Share|

Przykładowa karta postaci.

avatar
Administrator
AdminAdministrator
Female Wiek : 117
Skąd : z Miodowego Królestwa <3
Zawód : pomocniczek
Liczba postów : 89
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com
PisanieTemat: Przykładowa karta postaci.  Sob Lis 19, 2011 10:44 pm


Wejście do Ministerstwa Magii, dla interesantów, znajdowało się w jednej ze zniszczonych budek telefonicznych stojącej tuż obok wielkiego kontenera na śmieci w jakiejś bocznej, rzadko uczęszczanej uliczce. Kobieta o krótkich, różowych włosach i niebieskich oczach, wyglądająca na nie więcej niż siedemnaście lat, uśmiechnęła się pod nosem na widok śmietnika, po czym podeszła do telefonu. Chwyciła za słuchawkę wykręcając przy tym numer 62442. Wewnątrz budki rozległ się chłodny, kobiecy głos.
- Witamy w Ministerstwie Magii. Proszę podać imię, nazwisko i sprawę.
- Nimfadora Tonks. Zostałam wezwana na przesłuchanie.
- Dziękuję. Interesancie proszę wziąć plakietkę i przypiąć ją sobie na piersi. - Tonks wystawiła po nią rękę rzucając okiem na informację. Przypięła ją sobie do ubrania. Kobiecy głos odezwał się ponownie.
- Szanowny interesancie, przypominamy o konieczności poddania się kontroli osobistej i okazania różdżki do rejestracji przy stanowisku ochrony, które mieści się w końcu atrium. - budka zaczęła powoli zjeżdżać w dół, a gdy wreszcie się zatrzymała, drzwi otworzyły się i usłyszała kolejne słowa.
- Ministerstwo Magii życzy Pani miłego dnia.
Od razu ruszyła w kierunku biurka po lewej stronie, nad którym wisiała tabliczka z napisem "Ochrona".
- Proszę tu podejść. - odezwał się czarodziej siedzący po drugiej stronie stolika. - Różdżka. - wycedził beznamiętnym głosem. Nimfadora podała mu ją bez gadania.
- Pazur wilkołaka, 12 cali, jabłoń, używana od siedmiu lat. Tak?
- Tak, tak... - rzuciła pospiesznie odbierając swą różdżkę i ruszyła w kierunku jednej z sal rozpraw. Była nieco zdenerwowana. Od razu została wprowadzona do dużego, okrągłego pomieszczenia otoczonego zewsząd rzędami ławek. Większość z nich była pusta. Z wymalowanym na twarzy niepokojem skierowała się do krzesła na środku sali i usiadła na nim.
- Imię i nazwisko. - rozległ się głos sędziego, który zasiadał na trybunach na przeciwko niej.
- Nimfadora Tonks.
- Czy pochodzi Pani z tej średniozamożnej, mieszanej rodziny Tonksów?
- Tak.
- Data urodzenia i wiek.
- Dwudziesty czwarty lipca, mam siedemnaście lat.
- Mieszka Pani w Londynie na Grimmauld Place trzydzieści osiem?
- Tak, właśnie tam.
- Dobrze, dobrze... to jeszcze czym Pani się zajmuje?
- Właśnie skończyłam naukę w Hogwarcie i szykuję się do zawodu aurora...
Tylko tyle zdołała zobaczyć w swojej myślodsiewni. Reszta wspomnień była zamazana i nie dało się z nich nic odczytać.

