Share|

Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!

Go??Gość
PisanieTemat: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pią Lis 11, 2011 11:51 am

Elegancki butik usytuowany przy ulicy Pokątnej. Jego właścicielką jest niezwykle utalentowana krawcowa - Veronica de Chaves. Wraz z pomocnicami zaopatruje czarodziejską społeczność w szaty i tiary. Lokal ten stanowi skrzyżowanie mugolskiego sklepu odzieżowego z przytulnie urządzonym salonikiem. Jasnoróżowe ściany ozdobione są licznymi fotografiami w złoconych ramkach, w kącie stoi ręcznie rzeźbiony fotel na biegunach, a podłogę pokrywa miękki dywan. Nic wiec dziwnego, ze klienci czują się tutaj bardzo swobodnie. Na rozstawionych stojakach wiszą czarodziejskie stroje. Wiele z nich leży także poskładanych w stosik na jednym z kilku regałów. Choć najmodniejsze w tym sezonie ubrania prezentują oczywiście wystawione na wystawie manekiny. W głębi sklepu znajduje się szereg przymierzalni, każda z grubą, czerwoną zasłonką, i kontuar z kasą. Nie mogło też zabraknąć specjalnie wyznaczonego miejsca na garderobiane dodatki oraz zaplecza. Pokoik ten przylega tuz do głównej sali i służy pracownicom do szycia oraz przechowywania materiałów.

Cennik:

Szata szkolna (3 - 8 galeonów)
Szata robocza (5 - 12 galeonów)
Szata wyjściowa (6 - 25 galeonów)
Płaszcz zimowy (6 - 9 galeonów)
Peleryna z kapturem (3 - 8 galeonów)
Peleryna z eleganckim wykończeniem (10 galeonów)
Elegancka suknia (8 - 30 galeonów)
Mundurek szkolny (3 galeony)

Dodatki
Szalik w barwach jednego z domów (1 galeon 6 sykli)
Tiara szkolna (1 - 3 galeonów)
Tiara profesorska (2 - 4 galeonów)
Puchate nauszniki (1 galeon)
Elegancka tiara z piórkiem (5 galeonów)
Eleganckie rękawiczki (2 galeony)
Ochronne rękawice ze smoczej skóry (2 galeony)

Produkty inne niż wymienione szyte będą na specjalne zamówienie klienta (cena do uzgodnienia).
Podane ceny uzależnione są od jakości materiału oraz użytych dodatków.
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 3:12 pm

Wakacje powoli dobiegały końca, toteż większość uczniów Hogwartu postanowiła dokonać kilku ostatnich zakupów. Dorian White nie był wyjątkiem. Większość szkolnych przyborów oczywiście już miał, jednak brakowało mu jeszcze nowych szat. Pewnym krokiem wkroczył do sklepu Madame de Cheves. We wnętrzu kręciło się wielu młodych czarodziejów i czarownic. Wielu z nich Dorian znał, toteż zanim udało mu się dostać do stojaków z ubraniami musiał przywitać się przynajmniej z tuzinem znajomych.
- Hej Nigel...
- Cześć Nick...
...
W końcu udało mu się dostać do lady, zza której spoglądała już na niego uśmiechnięta ekspedientka.
- W czym mogę pomóc? - spytała profesjonalnie.
- Potrzebuję nowych szat szkolnych, zeszłoroczne są już jednak trochę za krótkie. Do tego chciałbym jeszcze nowy płaszcz i jakąś odświętną tiarę.
- Oczywiście, proszę przejść do przymierzalni i chwilkę na mnie zaczekać - powiedziała znikając za kotarą.
Dorian w międzyczasie przeszedł w wyznaczone miejsce. Nie musiał czekać długo i już po chwili mierzył zestawy szkolnych szat dla klasy siódmej. Wybór nie był trudny, bowiem wszystkie były do siebie zasadniczo podobne.
Bez zbędnej zwłoki Dorian przeszedł znów do kasy, zapłacił i właśnie miał zamiar wychodzić, kiedy wpadł na kogoś w drzwiach.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 6:14 pm

