy odetchnęli z ulgą nie mogąc doczekać się smakołyków. Niestety! Musieli się jeszcze wstrzymać, wszak teraz powstał sam dyrektor. Przeleciał wzrokiem po sali. Jego usta wciąż wyginał ten sam delikatny uśmiech.
- Witajcie moi drodzy! Mam nadzieję, że wakacyjne słońce nie wypaliło doszczętnie waszych mózgów! Spotykamy się w nowym roku, by napakować wasze głowy kolejną dawką wiedzy. Mam nadzieję, że ten rok będzie równie wspaniały jak poprzednie. Szczególnie chciałbym powitać naszych nowych pierwszoklasistów. - tutaj skinął delikatnie głową i na moment zamilkł.
- Głownie dla nich, ale również i dla kilku starszych uczniów... - zerknął w kierunku stołu czerwonych, gdzie dało się słyszeć cichy chichot - ...chciałbym przedstawić wam kilka zasad obowiązujących w naszej szkole... - wyliczał kolejno różnorakie zakazy i prawa, kończąc na tym, że wstęp do Zakazanego Lasu, jak sama nazwa wskazuje, jest kategorycznie zabroniony i muszą o tym pamiętać WSZYSCY, niezależnie od wieku.
- A teraz zaśpiewajmy nasz hymn! - uczniowie i nauczyciele powstali. Dyrektor machał delikatnie różdżką dyrygując każdym z osobna, wszak każdy śpiewał na swą własną melodię i w swym własnym tempie. Niezwykle chaotycznie...

Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart,
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto młody z świerzbem ostrym,
Czy kto stary z łbem łysego,
Możesz wypchać nasze głowy
Farszem czegoś ciekawego,
Bo powietrze je wypełnia,
Muchy zdechłe, kurzu wełna.
Naucz nas, co pożyteczne,
Pamięć wzrusz, co ledwie zipie,
My zaś będziem wkuwać wiecznie,
Aż się w próchno mózg rozsypie!
Gdy ostatni wreszcie zasiedli ponownie po sali rozniosły się brawa i wreszcie padło wyrażenie, na które każdy czekał od samego początku.
- Wcinajcie! - naczynia momentalnie wypełniły się najsmaczniejszymi kąskami, a Dumbledore powrócił na swoje miejsce, zajmując się rozmową z innymi nauczycielami.
Rok szkolny oficjalnie rozpoczęty!

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro Lis 07, 2012 9:31 pm

Na dworze robiło się coraz ciemniej, co jak najbardziej pasowało Wiosence. Wielkie krople deszczu towarzyszyły uczniom w podróży do szkoły. Bardziej lub mniej radośni przebywali drogę dzielącą ich od miejsca edukacji, gdzie co rok witał ich entuzjastycznie dyrektor. Zawsze gdy tylko pojawiali się w sali, darzył ich szczególną dawką zatroskanych spojrzeń.
Tłum uczniów wstąpił w mury Hogwartu, chcąc jak najszybciej udać się do Wielkiej Sali na żarełko. Niektórzy niczym duchy przemieszczali się w jej stronę - albo byli naprawdę głodni, albo chcieli szybciej spotkać nauczycieli. Nie...
Vesna de Chaves jako prefekt naczelny weszła prawie pierwsza do miejsca spotkania. Jej wejściu towarzyszyła masa ohów-ahów (a przynajmniej w jej myslach). Uniosła wyżej głowę, wyprostowała ramiona i niczym królowa przemierzyła salę, siadając przy jednym z długich stołów. Gdzie jak na razie nie towarzyszyło nic innego prócz pustych talerzy, połyskujących w świetle wiszących nad nimi świeczek.
Niebo było dziś niesamowicie piękne. Ślizgonka mogłaby w nie patrzeć i patrzeć, podziwiając jego wspaniałość.
Gdy większość uczniów zasiadła przy stołach wraz ze swoimi znajomymi z domu, jeszcze chwilę potrwało zanim uczniowie uciszyli się, nie mogąc przełożyć na później zdania relacji ze swoich wakacji.
Dyrektor zdawał się być bardzo spokojny... zresztą przy jego wieku stres skończyłby się raczej niepocieszająco. Kilkunastu nowych pierwszoroczniaków przystanęło przy schodkach, gdzie znajdowała się Tiara Przydziału. Młodsi podchodzili po kolei, wkładano na nich stary kapelusz, a on wykrzykiwał nazwę domu. Vesna zauważyła wśród nowych uczniów dwie znajome twarze: tego małego chamowatego chłopca, który myśli, że jest przerażający, a także małą blond istotkę o równie lodowatym spojrzeniu co de Chaves.
Oczywiście wylądowali w Slytherinie. Dom węża z radością przyjął swoich nowych czarodziejów.
Czarownica zauważyła gdzieś przy stole Doriana: pomachała mu. Dziwne, ale nie miała pojęcia co innego może począć.
Dyrektor jak co roku wygłaszał swoją gadkę na temat czego nie wolno itp., a Wiesia znając już cały jego monolog postanowiła przejrzeć uczniów Hogwartu. Ogarnęła całą salę jednym spojrzeniem i uznała, że nie ma nikogo wartego jej uwagi. Oczywiście zatrzymała na chwilę wzrok na Michaelu, ale zaraz znów spojrzała na kolegów ze swojego domu.
- O hej. - czyjś głos skierowany w stronę blondynki starał się zwrócić na siebie uwagę.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro Lis 07, 2012 10:15 pm

