Share|

Główny Korytarz

Go??Gość
PisanieTemat: Główny Korytarz  Pon Gru 05, 2011 8:48 pm

Zimny i nieprzyjazny - to idealne określenia dla tego korytarza. Wyłożony kamieniami ze wszystkich stron, oświetlany jedynie przez parę pochodni i ozdobiony kilkoma obrazami. Nikt nie zatrzymuje się tutaj na dłuższą chwilę, bo i po co? Uczniowie przechodzą to w jedną, to w drugą stronę, nie przejmując się niczym. Ale wbrew ogólnemu stwierdzeniu, że nie ma tu niczego ciekawego, za jedyną zbroją stojącą tuż przy obrazie przedstawiającym wilkołaka, znajduje się tajemne przejście do małego pomieszczenia ochrzczonego przez jego odkrywcę "Pokojem Czterech Pór Roku", o czym informuje napis na drzwiach. Może kiedyś zamiast w pośpiechu mijać to miejsce, zatrzymasz się na chwilę i rozejrzysz dookoła?
Dziedzic
Liczba postów : 1
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  Wto Lis 20, 2012 9:45 pm

Dziedzic. Bez wątpienia najbardziej zagadkowa postać w całym Hogwarcie. Kto, prócz niego wie, że jest sprawcą całego przyszłego bałaganu w szkole? Nikt. Osoba, której bez wątpienia nie można opisać żadnymi przymiotnikami. To by było zbyt łatwe. Persona - bez dwóch zdań - z rozdwojoną osobowością.

***

Był pięknie zapowiadający się wieczór. Nic nie wskazywało na to, że może stać się coś niedobrego. Uczniowie po sytej uczcie ruszali do swych pokoi, aby zająć się nauką, czy też po prostu położyć się spać.
Ale nie wszyscy...

Dziedzic znalazł sobie idealną, a zarazem najbardziej widoczną kryjówkę. Właściwie nie było to miejsce, które mogłoby posłużyć do schowania się. Poczekał. Popatrzył. Rozglądną się. Pusto - idealnie.
Bestia czyhająca tuż obok dziedzica, posłuszna jego rozkazom, czekała aż nadarzy się okazja do unieszkodliwienia jednego z uczniów. Jego serce biło tak szybko, zapewne podekscytowane tym, że od takiej ilości czasu, nareszcie może zaszkodzić innym. Za to oczy - idealnie spokojne. Wydawać by się mogło, że nie widać w nich żadnych emocji. Nie ważne jak bardzo zwierze byłoby okrutne i brutalne. W oczach, nazywanych zwierciadłem duszy, musi być widać COKOLWIEK.
Nagle z oddali dało się słyszeć pogwizdywanie. Zero rozmów, czy śmiechów. Osoba szła sama. Pięknie. Bazyliszek uradowany okazją, już chciał się wyrwać, aby oplątać swoim wzrokiem ofiarę... a nie oszukujmy się. Nie jest to potwór rozmiarów goblina. Dziedzic jednym ruchem ręki uspokoił bestię.
- Czekaj. - syknął.
Jeszcze chwila, a uczeń był coraz bliżej. Podchodził bardziej do punktu, w którym 'pułapka zostanie zamknięta'.
Władca bazyliszka lekko wychylił głowę. Nieszczęśnicą okazała się dziewczynka z domu Gryfonów. Dziedzic uśmiechnął się na samą myśl okaleczenia osoby z danego miejsca. Pierwsze co rzucało się w oczy to ognisto rude włosy. Bujne sięgające za ramiona. Biedna. Mugolak. Dziedzic potarł rączki. Bazyliszek nie miał zamiaru atakować jej bezpośrednio. Krzyczałaby za dużo. Choć bardzo mu się ten pomysł (czekania) nie podobał, musiał słuchać swojego pana. Biedna mała dziewczyna. Mogła być co najwyżej w trzeciej klasie, a już musiała zapłacić za to, że jest mugolakiem.
Zaciekawiło ją to, co jest po drugiej stronie okna. Niestety, bestia tak samo zerknęła w tę stronę, a ich spojrzenia skrzyżowały się w tym identycznym miejscu. W wielkich zielonych oczach gryfonki pojawił się strach. Ogromny strach. Wyglądała jakby miała zemdleć, zwymiotować, krzyczeć, albo płakać. Nie zdążyła. Jej ciało w jednej chwili zostało jakby zamrożone. Nie poruszyła się tylko bezwładnie usunęła na ziemię.
- Dobra robota. - szepną dziedzic. - A teraz wracaj.
Dziedzic wyjął spod szaty małą buteleczkę z płynem o czerwonej barwie. Bez wątpienia krew. Zamoczył w nim dwa palce i z uśmieszkiem, wielkimi literami napisał:
"Komnata została otwarta."
Jednym krokiem ominął ciało dziewczynki, która teraz wyglądała jakby jeszcze bardziej... bezbronnie?
Po czym ruszył w stronę swojego dormitorium.