Nie mogę uwierzyć, jak czas może szybko płynąć... Przydałby się Zmieniacz Czasu - pomyślał Ian Storm, uśmiechając się do siebie. Wakacje zawsze tak szybko mu mijały. Tym bardziej, że tournee z mamą bardzo go pochłonęło. Zobaczył tyle nowych miejsc... A teraz powrót na stare śmieci. Nie przeszkadzało mu to jednak, potrzebował teraz uporządkowania, harmonogramu.
Dlatego zaczął przygotowania do szkoły. Po przeglądnięciu rzeczy, zdał sobie sprawę, że przydałaby mu się nowa peleryna - ta, która miał, była już dość zniszczona. Z tego powodu udał się do sklepu Madame de Chaves. Zawsze czuł się tam bardzo swobodnie, w końcu było tam tak... mugolsko. Przyzwyczaił się już do tego życia pomiędzy światem mugoli i czarodziei - wiedział, że nic tego nie zmieni i zaakceptował to.
Dziś jednak był nadzwyczaj zamyślony, więc wchodząc do butiku, nie zauważył chłopaka, który właśnie wychodził. Wpadł na niego z impetem.
- Przepraszam, to moja wina, zamyśliłem się - powiedział, jak tylko się pozbierał. Przyglądnął się ofierze jego roztargnienia. Skądś go kojarzę... No jasne, Krukon. Tylko jak się nazywał...? Ian nigdy nie miał pamięci do imion. Największą wagę przywiązywał do znaczeń, wydarzeń, osobowości, ale nie do imion.
Miał nadzieję, że nie zraził chłopaka do siebie.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 106
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 6:58 pm

Vincent Wittaker:

Vincent nie mógł się napatrzeć na mijane wystawy sklepowe. W zasadzie nie pierwszy raz odwiedzał Ulicę Pokątną, ale pierwszy raz to dla NIEGO kupowano różdżkę, kociołek, czy książki. Bo w tym roku miał zacząć naukę w Hogwarcie. Choć starał się udawać, że zupełnie nie robi to na nim wrażenia, w rzeczywistości cały aż kipiał z podekscytowania. Bez przerwy o tym rozmyślał, miał nadzieję, że tak jak jego brat, trafi do domu węża... Nie, w zasadzie to nie była nadzieja, on wiedział, że MUSI być w Slytherinie.
Co prawda w robieniu zakupów pomagała mu matka, ale zgubił ją gdzieś w księgarni. Mówiła, prosiła by czekał, ale przecież on nienawidził czekać! Dlatego wyszedł nawet nie informując o tym rodzicielki, oho, pewnie będzie wychodzić z siebie gdy wreszcie zorientuje się, że syn zniknął...
Młody Wittaker postanowił zajrzeć do każdego mijanego sklepu, odwiedził więc aptekę, sklep ze zwierzętami czy miotłami, ostatecznie zatrzymał się przed Madame de Chaves. Jego stalowe, chłodne spojrzenie kilkukrotnie zmierzyło szyld. Jedną dłonią przeczesał długie, jasne jak śnieg włosy, tym samym odrzucając je na plecy. Bez przerwy targał je wiatr, wpadały mu do oczu, ust i nosa... A mama mówiła, żeby zaplótł warkocz... Ba, sama chciała to zrobić, ale oczywiście Vincent wiedział lepiej. Otrzepał jeszcze swoją purpurową, długą szatę i ruszył w kierunku wejścia. Niestety! Ktoś stał w drzwiach. Młody zmarszczył brwi i nadął policzki, po czym uniósł głowę by spojrzeć na tego, który śmiał zastawiać mu drogę.
- Hej! Długo będziesz tu tak sterczał? Niektórzy chcą wejść!... - rzucił. Skrzyżował ręce na piersi i kilkukrotnie tupnął nogą. Drugiego chłopaka nie zauważył, bo przecież znajdował się wewnątrz.

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker


Ostatnio zmieniony przez Master dnia Pią Lis 02, 2012 4:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 7:07 pm