Podróż minęła Dorianowi zaskakująco szybko. Wydawało się, że od momentu wsiadania do Ekspresu Hogwart do przekroczenia progu szkoły minęło zaledwie kilka chwil. Oczywiście jak co roku Krukona zachwycił logistyczny wymiar przedsięwzięcia. Dorożki dowoziły uczniów pod drzwi w idealnym tempie, tak, że nie formowały się uciążliwe korki. Przed zajęciem miejsca przy stole Dorian postanowił zgodnie ze swoją prywatną tradycją przywitać się z opiekunem domu, profesorem Flitwickiem i Szarą Damą, która również zwykła zaszczycać swą obecnością ucztę powitalną.
W końcu wszyscy, łącznie z prefektem White'm (który wcale nie był lizusem) zajęli miejsca przy stołach i otoczeni przez wszechobecne szmery rozmów czekali na rozpoczęcie uroczystości. W atmosferę skupienia i nerwowego wyczekiwania wprowadziła wszystkich profesor McGonagall z pomocą tegorocznych pierwszaków. Oczywiście nowa pieśń Tiary Przydziału wznieciła falę gromkich oklasków, które powracały co chwilę z innej części sali gdy nowy uczeń zostawał przydzielony do swego domu. Dorian śledził wzrokiem swoją siostrę. Był nieco rozczarowany, liczył bowiem na to, że Ofelia trafi do Ravenclaw, tak jak on. Odprowadził wzrokiem blondynkę, przy okazji obrzucając spojrzeniem wszystkich siedzących przy stole Ślizgonów. Przez chwilę nawiązał kontakt wzrokowy z Vesną de Chaves, która... pomachała do niego. To było jednoznacznie dziwne zachowanie jak na tę konkretną dziewczynę. Uznał jednak, że później się nad tym zastanowi, uroczysta część spotkania dobiegała już bowiem końca z przemówieniem dyrektora jako wisienką przed tortem. Wspomniane ciasto niedługo potem również pojawiło się na stole razem z innymi przysmakami, a Dorian z zadowoleniem przystąpił do konsumpcji tak jak reszta jego znajomych.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw Lis 08, 2012 6:19 pm

W zasadzie podróż nie dłużyła się Ianowi. Przywykł do tego, a zresztą ta była dość krótka w porównaniu z resztą. Przyjechał do Hogwartu dorożką z testralami, jak wszyscy starsi uczniowie. Zawsze wywoływały w nim melancholię, albowiem je widział - jako jeden z nielicznych. Jednak bolesne wspomnienie starał się chować jak najgłębiej w sobie, nie miał ochoty na ponowne rozdrapywanie zabliźnionych już ran.
Wchodząc do Wielkiej Sali, patrzył na jak zwykle niezwykłą dekorację. Szczególnie zachwyciło go niebo. Choć został prefektem, szedł mniej więcej w środku tłumu uczniów. Zajął jednak miejsce specjalnie wyznaczone. Tak naprawdę wolałby usiąść ze znajomymi, ale na razie musiał zadowolić się powitaniem i krótką wymianą zdań. Oczywiście zapoznał się także z najbliżej siedzącymi. Puchoni zawsze byli przyjacielscy, więc nie sprawiało to żadnego problemu, pomimo niepewności Iana.
W sali panowało radosne podniecenie wyrażające się szumem zebranych. Profesor McGonagall wprowadziła pierwszaków. Ich zdenerwowanie było widać jak na dłoni, jednak Puchon podejrzewał, że większość wyglądała w tej chwili podobnie. Gdy jeden z pierwszaków spojrzał na niego, ten uśmiechnął się szeroko, próbując dodać mu tym otuchy. Tiara zaśpiewała swoją pieśń i przydzieliła kolejno najmłodszych, witanych przy swoich stołach gorącymi oklaskami. Dziewczynka, którą widział w Hogwart Ekspresie okazała się mieć to samo nazwisko co Dorian. Może rodzeństwo? Trafiła jednak do Slytherinu. Pewnie nie bez powodu... A wygląda na słodką. Do Ślizgonów został przydzielony też ten mały Vincent sprzed sklepu Madame de Chaves. Tu w ogóle się nie zdziwił.
W międzyczasie spoglądnął po twarzach Puchonów. Niemal wszyscy jakby trochę wydorośleli, spoważnieli. Może jednak to była zasługa podniosłej poniekąd chwili. Dalej zauważył dziewczynkę, która zgubiła książkę. Czyli miałem rację, jest z Hufflepuffu. Ta myśl przyniosła mu to ociupinę satysfakcji.
Bliżej siebie zobaczył Michaela. Kiwnął mu głową na powitanie, gdy skrzyżowali spojrzenia. Jednak kapitan miał zawsze grono wiernych fanów i przyjaciół, więc Ian nie zwracał większej uwagi. Popularność...
Następnie obejrzał się po reszcie sali. Najbliżej stołu Puchonów siedzieli Krukoni i Gryfoni. Chłopak widział Doriana, w dali Vesnę, która jakby... pomachała do Krukona. Zastanowiło go to. Potem jednak zwrócił wzrok na przeciwległą stronę. Wyraźnie szukał kogoś z Gryfonów. W końcu znalazł. Luna siedziała wraz z innymi prefektami jej domu. Ian nie mógł się napatrzeć, lecz w końcu i tak musiał oderwać oczy.
Dyrektor jak zwykle ciepło wszystkich przywitał. Potem ciut poprzynudzał nakazami i zakazami, ale Ian starał się wyłapywać sens słów w razie jakichś zmian w porównaniu z poprzednim rokiem. Wszystko jednak zostało po staremu. Wykonanie hymnu także.
Potem na stole pojawiło się jedzenie, więc wszyscy się zabrali za sprawienie, by pyszności zniknęły. Ian nie był wyjątkiem.
avatar
Alexandra Powell
Female Wiek : 16
Skąd : Londyn
Zawód : Uczennica
Liczba postów : 55
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t395-alexandra-powell
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie Lis 11, 2012 7:42 pm