***

Zaraz potem na miejsce zdarzenia dotarł jeden z uczniów. Prawdopodobnie puchon. Gdy zobaczył ciało leżące na ziemi, szybko podbiegł do niego chcąc ocenić stan. Nagle zaczął krzyczeć. Dziewczynka nie poruszała się. Nic nie robiła. Uczeń, który natkną się na gryfonkę myślał, że zemdlała, ale to nie wyglądało na zwykłe stracenie sił. Jego twarz co raz wykrzywiana w strachu, zaraz potem zamierała. I znów.
Zwabieni krzykiem nauczyciele i uczniowie szybko pojawili się na miejscu. Gdy wychowawcy zjawili się na miejscu, nie czekali na jakiekolwiek pozwolenia. Natychmiastowo pomknęli do nieprzytomnej.
- Proszę się odsunąć! Natychmiast! - starała się spokojnym głosem mówić nauczycielka - Niech ktoś wezwie dyrektora!
Zaraz potem ktoś wskazał na ścianę z widniejącym napisem. Szok.
- Czy...czy...cz-y to kre-kre-ew? - wydukał ktoś cichym i piskliwym głosikiem.
Spanikowani czarodzieje nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Jedni zakrywali oczy, a inni wgapiali się w ofiarę.
Jedno było pewne. To początek. Początek nowych problemów.
avatar
Primrose de Chaves
Female Wiek : 22
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 10
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  Sro Lis 21, 2012 10:43 am

Prim wraz z Vesna i kilkoma innymi koleżankami wracały do swojego dormitorium. Śpiewała coś pod nosem, a zraz potem śmiała się wraz z towarzyszkami. Szły gadając o różnych babskich sprawach i plotkowały na innych. Oczywiście w tej kwestii siostra Prim miała najmniej do powiedzenia, bowiem nigdy nie lubiła gadać na ludzi. Znaczy... bez powodu. Primrose zawsze chciała to w niej zmienić, powtarzając, iż jako KRÓLOWA tej szkoły powinna wiedzieć wszystko o wszystkich. Vesna wtedy tylko machała ręką i zapominała słowa, którymi Prim ją dręczyła.
Nagle usłyszały krzyk. Popatrzyły po sobie, wymieniając zaciekawione spojrzenia. W jednej chwili pobiegły przed siebie. Zobaczyły jakiegoś puchona, który szybko tłumaczył nauczycielom co się stało.
Primrose podeszła bliżej, a jej oczom ukazał się straszny widok. Na ziemi leżała jakaś dziewczynka. Znaczy... nie jakaś - znał ją prawie każdy. Bodajże była gryfonką i dość szaloną, czy nieznośną uczennicą. De Chaves po raz drugi raz w tym dniu krzyknęła. Z obietnicy nici. Zaraz po niej wepchała się Vesna de Chaves:
- Patrzcie! - wskazała na ścianę.
Uczniowie i nauczyciele nerwowo zerknęli w stronę pokazaną przez dziewczynę. Ich oczom ukazał się krwawy napis: "Komnata została otwarta". Prim zerknęła raz jeszcze na bezwładnie spoczywające ciało.
- Niech ktoś leci po dyrektora! - zawołała jedna z nauczycielek. - Jest jakiś prefekt?
- Ja pójdę. Ktoś ze mną? - zgłosiła się Vesna. Uniosła głowę i poprawiła kosmyk wypadający z koka.
Prim pomyślała, że ona chciałaby iść, ale potem uświadomiła sobiem, że bieganie nie jest jej mocną stroną. Trudno... niech idzie ktoś inny, a ja tu zemdleję...
Jak pomyślała, tak też zrobiła. Jej ciało bezwładnie spadłoby na ziemię, gdyby w ostatniej chwili nie podtrzymał jej jakiś chłopak.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 105
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  Sro Lis 21, 2012 11:57 am