Vesna szła ulicą, gdzie przewijało się wielu młodych czarodziejów wraz z rodzicami. Jedni wyraźnie nie chcieli wyjeżdżać do Hogwartu, inni wręcz przeciwnie: wręcz wyrywali się swoim rodzicom, chcąc jak najszybciej dostać się do swojego przedziału w pociągu.
Jakiś chłopak, którego Vesna kojarzyła tylko z widzenia uśmiechnął się do niej i mrugnął oczkiem. Po początkowej minie panny de Chaves byłabym prawie pewna, że zaraz pokaże mu pewien palec (na pewno nie serdeczny) i odejdzie, ale ona tylko uroczo zamrugała i odwzajemniła równie uroczym uśmiechem.
Stanęła przed pewnym sklepem, nie wyróżniającym się niczym szczególnym, prócz faktu, iż niesamowite szaty i wiele różnorodnych dodatków promowały ruszające się manekiny. Niestety, to, że nie miały twarzy, wydawało się z deka przerażające.
Popchnęła szklane drzwi, a jej oczom ukazało się całkiem przyjemne pomieszczenie. Różowe ściany, kilka foteli przy przymierzalniach. Wyglądało to na mały salonik, gdyby nie to, że wokoło znajdowała się masa wieszaków z szatami. Nic dziwnego, iż miejsce zachwycało - w końcu to sklep mamy Vesny.
Dziewczyna odwiedzała tu Veronicę zawsze przed tym, gdy miała wyjeżdżać do Hogwartu. Niestety (czy stety) był to ostatni raz, gdyż de Chaves kończyła już naukę w szkole. Całe szczęście, że Sumy miała za sobą. Najlepiej poszło jej z OPCM'u - kto by się spodziewał? Wiesia zuuuuo miała we krwi. To było oczywiste, że największe zainteresowanie wzbudzi w niej Obrona Przed Czarną Magią.
O dżizas, ile tu ludzi... pomyślała kierując się z uśmiechem w stronę swojej mamy. Veronica de Chaves była równie pewna siebie co jej córka: zawsze lekko zadarta głowa i wyprostowane ramiona. To dodawało jej klasy, a także sprawiało, że nikt nie próbował kłócić się z de Chavesami.
- Hej mamo, jak leci? - przytuliła ją. - Pomóc ci w czymś? - Vesna zawsze z szacunkiem traktowała swoich rodziców, oczywiście rodzinę także.
- Witaj, witaj. - również się uśmiechnęła. - Nie na razie nie potrzebuję twojej pomocy. - powiedziała poprawiając magiczne naszyjniki, które sprawiały, że szyja posiadacza stawała się dłuższa. - Masz już wszystko do szkoły?
- Jasne... znaczy prawie. - podrapała się po głowie. - Brakuje mi jeszcze szaty... właściwie stroju na Noc Duchów. Mogłabyś coś na to poradzić? Może jakieś zlecenie twoim krawcom? - zrobiła słodką minkę.
- Kiedy to będzie?
- Jakoś za miesiąc, zdążysz do tej pory?
- Jasne. Może jakieś specjalne życzenie, co do sukni?
Vesna rozejrzała się po sklepie chcą się na czymś wzorować, lecz nic nie wpadło jej w oko. Wierzyła, że jej mama sama da radę. Jednak to zawsze ona, gdy Wiesia była mała pomagała dopasować jej ubrania.
- Wierzę w ciebie. - odchrząknęła. - Muszę iść. Pa, kocham cię.
Jej mama odpowiedziała coś w stylu: "Ja ciebie też, uważaj na siebie. Suknię wyślę pocztą". Młoda czarownica miała już wychodzić, gdy nagle natknęła się na jakiegoś chłopaka. Właściwie "natknęła" to może nieodpowiednie słowo. Bardziej "wpadła" i to nie na jednego. Zabiję...
Kto u licha pozwala sobie na takie rzeczy. Przecież mogła się poobijać, albo co gorsza coś sobie złamać...
Chłopak o jasnych włosach i błękitnych oczach (który wcale nie był taki brzydki) wydukał coś w stylu przepraszam i spojrzał na Vesnę.
- Yyy, to moja wina. Nie patrzyłam gdzie idę.

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 20
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 8:12 pm

Uff... Wreszcie jestem z dala od niego... I znowu można żyć! Maya cieszyła się na ten rok szkolny. W sumie jak na każdy od kiedy jej matka związała się z innym mężczyzną. Przed nauką w Hogwarcie musiała wprost zajrzeć na ulicę Pokątną. Musiała kupić kilka książek, a oprócz tego pelerynę z głębokim kapturem. Ta, którą wcześniej używała, miała go zdecydowanie zbyt małego. Zdecydowanym krokiem ruszyła do sklepu Madame de Chaves, mamy jednej ze Ślizgonek z VII klasy. Weszła do budynku i tam zaczęła przeglądać stroje, jednocześnie przyglądając się całemu zajściu w drzwiach. A było na co popatrzeć: nawet przystojny Krukon z w miarę przystojnym Puchonem się zderzyli ze sobą. W międzyczasie ktoś zatarasował wyjście ze sklepu, a i wejście też, bo córka właścicielki sklepu także na nich wpadła. Ale korek zrobili, nie ma co. Ciekawe, co będzie dalej? - zastanawiała się Maya.
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 8:23 pm