Po znalezieniu książki Alex szybko już dojechała do Hogwartu, a ściślej rzecz biorąc do Hogsmeade. Jednakże wysiadła jako jedna z ostatnich. Tak jakoś wyszło. Kiedy więc wypakowała się już z pociągu, najszybciej, jak pozwalały na to jej bagaże, pobiegła do powozów. Na szczęście, nie widziała istot je ciągnących. Koledzy i koleżanki mówili, że są straszne. Kiedy już do nich dotarła, okazało się, że musiała wsiąść do ostatniego ze środków lokomocji. No cóż, i tak może być. Nie musiała jednak jechać z kimś nieznajomym - obok krzątał się jeszcze ostatni z maruderów, jej dobrze znany i lubiany przyjaciel. Przywitała go ciepło (Że też Cię wcześniej nie spotkałam!), trochę pogoniła (No chodźże wreszcie!) i pojechali. Ta przejażdżka szybko jej minęła, bo rozmawiała razem z czwartoklasistą o wakacjach i swojej przygodzie z książką. Kiedy już wysiedli i skierowali się do Wielkiej Sali, przed jej drzwiami spotkali wchodzących prefektów.
- Czyli dobrze jest - powiedziała młoda czarownica do przyjaciela, uśmiechnęła się i puściła do niego oczko. Lubiła go. Już sporo razem przeszli. I znali się kawał czasu (w jej mniemaniu).
Szybko więc wkroczyli do Wielkiej Sali, pożegnali się (To cześć! Spotkamy się po uczcie.) i Alex poszła do swojego stołu. Tam przywitała następnych znajomych i przyjaciół. A miała ich naprawdę sporo. Choć grupka naprawdę zaufanych przyjaciół była wąska. I tak bywa. W końcu usiadła koło Michaela, bo miejsce było wolne. Zaczęła więc swój wesoły szczebiot. Była szczęśliwa. Tylu przyjaciół, tyle wyzwań. I tyle nauki... Ale teraz nie trzeba było się uczyć! Półuchem słuchała słów dyrektora, zauważyła, że ta dziewczyna od książki trafiła do Ślizgonów. Będę wiedziała, gdzie jej szukać jak coś. Potem zabrała się za smakołyki. W końcu trzeba było się najeść na ten nowy rok szkolny...
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 19
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie Lis 11, 2012 8:30 pm

Mayi podróż się dłużyła. NIEMIŁOSIERNIE. Siedzący w przedziale chłopak nie pomógł jej. Ani słodycze. Miała coraz gorszy nastój... To zaczęło się już od tego deszczu. Przeklętego deszczu. I żadnych znajomych. No ja nie mogę! Kiedy już myślała, że już naprawdę nie wytrzyma, pociąg zaczął zwalniać. Wreszcie. Maya szybko się zwinęła i jako jedna z pierwszych wyszła z pociągu. W Hogsmeade zobaczyła dorożki. Z testralami. Tak, widziała je. Ale nie obrzydzał jej ich widok. Przeciwnie - lubiła te zwierzęta. Wiedziała, że są niesamowicie mądre. Nieraz marzyła o jeździe na nich, ale były to tylko marzenia. Na razie. A akurat wtedy te istoty idealnie pasowały do jej nastroju. Zaczęła znowu rozmyślać o swoim ojcu. Ale tym razem narastała w niej złość i irytacja. Wsiadła do powozu. Nikt nie dosiadł się do niej, choć już niektórzy chcieli, na szczęście dla nich. Czarownica nie ręczyła za siebie. Wiedziała, że musi się uspokoić nim dojedzie do Hogwartu. Zaczęła głęboko oddychać i patrzeć na mijany krajobraz. Trochę jej to pomogło. Przed wejściem do Wielkiej Sali nałożyła dobrze jej znaną maskę obojętności i ruszyła z podniesioną głową godną Slytherina i półuśmiechem na ustach. Przywitała znajomych i usiadła koło Vesny. Uśmiechnęła się nawet do niej. A potem zlustrowała salę. Zobaczyła Michaela (uśmiech po raz drugi). Tiara przydzieliła dwóch nowych Ślizgonom. Ok, niech będzie... A potem zaczęła się uczta...
avatar
Primrose de Chaves
Female Wiek : 22
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 10
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie Lis 11, 2012 9:47 pm