Ruda czupryna, krew mugoli płynąca w żyłach, szkarłatko-złote barwy na wełnianym swetrze i zielone, bystre spojrzenie - tak, to musiała być ona, Elizabeth Walkin. Trzecioklasistka, którą znał chyba każdy. Dowcipy były jej mocną stroną, ale pomimo tego, nikt nie życzył jej źle. No, przynajmniej nie otwarcie. Została zaatakowana przez przypadek? Dlatego, że w samotności wracała z uczty? A może ktoś od dawna czyhał na jej osobę?...
Szczęśliwy los chciał, że zabójcze spojrzenie bazyliszka zobaczyła w szybie, cichy głosik miał rację, podpowiadając jej, by zerknęła za okno, wszak skończyłoby się dużo gorzej gdyby morderczy wzrok króla węży dotarł bezpośrednio do jej oczu. Drobne ciało osunęło się na zimną, kamienną posadzkę. Biedna...
Krzyk zwabił niejednego. Chyba każdy chciał zobaczyć co się dzieje, momentalnie na korytarzu zrobiło się tłoczno. Niektórzy bledli, inni zakrywali dłońmi twarz, jeszcze inni szybko się cofali. Widok był okropny. Nie każdy potrafił patrzeć na coś takiego. Wielu zapewne myślało, że dziewczynka jest martwa, a krew zdobiąca ściany należy... kiedyś należała do niej.
- Komnata została otwarta? Co to znaczy?... - pytania poniosły się echem, odbijały od ścian.
- Mugolaczka! To znaczy, że Ty będziesz będziesz następną ofiarą komnaty! - no tak, pojawiła się i jasna łepetyna należąca do małego pierwszoklasisty. Wskazał palcem na kogoś z tłumu, a jego usta wygiął szeroki uśmiech. Ciekawe jak dalej potoczyłby się jego teatrzyk, gdyby nieco starszy, wyjątkowo do niego podobny uczeń nie zacisnął palców na jego nadgarstku. Bardzo mocno, co można było dostrzec w spojrzeniu młodszego Wittakera. Co zaś się tyczy Nestora posłał bratu tak mordercze spojrzenie, że aż dziw, iż tamten nie wylądował obok rudzielca. Bez słowa pociągnął go za sobą, wręcz brutalnie, nie zważając na żadne protesty. Zaraz obaj zniknęli gdzieś pomiędzy innymi uczniami. Ich miejsce zajęli inni. Ci, pomimo rozgardiaszu, zdawali się być niezbyt poinformowani.
- Komnata?... Co tu się... - oczy jednego z nich momentalnie zrobiły się wielkie jak galeony. Dłonie zatrzęsły się i gdyby uczeń stojący obok nie zdążył go złapać, pewnie już znajdowałby się obok nieruchomego ciała.
- Puszczaj! Przecież to Lizzy!... Co tu się stało?! Czy ona...?! - nie zdążył dokończyć. Mimo szarpaniny nie zdołał wyrwać się z uścisku swego kompana.
- Nie. Ona żyje. - dyrektor pojawił się nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd. Pochylał się nad dziewczynką. Nawet nauczyciele się odsunęli.
- Jest spetryfikowana. Trzeba zanieść ją do skrzydła szpitalnego. - jego wzrok przebiegł po wszystkich zgromadzonych. Nie było w nim iskierki wesołości, zwykle wypełniającej oczy dyrektora.
- Dyrektorze... - chłopak, który zareagował wyjątkowo emocjonalnie umilkł pod naporem spojrzenia, cofnął się.
- Prefekci, odprowadźcie uczniów do dormitoriów. Nauczyciele pójdą ze mną. Natychmiast. - ton jego głosu świadczył to tym, że jakikolwiek sprzeciw był niewskazany.