***

Od owej rozprawy minęło już sześć lat i teraz wydawało jej się śmieszne, że została wezwana do ministerstwa z powodu nieumyślnego wysadzenia mugolskiej toalety publicznej. Aktualnie siedziała przy jednym ze stolików w Dziurawym Kotle popijając piwo kremowe. Wyglądała zupełnie inaczej niż wtedy. Miała długie, ciemne włosy i piwne oczy. Mimo tego, że była metamorfomagiem, to jej oblicze niewiele się zmieniła. Wciąż miała niewielki, lekko zadarty nos, pełne, malinowe usta i pociągłą twarz. Niewielki pieprzyk na prawym policzku zawsze dodawał jej uroku. Zazwyczaj blada cera tym razem wyglądała na smagłą. Wydawała się chyba jeszcze szczuplejsza niż wtedy, może za sprawą tego iż podrosła kilka centymetrów. Mimo tego, że była już dorosłą kobietą nie nabrała kształtów, a jej kości zdawały się jeszcze bardziej wydatne. Miała na sobie ciemną koszulkę z logiem Fatalnych Jędz, połatane dżinsy i ciężkie buty. Zdawało się, że na kogoś czeka, gdyż stukała niecierpliwie palcami w blat i zerkała w kierunku drzwi. Jak zwykle była niecierpliwa. Nigdy nie lubiła na nikogo czekać, ale za to wszyscy musieli czekać na nią. Mimo, że zapierała się iż to nieprawda nie miała pamięci do takich rzeczy. Świetne zapamiętywała wszystkie złożone zaklęcia i twarze, ale jeżeli chodziło o spotkania można było być pewnym, że albo się spóźni albo nie przyjdzie w ogóle. Żyła w ciągłym biegu i wszędzie było jej pełno. Zawsze coś robiła, nie potrafiła siedzieć bezczynnie w miejscu. Od zawsze odznaczała się poczuciem humoru, ciągnęło ją do ludzi równie zabawowych jak ona, chociaż zdarzały się wyjątki. Nie miała problemów w nawiązywaniu nowych znajomości, przychodziły jej one z łatwością, gdyż straszna z niej gaduła. Bywała szczera do bólu i często waliła prosto z mostu zamiast owijać w bawełnę, przez co czasami pakowała się w kłopoty, z których jednak zawsze potrafiła wyjść. Jeżeli już mowa o kłopotach, to uczepiły się one jej jak rzep psiego ogona, gdyż często zaliczała różne wpadki z powodu swej niezdarności, którą chyba w genach odziedziczyła po ojcu. W końcu próg przybytku przekroczyła osoba, na którą czekała. Od razu dosiadła się do jej stolika.
- Tonks nareszcie się spotykamy! - zagadnęła z uśmiechem na twarzy - Jak tam twoja rodzina?
- Rodzice mają się dobrze, chociaż cały czas narzekają, że powinnam częściej do nich wpadać, ale ja większość czasu poświęcam Remusowi, wiesz jak to jest jak się kogoś kocha.
- Rozumiem. A jak TE sprawy?
- Jeżeli o TO chodzi, Zakon ma się całkiem dobrze.
- Słyszałem, że ostatnio Śmierciożercy użyli kilku czarnomagicznych zaklęć by znęcać się nad mugolami.
- Współczuję tym biednym ludziom, jeżeli o mnie chodzi to uważam, że czarna magia to straszny syf.
- Zawsze wiedziałem, że jesteś w porządku. No... zbieram się. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