Primrose podeszła do jednego z powozu. Prawie wszystkie był zajęte, gdy wygramoliła się ze swoją masą kufrów i innych mniej ważnych rzeczy. Trzeba przyznać, że jak na taką drobną kobitkę Prim miała dużo siły. Oczywiście większość przestrzeni w jej walizce zajmowały ubrania, ale czego nie robi się aby dobrze wyglądać?
Usiadła. Gdy wóz ruszył czarownica niebezpiecznie poleciała do tyłu. W ostatniej chwili złapała się czegoś i w miarę bezpiecznie wylądowała na twardym siedzonku. Oczywiście całej sytuacji towarzyszyło coś w rodzaju "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!".
Podróż pociągiem minęła dziewczynie bardzo szybko. Mogłoby się zdawać, że tylko co wsiadła do pociągu, podsłuchała jak jacyś czarodzieje wymieniają kilka zdań na temat zagubionej książki, a pociąg już był na miejscu.
Przekroczyła mury szkoły, oczywiście po podwórzu przemierzała z parasolką. Co niestety nie zdało się na wiele, bo wiatr był tak silny, że wyleciała jej z rąk i nie można było jej złapać. To też Prim jedynie co poprawiła kosmyk włosów, który wydostał się z kucyka i podążyła śladem innych uczniów.
Gdy tylko weszła do sali ujrzała pięknie przystrojoną przestrzeń, która wprawiała w zachwyt każdego obserwatora. Szkoda, że te świeczki nie są różowe...
Kroczyła między stołami domów jak zwykle z uniesioną głową, 'zabijając' wzrokiem każdego kto posłał jej wrogie spojrzenie. Czyżby jej włosy wyglądały aż tak strasznie? Całe szczęście, że jeszcze się nie zaczęło... Szybko zajęła miejsce przy Veśnie. Ubolewała nad tym, iż nie mogła porozmawiać z nią w pociągu, ale to nic - ma przecież jeszcze cały rok szkolny. Będą miały wystarczająco dużo czasu, aby skrytykować wszystkich uczniów. Primrose już nie mogła się doczekać, gdy usiądą razem na jednej ze ślizgońskich miękkich kanap i będą gadać dopóki ktoś nie każe im iść spać.
Przyjaciółka chyba jeszcze nie zorientowała się, że Prim zajęła przy niej miejsce, tak więc dość głośno odchrząknęła i powiedziała:
- Hej! - uśmiechnęła się.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto Lis 13, 2012 6:03 pm

Żadna przyjemność nie trwa wiecznie. Tak było i tym razem. Słodkie obżarstwo musiało się prędzej czy później skończyć... Tym razem nieco później niż zwykle, to trzeba przyznać, ale w końcu smakołyki zniknęły. Potrawy, których nikt nie ruszył, resztki i okruszki z naczyń uczniów. Wszystko zalśniło czystością. Jeśli ktoś marnował czas na ciągłe rozmawianie, mógł teraz zawyć ze smutku.
Uczta dobiegła końca.
Do pełni szczęścia brakowało jedynie ostatnich słów dyrektora. Wszyscy czekali na nie w napięciu, niektórzy powoli zaczynali zbierać się ze swoich miejsc, zaciskali palce na krawędziach stołu, ławek, czy swych własnych szat. Inni, zdawać by się mogło, jeszcze "ogłupieni" niedawnymi smakami, wgapiali się w swe puste talerze. Garstka stukała palcami o blat. Ktoś ziewnął, ktoś inny kichnął, aż w końcu powstał sam Albus Dumbledore. Drugi raz tego wieczoru. Ponownie przebiegł wzrokiem po sali, delikatny uśmiech jego wąskich ust spłynął na każdego ucznia.
- Mam nadzieję, że wszyscy jesteście pełni. Mam również nadzieję, że pod koniec roku wasze głowy będą równie przepełnione jak wasze brzuchy teraz. Pora spać, biegiem do łóżek! - i tym oto zdaniem definitywnie zakończył ucztę powitalną.
Jako pierwsi wstali prefekci naczelni. Wyróżniali się spośród tłumu swoimi błyszczącymi odznakami. Niektóre bardziej wypolerowane, inne mniej. W momencie w Wielkiej Sali zrobiło się niezwykle gwarno. Tu i ówdzie dało się słyszeć nawoływania, czy to najstarszych, czy najmłodszych.
- Gryfoni, Gryfoni za mną!...'
- Ślizgoni tutaj!...
- Puchoni! Przestańcie się przepychać, każdy zdąży wyjś... ała!
- Hej, Krukoni, niebiescy! Tutaj, za mną!...
Wielu nie wiedziało co ze sobą zrobić, szczególnie pierwszoroczniacy, ci z pewnością byli najbardziej zagubieni. Hałas i przepychanki wkrótce zostały przerwane czyimś głośnym krzykiem.
- Pospieszcie się bo zaraz sprawię, że się rozstąpicie! I to nie zaklęciem! Dajcie przejść, dajcie przejść!... - rudy, wysoki chłopak nie szczędził innym łokci i kolan. Mruczał pod nosem "toaleta, toaleta...", czasem unosił wysoko ręce, czasem zaciskał je na brzuchu, aż w końcu zniknął gdzieś w tłumie przy drzwiach. Dało się słyszeć śmiechy i szepty. Gdzieś przy stole czerwonych mignęły kolejne rude łepetyny, te chichotały najgłośniej. Chłopak szeptał coś do dużo niższej i młodszej dziewczynki. Dziewczynki, którą znał chyba każdy. Elizabeth Walkin. Czyżby nagły zryw rozwrzeszczanego ucznia nie był spowodowany przejedzeniem?...
Tak czy inaczej wkrótce wszyscy opuścili Wielką Salę i wreszcie zapanowała cisza. Świece gasły jedna po drugiej. Echo tupotu tysiąca stóp niosło się jeszcze po korytarzach.
Każdy powędrował do swojego dormitorium, najedzony i szczęśliwy. Póki co nie myślący o tym, że nazajutrz czeka go nauka...
Śpijcie dobrze, nareszcie wróciliście do domu!...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon Lis 26, 2012 4:19 pm