Z ust Doriana wydobyło się ciche "Uch" gdy został nagle wepchnięty z powrotem do wnętrza sklepu. Usłyszał jakieś szybkie przeprosiny od chłopaka, który na niego wpadł. Dorian podniósł z ziemi swoją torbę z zakupami i obrzucił bruneta dokładniejszym spojrzeniem.
- Jesteś Ian Storm, tak? - zapytał, a widząc zaskoczenie na twarzy puchona dodał. - Zeszłoroczna olimpiada transmutacyjna. Pamiętam, że nieźle Ci szło...

Nie zdążył jednak dokończyć swojej wypowiedzi, bowiem kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie. Z zewnątrz dobiegł ich rozdrażniony głos jakiegoś dzieciaka, od tyłu natomiast Dorian stratowany został ponownie. Tym razem nie było to jednak tak silne doznanie jak poprzednio, ponieważ wpadła na niego dziewczyna - zgrabna dziewczyna - której zachowanie jednoznacznie mówiło "Jestem ze Slytherinu, uważajcie!"
- Sory, mamy tu mały karambol. Mam nadzieję, że nic Ci się nie stało - rzucił. Dziewczyna przyznała, że nie, a Dorian uznał, iż sytuacja potrzebuje ogarnięcia. Ludzie w sklepie i tak już zaczęli im się przyglądać. Upewnił się więc jeszcze raz, że uczestnikom "wypadku" nic się nie stało, po czym przeprosił puchona i wyszedł ze sklepu.

Po kilku krokach uzmysłowił sobie, ze minął samotnie stojącego chłopca, który mógł mieć najwyżej dwanaście lat. Gdzie jego rodzice? Nie mogąc odpuścić sobie rozwiązania tej zagadki Dorian szybko zawrócił i złapał malca za ramię.
- Hej. Nie zgubiłeś się przypadkiem? Ile masz lat i gdzie są twoi opiekunowie?
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 9:01 pm

No jasne, przecież to Dorian White! Był na OT. Ian wyglądał, jakby chciał z nim zamienić jeszcze słowo, ale usłyszał z tyłu pełen niezadowolenia, dezaprobaty czy wręcz oburzenia dziecięcy głosik. Nieco zdziwiony, odwrócił się i zobaczył małego chłopaczka z rękami skrzyżowanymi na piersi. Jakoś od razu domyślił się, że musiał być czystej krwi - nikt bardziej nie potrafił wynosić się nad innych, dowiedział się tego na własnej skórze. Ale żeby taki mały, i od razu taki złośliwy...? - przeleciało mu przed głowę. Wiedział jednak, że był sprawcą całego zamieszania, toteż posłusznie odsunął się na bok - po co drażnić, choćby małego, lwa?
- Spokojnie, przecież nic się nie stało - spróbował przyjaźnie zagadać, wykrzesując z siebie uśmiech.
Zaraz jednak jego uwagę zwróciło kolejne zderzenie z drzwiach, znów z udziałem Doriana.
- Istny karambol... - powiedział cicho do siebie.
Tym razem na Krukona wpadła dziewczyna. Znał ją dobrze z widzenia. To piękna Ślizgonka, prefektka, o istnie diabelnym charakterze. Nieraz dała mu się we znaki z powodu jego pochodzenia. Musi być spokrewniona z właścicielką sklepu, widać podobieństwo. To ciekawe, że córka reprezentuje typowego Ślizgona, a matka umie być życzliwa dla każdego. No, chyba że tylko w sklepie "klient nasz pan", a później... Mimo to, podobała się wielu chłopakom. Wśród tych, których znał, większość się z nią nie zetknęła osobiście.
Chwilę potem Dorian szybko wyszedł ze sklepu, a wejście stało otworem. Ian wszedł do środka, kątem oka dostrzegając dziewczynę przyglądającą się całemu zajściu. Wewnątrz bez zwłoki podążył do lady.
- Chciałbym kupić pelerynę z kapturem - rzekł do sprzedawczyni. Ta uśmiechnęła się, spytała o rozmiar i tego typu rzeczy. Ian nie przepadał za tymi wszystkimi szczegółami, ale przymierzył ubranie. Pasowało idealnie, więc zapłacił za spakowany towar i wyszedł ze sklepu. Na zewnątrz nie było śladu po nikim z zajścia przed chwilą, więc skierował się w stronę Wywróconego Kałamarza.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 9:43 pm