***

Weszła do swojego zagraconego gabinetu. Jej spojrzenie od razu padło na płaską, kamienną misę stojącą na biurku. Podeszła do niej i delikatnie dźgnęła końcem różdżki srebrzystą mgłę wypełniającą myślodsiewnię. Ciarki przebiegły jej po plecach, gdy z misy wyłoniła się zamazana postać unosząca wysoko nad głową różdżkę, z której wystrzelił wilkołak. Machnęła ręką rozganiając "dym". Usiadła przy stoliku. Szuflada po prawej stronie zadrżała niebezpiecznie. Nimfadora odsunęła ją i zerwała się na równe nogi odskakując do tyłu, gdy w jej kierunku wystrzelił inferius. Szybko uniosła różdżkę.
- Riddiculus! - zawołała, a bogin zamienił się w inferiusa w różowej sukni balowej i zniknął.
Jej spojrzenie ponownie padło na myślodsiewnię. Tym razem pochyliła się nad nią, a już po chwili znalazła się w jednym ze swych ulubionych wspomnień.
Nieco młodsza Tonks rozmawiała właśnie z Szalonookim Moodym, który słuchając jej łyknął kilka razy z piersiówki.
- Mówiłeś, że mi się nie uda, a tu proszę! Byłam najlepsza w kamuflażu. - zawołała z szerokim uśmiechem. Widać było, że rozpierała ją duma. Alastor zmarszczył brwi i wywrócił magicznym okiem.
- Ciekawe dlaczego... - mruknął pod nosem, ale Nimfadora zajęta już była rozmową z kilkoma jej rówieśnikami, którzy najwidoczniej również świętowali swój sukces.
- Wiedziałam, że nam się uda, przecież te testy wcale nie były takie trudne. Szalonooki tylko nas tak straszył. - rzekła energicznie kiwając głową i zerknęła w kierunku Moody'ego - Ty stary wyjadaczu przygotowałeś nas tak świetnie, że poradzilibyśmy sobie z o wiele trudniejszymi zadaniami. - poklepała mężczyznę po ramieniu. Ten uśmiechnął się nieznacznie, jednak jego magiczne oko skierowane było w tył głowy.
- Przy barze jest mój znajomy, chciałbym zamienić z nim kilka słów, zaraz wracam. - powiedział i wstał, po czym pokuśtykał do lady. Tonks odprowadziła go wzrokiem i wyciągnęła szyję by zobaczyć do kogo zmierza, jednak dostrzegła jedynie plecy jakiegoś jasnowłosego mężczyzny, a zanim się odwrócił jej znajomi wcisnęli jej w ręce butelkę ognistej whisky, więc to nią się zainteresowała.
- Strasznie mocna Tonks, spróbuj, na pewno nie wypijesz dużo. - rzucił jeden z siedzących obok niej młodzieńców. Nimfadora zrobiła duże oczy patrząc na niego.
- Ja nie wypiję? - wydusiła kręcąc głową z uśmiechem na ustach - Chyba żartujesz. - dodała odkorkowując butelkę. Wstała z miejsca i ku ogólnej uciesze tłumu przechyliła butelkę.
- Tonks, Tonks, Tonks... - wszyscy dopingowali ją dopóki do stolika nie wrócił Szalonooki wraz ze swym znajomym. Okrzyki umilkły, jednak Nimfadora nie opuściła butelki. Była już w połowie, gdy Moody odchrząknął głośno by zwrócić jej uwagę. Odstawiła od ust flaszkę zalewając się whisky i krztusząc. Jeden z jej znajomych, najwyraźniej chcąc jej pomóc, poklepał ją po plecach, co zaowocowało tym, że wylała na siebie resztę trunku. Towarzysz Alastora z trudem powstrzymywał się od śmiechu, a już po chwili ukrył delikatny uśmiech za dłonią zwiniętą w pięść.
- Właśnie mówiłem mojemu przyjacielowi, że przy tym stoliku siedzą sami nowi aurorzy, wszyscy bardzo odpowiedzialni i utalentowani, ale chyba pominąłem fakt, że jest z nimi Tonks. - odezwał się Szalonooki mierząc dziewczynę spojrzeniem normalnego oka. Nimfadora wytarła usta rękawem i odstawiła pustą flaszkę nieco się czerwieniąc - Pewnie pamiętasz Andromedę Black i Teda Tonksa? Byli kilka lat starsi od Ciebie. To ich córka, Nimfadora. - dziewczyna wyciągnęła dłoń w kierunku towarzysza Moody'ego, a ten uścisnął jej rękę.
- Remus Lupin. - przedstawił się i uśmiechnął. Tonks już wtedy wiedziała, że kiedyś wspólnie będą się śmiali z tego wspomnienia.