Wielka Sala dawno nie wyglądała tak pięknie jak tego wieczoru. Długie stoły poszczególnych domów zniknęły, przez co pomieszczenie wydawało się być jeszcze potężniejsze. Kamienny parkiet lśnił jak nigdy i to wcale nie za sprawą magii. W końcu już od kilku dni woźny Filch hukał i buchał na każdego, kto przechadzał się tędy w brudnych butach. Szlabany latały niczym sowy podczas porannej poczty i wreszcie, dzięki współpracy, oczywiście bez głośnych protestów i narzekań, udało się doprowadzić podłogę do tak świetnego stanu.
Pod ciemnym, zachmurzonym sklepieniem unosiły się dyniowe lampiony. Jedne uśmiechnięte, drugie wykrzywione w potwornych grymasach. Czasem nad głowami zgromadzonych przelatywały prawdziwe nietoperze, dało się również dostrzec lśniące, tkane przez pająki sieci.
Jeden jedyny stół, stojący pod ścianą, wypełniony był najróżniejszymi smakołykami. Co zaś się tyczy podestu nauczycieli - dzisiaj zajmowały go instrumenty. Czyżby dyrektor postarał się o zespół?...
Nic nie przypominało o niedawnych strasznych wydarzeniach, które miały miejsce w zamku. Nikt nie rozmawiał o ataku na pannę Walkin, ani o otwarciu tajemniczej komnaty. Nie dzisiaj. Dzisiaj każdy powinien być szczęśliwy, niezależnie od tego ile miał na głowie, ile dostał trolli i ile miał prac domowych do odrobienia. Ten jeden wieczór musiał być oderwaniem od rzeczywistości...
Zresztą mówiono o tym już od kilku dni.
"Podobno zagra jakiś sławny zespół, mam nadzieję, że będzie to Justyn Bimber!..."
"Tak, bal, też słyszałem... w dodatku maskowy..."
"Przebranie? Ekstra! Już biorę się za przygotowania!"
"Serio mają pojawić się jakieś sławne osobistości? Fajnie..."
Po zamku krążyły różnorakie plotki. Zostały jednak rozwiane wieczór przed Nocą Duchów, gdy na tablicach ogłoszeń pojawiła się nieduża karteczka:
"Dnia 31 października, w Wielkiej Sali odbędzie się bal z okazji Nocy Duchów. Zaproszeni są wszyscy uczniowie, niezależnie od wieku. Uprasza się, by każdy był przebrany, bądź posiadał maskę. Bal rozpocznie się w godzinach wieczornych."
Niektórych niepokoiła jego zwięzłość, ale każdy bez wyjątku uśmiechał się na samą myśl o zabawie.
W każdym razie nie trzeba było czekać długo, by Wielka Sala wypełniła się ludźmi. Dało się słyszeć szelest materiałów, szepty, czy głośne rozmowy i jeszcze donośniejsze śmiechy.
Wkrótce zaczęła grać muzyka, nie płynęła jednak ze sceny, a z wielkiego gramofonu umiejscowionego gdzieś w rogu sali. Jako pierwsi na parkiet wyszedł sam dyrektor z profesor McGonagall. Zapewne ten pierwszy taniec miał być przekąską przed daniem głównym - oficjalnym rozpoczęciem balu, przemową. A później? Później czas na deser, czyli zabawę do upadłego...
No dalej! Bal nie będzie trwał wiecznie!...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto Lis 27, 2012 4:40 pm