Gdy Veśnie tylko udało się jakoś wywinąć z dość nieprzyjemnego korka, otrzepała swoje (jak zwykle) idealne ubranie. Ciemna koszula w kratkę prawie z niej spadła, odsłaniając tatuaż na spodzie nadgarstka. Mały krzyż symbolizował... właściwie nic takiego, ale de Chaves lubiła, gdy ludzie zawracali sobie głowę, po co jej taki znak.
Jej długie blond włosy ułożyły się tak, że równie dobrze mogłaby powiedzieć, że wygląda jak Samara, która po prostu wpadła do żółtej farby. Poprawiła je jednym ruchem ręki, po czym wsadziła obie delikatne dłonie w kieszenie. Zawsze robiła tak, kiedy była zdenerwowana tudzież skrępowana. Czyżby to sprawka tego chłopaka, Krukona? Może, ale Ślizgonka nigdy w życiu nie ujawni swoich uczuć
Już miała ruszać w stronę Księgarni, aby w wolnym czasie, który dzielił ją od wejścia do pociągu coś przekartkować, gdy nagle usłyszała znajomy, lodowaty i pełen arogancji głos. Mogłabym przysiąść, że słyszę siebie za dawnych lat...
- Hej! Długo będziesz tu tak sterczał? Niektórzy chcą wejść!... - dało się słyszeć.
Młoda czarownica nie mogąc oprzeć się pokusie poznania źródła tego głosiku, zajrzała zza innych. Wiedziałam, że go znam. Średniego wzrostu chłopiec, ze szczupłą twarzą i dłuższymi blond włosami, które nieustannie były poczochrane. Vesna popatrzyła na niego ciekawskim spojrzeniem, chcąc aby chłopak uczynił to samo. Niestety nie tak łatwo było ściągnąć na siebie uwagę najbardziej aroganckiego, okrutnego, zadufanego w sobie, nieprzyjacielskiego, złośliwego i egoistycznego stworzenia jakie było znane Veśnie (oprócz jej samej, oczywiście). Kocham go!
- Hej! - zagaiła wesoło do chłopaka. - Pierwszy rok w Hogwardzie? Pamiętasz mnie w ogóle?
Dopiero teraz dziewczyna zorientowała się, że znów stoi przy tajemniczym chłopcu z Ravenclaw.
Zanim zastanowiła się co chce powiedzieć:
- Śledzisz mnie?

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Nie Paź 28, 2012 10:13 pm

Młodemu czarodziejowi nie dane było odpowiedzieć na pytanie Doriana, bowiem tuż przy nich znów pojawiła się "Zgrabna Ślizgonka".
- Śledzisz mnie? - wypaliła na widok Doriana.
- Ja... Nie. - odparł niezbyt twórczo Krukon. Nie mógł zdobyć się na nic lepszego, bo to pytanie zwyczajnie go zaskoczyło. Tylko chciał pomóc, a jak zwykle znalazł się w jakiejś niezręcznej sytuacji. Postanowił zmienić temat.
- Znacie się tak? - zapytał wskazując chłopca. - Skoro wszystko jest w porządku, to może powinienem już iść, robi się późno... - zaczął kończyć rozmowę, jednak rzuciwszy jeszcze raz okiem na dziewczynę zmienił zdanie. - Chociaż właściwie, skoro już tak na siebie wpadamy to może powiesz mi jak się nazywasz? Wiesz, będę wiedział przed kim przestrzegać znajomych - powiedział i uśmiechnął się lekko na znak, że żartuje.
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 106
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 9:56 am