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  Czw Lis 22, 2012 8:53 pm

Ian szedł właśnie do dormitorium Puchonów. Jak często ostatnio zamyślony, nie przywiązywał szczególnej uwagi do otoczenia. Zresztą, te nie zmieniało się zbytnio od jakiegoś czasu. Coraz więcej czasu musiał poświęcać nauce, więcej niż w poprzednim roku. Może i nie musiał tak bardzo się starać, ale jego pracowitość nie dawała za wygraną.
Kiedy wracał więc po kolacji, aby nareszcie trochę odpocząć, natknął się na spory tłum zebrany na głównym korytarzu. Normalnie chłopak westchnąłby, lecz grupa uczniów zdawała się szczególnie poruszona. Dało się słyszeć pojedyncze krzyki i nakładające się niespokojne szepty. Skoro już tu jestem, przynajmniej zobaczę, co się stało. Przepchnął się więc dość delikatnie do środka zbieraniny, co nie było łatwe zważywszy na fakt, że ci o słabszych nerwach byli na skraju paniki.
Gdy dotarł na miejsce, pierwsze rzuciło mu się w oczy bezwładne ciało dziewczyny. Ten widok wstrząsnął nim. Choć Gryfonka najwyraźniej nie umarła, samo doświadczenie nie należało do przyjemnych. Znał rudowłosą z widzenia, rzucała się w oczy. Co ona tutaj robiła, w podziemiach? - zastanowiło go.
Poruszony do głębi, oderwał wzrok od makabrycznej sceny. I wtedy zobaczył krwawy napis. Znów wstrząs - wróciła jego senna wizja. Choć w zasadzie przecież nie była taka sama, nawet podobna, to skojarzyła mu się. Normalnie ruszyłby, aby pomóc, ale w obecnych okolicznościach zesztywniał, czuł się, jakby ktoś uderzył go obuchem w potylicę. I jeszcze jak przez watę głos:
- Mugolaczka! To znaczy, że Ty będziesz będziesz następną ofiarą komnaty!
Całe szczęście, że zaraz ucichł. Całe szczęście, że Ian nie był w stanie teraz zrozumieć istoty sytuacji. Nie pojął, o co chodziło z tą komnatą. Wiedział jedynie, że stało się coś złego i że to dopiero początek.
Nauczyciele także byli co najmniej niespokojni, nie było co się im dziwić. Starali się jednak powściągnąć emocje.
Przybyły dyrektor próbował uspokoić tłum. Nie do końca mu się to udawało. Poprosił prefektów o pomoc w ogarnięciu zdezorientowanych uczniów. Ian nie czuł się wcale lepiej od nich, ale jakoś zebrał się w sobie i zawołał:
- Puchoni! Puchoni za mną. Proszę do dormitorium Hufflepuffu.
Szczególnie potrzebne to było młodszym. Nie musieli iść daleko, ale to napawało tylko jeszcze większym lękiem - byli bliżej zagrożenia. W dormitorium panował nerwowy i ponury nastrój. Wszyscy wiedzieli, że w Hogwarcie nie będzie tak jak kiedyś.
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  Sob Lis 24, 2012 6:20 pm