Kiedy wydostała się z myślodsiewni szeroki uśmiech nadal gościł na jej twarzy. Już nie mogła się doczekać spotkania z Lupinem, więc w pośpiechu zaczęła wpychać wszystko co leżało na biurku do szuflady. Był tam między innymi list wypisany cienkim, pochyłym pismem.
Droga Dorciu,
Dowiedzieliśmy się z tatą, że oficjalnie jesteś już aurorem. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni! Doszły nas też słuchy (Moody), że ostatnio dużo czasu spędzasz z Remusem. Czy nie wydaje Ci się, że jest dla Ciebie odrobinę za stary? Pamiętamy go jeszcze z Hogwartu, jest bardziej naszym równeśnikiem niż Twoim... a jesteśmy z tatą pewni, że znalazłabyś sobie jakiegoś miłego chłopca w Twoim wieku. Nie to, że nie lubimy Lupina, Moody mówi o nim same dobre rzeczy, ale wydaje nam się, że nie będzie Tobą zainteresowany. Nie chcemy, żebyś się rozczarowała córeczko. Bardzo Cię prosimy pomysł o tym i wpadnij do nas na obiad, tylko bez Remusa. Nie, że nie chcemy gościć go w naszym domu, ale myśleliśmy raczej o bardziej rodzinnej uroczystości. Może w niedzielę? I tak chcemy wyprawić z tatą duży obiad, wcale nie dlatego, ze do nas przyjeżdżasz, po prostu chcieliśmy z ojcem trochę poświętować, ale tak rzadko nas odwiedzasz... Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i że jak najszybciej odpowiesz na nasze zaproszenie. Trzymaj się cieplutko,
kochający mama i tata.

PS Twoja matka kazała podpisać mi się pod tym listem, Remus jest, jak to Wy mówicie, w dechę! T.

Tonks przeleciała wzrokiem po liście, po czym wrzuciła go do szuflady i przysłoniła stroną wyrwaną z "Proroka Codziennego".
Wilkołak w Hogwarcie.
Jak donosi nasz specjalny korespondent Rita Skeeter od tego roku szkolnego grono pedagogiczne zasilił nowy nauczyciel obrony przed czarną magią. Niejaki Remus Lupin. Dumbledore mówi o nim w samych superlatywach - za czasów szkolnych świetny uczeń, wybitnie uzdolniony czarodziej, doskonały znawca tematu. Może się nam wydawać, że nie było lepszej osoby na to stanowisko. Wielu uczniów twierdzi, że dużo ich nauczył. Nie możemy temu zaprzeczyć, jednak... jak udało się dowiedzieć naszemu korespondentowi przekazał młodzieży wiele informacji dotyczących wilkołaków. Ponoć wypowiadał się o nich jak o dobrych przyjaciołach czarodziejów. Nikogo zapewne nie zdziwi fakt, że profesor Lupin jest jednym z nich. W czasach szkolnych wszyscy byli przeciwni, by uczęszczał z ich pociechami do szkoły, jednak Dumbledore mu ufał. Ufa mu do tego stopnia, że powierzył mu obowiązki nauczyciela i opiekę nad szkolną młodzieżą mimo, że w głębi duszy Remus jest przerażającym potworem. Czyżby nasz wilczy nauczyciel groził dyrektorowi? W szkole i poza jej murami huczy od plotek. Do Dumbledora przychodzi coraz więcej listów z prośbami o pozbawienie Lupina posady, rodzice boją się o swoje dzieci. Jak Dumbledore rozwiąże ten problem? Czy młodzież pozostanie w rękach potwora?
Tonks wywróciła oczami i uniosła stronę. Uśmiechnęła się do czarno-białego zdjęcia Lupina, które groźnie łypało na nią spode łba. Machnęła różdżką wycinając je i chowając do szuflady, a resztę zmięła i wyrzuciła do zapełnionego kosza na śmieci. Powróciła do przekładania papierów. Podniosła zwinięty pergamin i ujrzała pod nim niewielką, zapisaną karteczkę "Spotkanie z Moody'm, środa, godzina siódma, Dziurawy Kocioł.". Przeklęła pod nosem uświadamiając sobie, że o tym zapomniała. Właśnie dziś była środa i zbliżała się siódma. Zawiedziona, że nie zobaczy dziś Remusa ruszyła w kierunku drzwi, jednak po chwili zawróciła i podniosła z biurka zdjęcie przedstawiające ją i Lupina. Z tyłu narysowane było serce, a w nim wpisane litery "L+T". Pocałowała je, odłożyła na miejsce i wybiegła z pokoju.

Przykładowa karta postaci.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» GENERATOR KARTY POSTACI
» Rezerwacje postaci
» Tu będzie karta.
» Lista Postaci do Przejęcia.
» Informacje i spis dotyczące postaci specjalnych.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Bohaterowie :: Dorośli-