Vesna weszła swoim najbardziej najznakomitszymnajwspanialszymcudownym (o, długie jak w niemieckim) krokiem jakim tylko mogła się stawić. Zaszczyciła wszystkich genialnością swoich białych ząbków, które można było podziwiać poprzez szeroki uśmiech. Wiedziała, że ten wieczór będzie należał do niej. Nieważne kto się na nim stawi, jak będzie wyglądał i z kim będzie paradował. Ona po prostu czuła się w tym dniu wyjątkowa. Uniosła głowię wyżej obserwując setki małych lampionów w kształcie dyń. Nad jej głową zawitał nietoperz. Dorian na pewno będzie czuł się bezpiecznie. Ogarnęła wzrokiem uczniów bawiących się w różnych strojach. Nie wiedziała kto jest kim, ale mało ją to obchodziło. Nie musiała długo się przyglądać, aby dość nieskromnie stwierdzić, że jest jedną z tych 'najładniejszych'... jeśli nie tą 'najładniejszą'. Uśmiechnęła się pod nosem na samą myśl. Ta scena wyglądała idealnie: to całe spóźnienie, pięknie przystrojona sala w jej ulubione święto. Brakowało tylko równie idealnego księcia z bajki idącego przy boku Vesny. Oh, no i koniecznie w garniturze. Kto by pomyślał, że mugole mogą wymyślić coś tak bardzo sexy? - zadawała sobie pytanie dziewczyna. Dzisiejszego wieczoru wyglądała nieziemsko: długie jasne blond włosy rozpuszczone luźno na plecy skręcały się w duże loki, co idealnie łączyło się z jej falowaną fryzurą. W oczach dostrzec można było iskierki radości, a usta wyginały się bezustannie w uśmiechu. Zamiast kompletnej bluzki na jej ciele gościło coś w rodzaju gorsetu, tyle, że bardziej szykownego. Długa suknia sięgająca aż do ziemi połyskiwała w blasku świec ozdobiona złotym materiałem. Była nieco rozszerzana co dodawało jej jeszcze więcej uroku. Na pierwszy rzut oka dość klasyczne ubranie (jak na heloim), lecz po dłuższym przeanalizowaniu można było dojść do wniosku, że właścicielka wyglądała naprawdę zachwycająco. Jej stopy zdobiły buty na wysokim drewnianym obcasie wykonane z tego samego materiału co suknia.
Nagle w oddali Vesna spostrzegła innych znajomych. Podeszła do nich, uśmiechnęła się i przeprowadziła krótką rozmowę:
- Hej Maya, jak miło cię widzieć. Co porabiasz na tym balu? - nie żeby pytanie było złośliwe, ale dziewczyna, która na ogół nie wychyla się ze swojej dziupli pokazuje się na takim przyjęciu? Oczywiście de Chaves musiała uśmiechnąć się od razu po zadaniu pytania. Nie żeby naturalnie - broń Boże. Nie chciało jej się komentować jej stroju. Po co miałaby sobie zawracać nim głowę? Dziewczyna chyba coś jej odpowiedziała, ale Vesna już dawno podeszła do innych osób, czekając na jakiś bardziej spektakularny rozwój wydarzeń. Ale co się niby miało stać? Po ostatnich bardzo nieciekawych wydarzeniach już nic nie było słychać. Każdy jakby bał się tego tematu, może po prostu unikał. Nie ważne. Może to i lepiej. Nie warto psuć sobie dnia. Co się stało to się stało.
Teraz podeszła do Doriana. Jej tradycją stało się to, że zawsze machała mu wysoko nad głową. Może robiła mu wstyd? E tam, tym lepiej. O niej i tak część już ma wyrobione zdanie, więc nawet jeśli coś do Vesny mają i tak jej tego nie powiedzą, żeby z nią nie zadzierać.
Na jej nieszczęście przy znajomym Krukonie stał (niestety) znajomy Puchon.
- O, hej Ian. - uśmiechnęła się. Czy chciała być miła? Hahahahahahahahahahahahahahahahahaha, nie. - Jak fajnie, że wpadłeś. Widzisz, nawet przebierać się nie musiałeś. - powiedziała, a kilka osób w pobliżu zachichotało.
- Dorian! - jeśli Wiesi się nie przewidziało zrobił minę, jakby trochę się obawiał, że nasza gwiazdka obrazi zaraz i jego. - Co u ciebie?!
Po czym znów zwróciła się do Iana:
- Zatańczysz? - nie zdążył odpowiedzieć, a już został ciągnięty na parkiet przez dziewczynę. Czy chciał, czy nie chciał musiał to znieść. A uwierzcie, nie tylko Ianowie nie podobał się ten pomysł. W tle leciała jakaś wolna muzyka - trochę niezręcznie. Ale Vesna wcale nie chciała go kokietować, czy coś z tych rzeczy. Ona musiała odciągnąć go od Doriana.
Przybliżyła się do niego i coraz w rytm muzyki podrygiwała wręcz sycząc mu do ucha:
- Co wiesz na temat tej sprawy z Komnatą? Nie kręć, wiem, że coś ukrywasz. - ostatnio de Chaves przeprowadzała podobny wywiad z każdym kto w padł w jej małe ślizgońskie łapki.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw Lis 29, 2012 8:25 pm

Ian wszedł do Wielkiej Sali jako jeden z pierwszych, a to dlatego, że nie znosił się spóźniać. Był z tego zadowolony, bo jako że jeszcze nie było tłumów, można było dokładnie przyjrzeć się pomieszczeniu. Dziś wyglądało wspaniale - począwszy od podłogi aż po sufit. Parkiet niemalże błyszczał jak lustro. Zwykle stojące na środku 4 stoły zniknęły, by było gdzie tańczyć. No i było wiele ozdób adekwatnych do atmosfery Nocy Duchów - dynie, nietoperze, pajęczyny i te sprawy. Choć chłopak nie przepadał za tego typu dekoracją, dziś nie mógł się nadziwić zachwycającemu efektowi.
Spojrzał na swoją partnerkę i przyjaciółkę, Isabelle. Brunetka była ubrana w piękną łososiową suknię do ziemi z czarnymi akcentami. Miała też czarną maskę - dość ozdobną, a mimo to idealnie do niej pasującą. Uśmiechnął się do niej. Początkowo myślał, że zaprosi Lunę, ale ostatnio praktycznie jej nie widywał i jakoś nie miał okazji, by z nią porozmawiać. W głębi duszy bał się trochę odrzucenia, tego, że o nim zapomniała, że stał się dla niej obojętny... Isabelle doskonale go rozumiała i bez problemów zgodziła się z nim iść. Był jej za to wdzięczny.
Sam był ubrany w czarny garnitur i dość prostą maskę. Stwierdził, że nie będzie się wygłupiać z przebraniem. Zresztą, nie wpadł na pomysł, który naprawdę by mu się spodobał.

Pierwszy taniec Dyrektora z profesor McGonagall przywitał z szerokim uśmiechem na ustach. Tańczyli świetnie, a zresztą, to była tradycja. Ten widok w jakiś sposób podnosił Iana na duchu. Niedługo potem para nie próbując na siłę nikogo rozpoznawać (w końcu to bal maskowy!) ruszyła w tany. Ian może nie był wybitnym tancerzem, ale znał podstawowe kroki większości popularnych tańców towarzyskich. Rytm czuł doskonale - muzyka goszcząca w jego rodzinnym domu od pierwszych chwil jego życia dała efekty. Jako jeden z nielicznych chłopaków, lubił tańczyć, tak jak jego partnerka. Zapowiadała się długa noc...