O całym zdarzeniu Dorian dowiedział się oczywiście przez przypadek. Po lekcji OPCM'u przechadzał się po korytarzach zastanawiając się jak by tu zabić czas. Odpowiedź nadeszła samoczynnie, można nawet rzec, że nadbiegła. Tuż przed nosem śmignęły mu blond włosy, od razu wiedział kto go minął. Spróbował załapać Vesnę i zatrzymać ją na chwilę jednak biegła zbyt szybko. Krzyknął więc za nią:
- Czemu biegniesz? Myślałem, że w obcasach trudno jest się poruszać z taką prędkością, ale jak widać ci to nie przeszkadza.
Nie raczyła się zatrzymać. Krukon, jak to "ten mądry" łaskawie domyślił się, że chodzi o coś ważnego. - Coś się stało?! - krzyknął jeszcze raz.
- Tak - otrzymał tym razem odpowiedź. Ślizgonka już się oddalała, w Dorianie jednak obudziła się wrodzona ciekawość toteż pospieszył za nią. Szybko dotarli do gabinetu dyrektora, gdzie Krukon został w końcu oficjalnie zauważony. Vesna zaczęła opowiadać profesorowi o zajściu w lochach. Dumbledore nie raczył nawet dosłuchać, nic z resztą dziwnego, sprawa zdawała się być poważna. Toteż po chwili znów biegł ścigając tym razem dyrektora. Korytarz w piwnicy pełen był ludzi, jednak dla Dumbledore'a oczywiście natychmiastowo utworzono przejście. Dorian wślizgnął się za nim a jego oczom ukazała się dramatyczna scena. Za posadzce leżała dziewczyna, która w najlepszym wypadku wyglądała na spetryfikowaną, w najgorszym... martwą. Napis na ścianie też nie napawał optymizmem. Dorian, jak to miał w zwyczaju, rozejrzał się po twarzach obecnych pragnąc zaobserwować ich reakcję. Większość uczniów była oczywiście przerażona. W tłumie twarzy Dorian dostrzegł również Ofelię. Zmarszczył brwi. Nie powinno jej tu być. Na tyle na ile było to możliwe starał się szybko znaleźć u jej boku. Złapał ją za rękę i spytał cicho.
- Co tu robisz? Powinnaś siedzieć w dormitorium.
Ofelia spojrzała na niego oburzonym wzrokiem.
- Komnata została otwarta. Nie rozumiesz? Teraz będzie tak jak w opowieściach dziadka. Jak mogę tak po prostu udawać, że mogę koło tego obojętnie przejść!
W miarę mówienia coraz bardziej podnosiła głos toteż na końcu ludzie zaczęli się na nich oglądać. Dyskrecja prysła. Dorian pochylił się by znaleźć się jeszcze bliżej siostry.
- Ja Cię po prostu proszę - powiedział znów niemal szeptem. - Jesteśmy czystej krwi, więc teoretycznie możemy czuć się bezpiecznie, ale przecież nie wiemy kto tę komnatę otworzył i jakie są jego zamiary. Nie chcę żebyś stała się przypadkową ofiarą, więc jeśli możesz to proszę, unikaj dziwnych sytuacji - zakończył stanowczym tonem.
Po chwili wydano polecenie, by prefekci odprowadzili uczniów do dormitoriów. Krukonów nie było w lochach zbyt wielu, jednak kilku z nich znalazło się oczywiście w tłumie gapiów. Dorian postanowił wykonać polecenie i zaczął ich zwoływać. Kątem oka zauważył, że jakaś dziewczyna osuwa się na ziemię. W męskim odruchu złapał ją w locie. Obrzucił jej twarz troskliwym spojrzeniem, po czym zobaczył kogo złapał. Primrose de Chaves. Zwolnił chwyt i dziewczyna osunęła się na ziemię.
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Główny Korytarz  

Główny Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Lokalizacje :: Hogwart :: Podziemia i lochy-