Przyjaźnie zagadnąć! Do niego! Też mi coś!... Z pewnością nie odebrał tego tak jak powinien. Jeszcze bardziej nadął policzki i zmarszczył brwi. Opuścił ręce zaciskając dłonie w pięści. Ponownie tupnął nogą. Pokręcił jedynie łepetyną, tym samym dając niemy znak, że lepiej w ogóle się do niego nie odzywać. Pomimo tego, że chłopak się przesunął, młody nie wlazł do środka. Miejsca i tak było mało, a on nie miał ochoty ani nikogo przepraszać, ani tym bardziej przeciskać się przez tłum. Powinni usunąć się jak najdalej, by mógł normalnie wejść do środka, a tymczasem we wnętrzu nadal coś się działo. O, zaczęło mu to działać na nerwy!...
Wreszcie miał przekroczyć próg sklepu, gdy poczuł czyjąś dłoń na swym ramieniu. Z początku pomyślał, że wreszcie znalazła go matka... O, jakie było jego zdziwienie, gdy zobaczył nieznajomą twarz jakiegoś chłopaka! Nieznajomą! I on śmiał go w ogóle dotykać?! Machinalnie cofnął się o krok, przy okazji strzepując dłoń Krukona, niczym jakiś ohydny paproch. Uchylił blade usta chcąc coś powiedzieć, zapewne coś niezbyt miłego, gdy kolejna osoba wyrosła jak spod ziemi. Zmierzył dziewczynę przelotnym spojrzeniem. Jakoś nie mógł sobie jej przypomnieć, zresztą zwykle nie przywiązywał wagi do nowo poznanych osób. Szybko zapominał imiona, nazwiska i twarze.
- Niby skąd możesz o tym wiedzieć? - zmarszczył brwi nieco dłużej zawieszając na Ślizgonce spojrzenie. Jego oczęta nieco się powiększyły, gdy zadała kolejne pytanie. Czy ją pamiętał?...
- Nie. - wypalił zanim zdążył się zastanowić. Im dłużej się jej przyglądał, tym bardziej wydawała mu się znajoma, jej twarz przebijała się gdzieś przez mgłę jego pamięci, ale i tak nie wiedział kim właściwie jest.
- Nie, wcale się nie znamy!... - rzucił w odpowiedzi na pytanie Krukona, tym razem to jego obrzucając wyjątkowo nieprzyjemnym spojrzeniem. Tak, z młodym Wittakerem szło się dogadać tak opornie jak ze starszym... No cóż, rodzina... Swoją drogą o wilku mowa, bo gdzieś na horyzoncie pojawiła się jeszcze jedna jasna czupryna...

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 1:24 pm

Vesna raz jeszcze przyglądnęła się twarzy chłopaka, którego właśnie spotkała. Lecz on wcale nie wyglądał, jakby miał jej skoczyć na szyję, a już na pewno nie z radości. Zanim chłopiec cokolwiek odpowiedział, patrzył uważnie na dziewczyną stojącą przed nim. Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów...Młody naprawdę ma problem z pamięcią...
- Nie, wcale się nie znamy!... - dziecko nagle odpaliło, tym razem bardziej nieuprzejmie w stronę Krukona niż de Chaves.
- Uważaj mały Ślizgonku, bo zaraz ci żyłka pęknie... - Vesna uśmiechnęła się słodko i posłała mu niewidzialnego buziaczka - jak to robiła zawsze, gdy ktoś się wściekał, a ona chciała udowodnić, że ma klasę. No dobra... nie musiała nikomu tego udowadniać, ale robiła to z przyzwyczajenia. - A... i jeszcze jedno: nie pozwalaj sobie, szczeniaku, odzywać się takim tonem do moich znajomych.[/b] - dodała już zdecydowanie mniej przyjaźnie, nie zwracając uwagi na fakt, iż nawet nie miała pojęcia, jak brzmi imię chłopaka, w którego obronie stanęła.
Mały czarodziej zrobił minę, w której widać było wyraźne zaskoczenie. Ktoś mu musiał pokazać, że nie podskakuje się do innych, gdy ma się metr czterdzieści. Nie czekając na odpowiedź chłopca, Vesna zrobiła kilka kroków w stronę księgarni, (w której powinna była znaleźć się już jakiś czas temu) gdy usłyszała za sobą sympatyczny głos:
- Chociaż właściwie, skoro już tak na siebie wpadamy to może powiesz mi jak się nazywasz? Wiesz, będę wiedział przed kim przestrzegać znajomych - dał znak, aby uświadomić jej, że żartuję.
Vesna de Chaves odwróciła się na pięcie, uśmiechnęła się sympatycznie, (wow) po czym podając rękę chłopakowi, odpowiedziała:
- To, że stanęłam w twojej obronie, nie znaczy, że mam zamiar nawiązywać nowe znajomości... - oczywiście kłamała. Ah, mylący gest z tym podaniem dłoni... spojrzała czarodziejowi w oczy. Wiedziała, że Krukon nie ma zamiaru pościć jej ręki, do czasu, gdy nie pozna jej imienia. - Poza tym, powinien jesteś wiedzieć. W końcu nie pierwszy rok uczysz się w tej szkole, a tym bardziej ja nie należę do osób, której inni imienia nie znają. - westchnęła. Uścisk nadal nie zelżał. - Vesna [b/] - uśmiechnęła się sztucznie - [b]Vesna de Chaves... więc skoro wyjawiłam ci moją godność, to zdradzisz mi twoje imię... albo przynajmniej puścisz moją dłoń?