Jednak niedługo po rozpoczęciu przerwali. Isabelle poszła przypudrować nosek, a Ian skierował się w kierunku szwedzkiego stołu. Chciał coś wypić. Rozglądnął się po sali. Jakby tak się zastanowić, wszyscy wyglądali olśniewająco. Później zauważył znajomą postać - Doriana. Przebrał się za średniowiecznego króla, nawet realistycznie. Obok niego stała jakaś dziewczyna. Śmiali się do siebie. Ian podszedł do nich.
- Świetne przebranie, Dorian. Skąd wytrzasnąłeś taki świetny pomysł? - spojrzał na partnerkę Krukona. - Eeem, cześć. Jak to właściwie jest: skoro to bal maskowy, to mam się przedstawiać? - uśmiechnął się przyjaźnie.
Wtem usłyszał z boku damski głos:
- O, hej, Ian. Jak fajnie, że wpadłeś. Widzisz, nawet przebierać się nie musiałeś.
No i nici z tajemnicy o imieniu. Nawet jeśli nie wiedziałby, patrząc na przykładowo przebraną dziewczynę, wszędzie rozpoznałby ten głos. Kiedy jednak spojrzał na Vesnę, okazało się, że nie miała specjalnego kostiumu. A przecież mogła się przebrać za śmierć, niewielu zauważyłoby różnicę, taka jest zimna. Uśmiechnął się cierpko i odpowiedział:
- Jak miło Cię widzieć. Ty za to wyglądasz świetnie - mimo całej swojej niechęci do niej, dzisiaj nie chciał się kłócić i psuć atmosfery.
Potem Ślizgonka zagadała do Doriana, co Ian przyjął z ulgą. Już miał się po cichu oddalić, kiedy zapytała:
- Zatańczysz?
Zbiła tym Puchona z pantałyku. Jego zdziwienie niewątpliwie odbiło się na jego twarzy. Primo, dziewczyna prosi chłopaka do tańca? (Był ciut staroświecki). Secundo, Vesna de Chaves prosi chłopaka do tańca? Tertio, Vesna de Chaves, Ślizgonka, prosi jego, Puchona i mugolaka do tańca? Nie zdążył nawet odpowiedzieć - dziewczyna już ciągnęła go na parkiet. W zasadzie, i tak by nie odmówił, czułby się co najmniej głupio. Mimo to, nie podążał za nią ochoczo.
Akurat zagrali wolny utwór, więc zrobiło się trochę niezręcznie. Całe szczęście, że mam maskę! Zaczęli tańczyć blisko siebie. Jak się okazało, sprytna dziewczyna miała i w tym swój cel - zasyczała mu do ucha tak, że nikt obok nie słyszał:
- Co wiesz na temat tej sprawy z Komnatą? Nie kręć, wiem, że coś ukrywasz.
W pierwszej chwili go zaskoczyła to fakt, dlatego przyjął postawę obronną - choć przecież naprawdę, w jego przekonaniu, nic ważnego nie wiedział.
- A co Ci do tego?! Zresztą, ja nic nie wiem - taka reakcja najprawdopodobniej utwierdziłaby tylko "przesłuchującego" w przekonaniu, że druga strona coś ukrywa. Dlatego dodał:
- To znaczy wiem tyle, co wszyscy. Musisz psuć nastrój? Po co Ci to wiedzieć? - przystąpił do lekkiego natarcia. W rzeczywistości marzył tylko, żeby piosenka wreszcie się skończyła - chociaż dopiero się zaczęła i choć Vesna nieźle tańczyła.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie Mar 10, 2013 5:22 pm

Oh, jakie to typowe. Najlepiej nakrzyczeć na drugą osobę i od razu zarzucać jej psucie nastroju:
- Skarbie, przecież ja nic nie psuję - syczała mu do ucha bardzo przesłodzonym głosikiem. - Wręcz przeciwnie, próbuję to naprawić. A jeśli będziesz współpracował zawdzięczam ci, że tym szybciej nie będziesz musiał wysłuchiwać moich propozycji.
Zadowolona z siebie dziewczyna zacisnęła dłoń na jego jeszcze mocniej i jak gdyby nigdy nic odchyliła się po czym unosząc jedną rękę wyżej obróciła się wokół własnej osi. Jak zwykle poruszała się z gracją i wcale nie dziwne by było, gdyby otwierając oczy ujrzała, że cała sala rozstąpiła się na boki chcąc podziwiać prefektkę... znaczy parę, ale któż by to liczył Iana?
Wróciła do chłopaka przyciskając swoją małą osóbkę do jego piersi:
- To jak, przypomniało Ci się coś, czy mogę już sobie pójść? - wesoło powiedziała, ściszając głos do minimum jednocześnie chcą, aby zabrzmiało to w miarę stanowczo.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon Mar 25, 2013 6:09 pm

Kątem oka zauważył, że ludzie zaczęli się na nich gapić. Ok, czuł rytm, niemniej trochę się speszył. Całe szczęście, że mam maskę...! Zaczął uważniej pilnować kroków, więc już nie tak uważnie mógł się skupić na słowach Vesny.
Zresztą, coś tam paplała-syczała o współpracy czy jakoś tak. O czym miałbym z nią rozmawiać? Bez przesady, ale to zbyt surrealistyczne. Choć ten taniec też taki jest.
- Nie przypomniało i się nie przypomni - powiedział chłodno. - Ależ proszę, możesz iść.
Bo też i utwór się nareszcie skończył. Ian odetchnął z ulgą, mimo że przecież był to znośny kawałek - jednak nie na przesłuchania z panną de Chaves.
Zastanowiła go ta jej chorobliwa ciekawość co do okropnego wydarzenia. Rozumiał, że każdy chce wiedzieć o tym jak najwięcej, jednak trzeba zachować umiar.