_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 20
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 7:14 pm

Zagęszczenie ludzi w drzwiach zmniejszyło się bez jakichś szczególnych scen, na co czekała Maya. Niektórzy wyszli, dzięki czemu inni zdołali wejść. Zrobił to właśnie ten Puchon z karambolu. Spojrzał na mnie! Cicho bądź, idiotko! Co się z tobą dzieje? Teraz wszyscy ci się podobają. No, nie wszyscy! Yhy - gadała sama ze sobą Maya. Podeszła do niego, że niby do kolejki. Miała już do niego zagadać, ale coś ją ciągle powstrzymywało. Nosz kurczę, miałaś być taka odważna, a nawet słowa nie piśniesz? Tchórz! - zwymyślała siebie w myślach. A może on nie ma być dla mnie...? Jednak chłopak nie czekał, aż Ślizgonka zbierze się w sobie - szybko kupił pelerynę i wyszedł ze sklepu. Dziewczyna odprowadziła go jeszcze wzrokiem. Już wcześniej upatrzyła sobie pelerynę z wielkim kapturem, w którym będzie mogła bez problemu ukryć swoją tożsamość, więc nie czekając, kupiła ją i wyszła ze sklepu. Miała iść po te książki, ale zobaczyła grupkę ludzi z wcześniejszego zajścia i usłyszała głośne: "Uważaj mały Ślizgonku, bo zaraz ci żyłka pęknie...", więc podeszła do nich i spytała w przestrzeń:
- Mamy nowego Ślizgona?
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 9:02 pm

"Zgrabna Ślizgonka" zdaje się miała już dość wnerwiania jedenastolatka i chyba zamierzała odejść, jednak zatrzymała się w reakcji na słowa Doriana. Odwróciła się go niego i... uśmiechnęła? To chyba złudzenie optyczne.
- To, że stanęłam w twojej obronie, nie znaczy, że mam zamiar nawiązywać nowe znajomości... - powiedziała. Chwilę! W obronie? Czy ona naprawdę myślała, że Dorian potrzebował wsparcia w pożal się bogom "starciu" z jedenastolatkiem?! Dobra...

Dorian cicho chrząknął trzymając jej dłoń w swojej. Dziewczyna spojrzała w jego oczy i Krukon w końcu miał możliwość dokładniej się jej przyjrzeć. Wiedział kim była, przecież obserwowanie ludzi było jego pasją i głównym poza nauką zajęciem w szkole. A jednak, uparcie chciał usłyszeć odpowiedź na swoje pytanie od niej.
- Vesna - oznajmiła w końcu doprawiając swoje słowa słodko-kwaśnym i trochę sztucznym uśmiechem. To się nazywa kobieca zmienność. - Vesna de Chaves... więc skoro wyjawiłam ci moją godność, to zdradzisz mi twoje imię... albo przynajmniej puścisz moją dłoń?
- Jasne - odparł blondyn rozluźniając w końcu uchwyt. - De Chaves... Właściwie to całkiem dużo o was słyszałem. Ja jestem Dorian. Nazwisko pozostawiam Ci jako zagadkę na jakąś wolną chwilę. Tak jakoś, pomiędzy wpadaniem na ludzi a droczeniem się z dzieciakami - uśmiechnął się przyjemnie i przerwał kontakt wzrokowy rozglądając się wokół. Nieopodal zobaczył Puchona, z którym wcześniej się zderzyli wychodzącego ze sklepu papierniczego. Zdaje się, że patrzył w ich stronę...
- Spójrz Ves - rzucił nieświadomy tego jaką minę zrobiła dziewczyna - nasz znajomy z drzwi znów się na nas patrzy. Może chce wyruszyć na polowanie i jeszcze kogoś zgnieść? - zażartował i ułożył usta w półuśmiechu.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 9:48 pm