Zszedł z parkietu i skierował się do bufetu. Podrygiwanie ze Ślizgonką niepomiernie go zmęczyły, ale tylko na chwilę. Potrzebował chwili wytchnienia. Rozejrzał się za kimś znajomym.
avatar
Hannah Richards
Female Wiek : 21
Skąd : Anglia, Londyn ulica Presscot Cook 17
Liczba postów : 22
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t426-hannah-richards#2382
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw Kwi 25, 2013 11:43 am

Przyszła do Wielkiej Sali, jak zwykle nieco spóźniona. Miała ciekawsze rzeczy do roboty, chociażby chciała ładnie wyglądać. Ubrała się w lekką, białą sukienkę w zielone wzorki. Może nie były to barwy jej domu, ni też ostatni krzyk mody ale Hannah dobrze w tym wyglądała. Na stopach miała wygodne baleriny. Włosy, jak zwykle rozpuszczone pieściły jej odkryte ramiona. Ona również zaczęła się rozglądać ale nie za znajomą twarzą lecz szukała czegoś do skonsumowania. Chciała się najpierw czegoś napić i zjeść. Tak, dawno nie jadła. Ostatnio zapominała, że istnieje coś takiego jak posiłek. Niespodziewanie jej wzrok spoczął na Puchonie. Skądś go znała... A no tak. Uśmiechnęła się delikatnie, ale tak aby nie było nic po niej widać. Skierowała się w stronę pana Storma.
- Hej.- przywitała się, dawno go nie widziała albo raczej unikała. W końcu postanowiła wreszcie zachowywać się normalnie. Ale czy Hannah była kiedykolwiek normalna? W jej towarzystwie nie powinno używać się tego słowa.
Sięgnęła po szklankę ponczu, niby to nie zwracając uwagę na Puchona. Prawda jednak była taka, że cały czas na niego dyskretnie zerkała.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie Kwi 28, 2013 3:04 pm

Na horyzoncie pojawiła się Hannah.
- Cześć. Dawno się nie widzieliśmy, ale i ty tak jak zawsze świetnie wyglądasz - uśmiechnął się. Nie był to pusty komplement, naprawdę tak uważał. Kiedyś coś między nimi jakby iskrzyło, ale to były dawne czasy. No i teraz była Luna... (Której już zbyt długo nie widział, jak na jego gust. Trochę go to martwiło, ale zastanowi się nad tym później. Teraz trwa bal.)
Dziewczyna jakby nie zwracała na niego wielkiej uwagi, ale on postanowił podtrzymać rozmowę. Z Hanną zawsze świetnie się gadało.
- W tym roku wyjątkowo postarali się z dekoracją, szczególnie mi się podoba. No i jest świetna kapela, dobrze grają. A ty, jak się bawisz?
Wziął jakieś całkiem nieźle wyglądające ciastko, wypił trochę wody z bąbelkami.
avatar
Hannah Richards
Female Wiek : 21
Skąd : Anglia, Londyn ulica Presscot Cook 17
Liczba postów : 22
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t426-hannah-richards#2382
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon Kwi 29, 2013 8:05 am

Gdy z jego ust padły słowa, spojrzała na niego, po czym wypiła swój napój. Uśmiechnęła się, odkładając puchar na miejsce.
- Dzięki.- odparła na komplement, wiedziała że z ust Iana są one zazwyczaj szczere. Udawała, że niby ogląda sale lecz nadal miała na oku Puchona.
- Nie narzekam.- powiedziała i zakręciła się w miejscu. Sukienka lekko zafalowała. Obdarzyła ponownie uśmiechem chłopaka, po czym chwyciła go za dłoń.
- Chodź zatańczymy.- rzekła krótko i już prowadziła Iana na środek parkietu.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw Maj 02, 2013 7:43 pm

Nawet nie miał czasu na reakcję. Aż zaśmiał się w duchu. Ale mam dzisiaj wzięcie.
Na chwilę wsłuchali się w muzykę, po prostu tańczyli. Hannie oczywiście nie sprawiało to wielkiego kłopotu, jak większości dziewczyn. Ian starał się dobrze prowadzić. Cieszył się chwilą.
- Dawno się nie widzieliśmy. Jakbyś mnie unikała... - postanowił poruszyć delikatny temat, który niemniej trapił go trochę. - Masz mi coś za złe? Zrobiłem ci coś złego?
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon Lut 03, 2014 10:43 pm

Bal, jak każdy inny w Hogwarcie, robił imponujące wrażenie. Tak się też złożyło, że już na początku zabawy pojawiło się kilka niespodzianek. W te oczywiście wliczało się powitanie Vesny. No bo serio, w tym roku zachowała się wobec niego zadziwiająco miło. Rozbawiony tym faktem White postanowił puścić wodze fantazji i doskonale się bawić. Zatańczył z kilkoma dziewczynami, po czym zmęczony wrócił do stołu by upolować coś do picia. Rozejrzał się i postanowił nawiązać rozmowę z jakąś młodszą dziewczyną. Był prawie pewien, że kojarzył ją z pokoju wspólnego Krukonów.
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Sala tortur.
» Wielka nierządnica wg Mariusz.... czyli brak logiki...
» Wielka czerwona skała
» Sala balowa
» Sala balowa.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Lokalizacje :: Hogwart :: Parter-