No tak, to już niemalże starzy znajomi - pomyślał Ian, gdy zobaczył grupkę młodzieży nadal stojącą pod butikiem. Jeszcze się nie rozeszli? Wcześniej musiałem ich nie zauważyć... Chyba tak się polubili, że nie mogą się rozstać - pozwolił sobie na małą ironię. Zauważył też tamtą tajemniczą dziewczynę, która stała koło nich, a której nikt zdawał się nie widzieć - oprócz niego. Jakby miała pelerynę niewidkę... Niezła umiejętność, ale w życiu pewnie nie pomaga. Swoją drogą, nawet ładna osóbka. Nagle odniósł dziwne wrażenie, że większość ludzi, których ostatnio spotykał związanych z Hogwartem, było atrakcyjnych. Uznał to za ciekawy fakt.
Tak rozmyślając (doprawdy, ostatnio często mu się to zdarzało, wszędzie), zawiesił się na chwilę, choć pozornie patrzył na Doriana i Vesnę. Zdał sobie sprawę, że Krukon także spojrzał w jego kierunku, nawet mówił coś jakby o nim do Ślizgonki.
Pomyślał, że warto by podejść - nie znosił być obgadywany. Skrzywił się jednak na myśl o bliższym kontakcie z członkinią Slytherinu. Patrzenie na nią z boku było ok (jak to na ślicznotkę), ale ona potrafiła dopiec. Pomimo tego zdecydował, że powinien być bardziej otwarty, więc ruszył w ich kierunku.
Pierwszy rzucił mu się w oczy smarkacz. Zbeształ się w myśli za to określenie, ale chłopiec miał wokół siebie tak nieprzyjemną aurę, że w zwykłych okolicznościach wolałby go nie zaczepiać. W dodatku tak bardzo domagał się uwagi, że gdy jej nie dostawał, wściekał się jeszcze bardziej.
Jednak nie podszedł tu po to, żeby zajmować się dzieckiem. Za to wykorzystał to jako punkt zaczepienia.
- Ten dzieciak sam sobie poradzi, nie trzeba mu matkować - wyszczerzył zęby w szczerym uśmiechu. Zaraz potem dodał, żeby Vesna nie zdążyła wtrącić niczego nieprzyjemnego:
- Dorian, mam z Tobą sprawę do obgadania, ale to kiedy indziej, teraz już nie przeszkadzam... - tu zrobił znaczącą minę, bo widział, że siedemnastolatka ma szczególny stosunek do rówieśnika.
- Choć nie ma co, z łatwością gromadzicie wokół siebie ludzi - tu myślał o niewidzialnej brunetce. - Jak się nazywasz? Bo nie chcę Cię w myślach nazywać jakoś nieodpowiednio - zagadnął, wyciągając dłoń. Wyszło na to, że teraz ciągle będę o niej myślał. A tam, nie dbam o to.
avatar
Administrator
Vesna de ChavesAdministrator
Female Wiek : 23
Skąd : Hiszpania
Liczba postów : 222
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t316-vesna-de-chaves
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Pon Paź 29, 2012 10:29 pm

Nareszcie uścisk się Krukona rozluźnił . Jego spojrzenie zdawało się być coraz bardziej łagodne - to w ogóle możliwe? Stali przez chwilę w milczeniu i de Chaves na moment straciła nadzieję, że czarodziej wyjawi jej cokolwiek...
- De Chaves... Właściwie to całkiem dużo o was słyszałem. Ja jestem Dorian. - Taa... bardziej pasowało by "Daria". - Nazwisko pozostawiam Ci jako zagadkę na jakąś wolną chwilę. Tak jakoś, pomiędzy wpadaniem na ludzi a droczeniem się z dzieciakami.
Wiedziałam... Typowy Krukon. Mógł mi jeszcze ułożyć zagadkę, na temat obierania ziemniaków, albo ile ma pieprzyków na nodze, gdy jest ciemno... ble.
Vesna zrobiła minę typu Ar ju fakin kidin mi?, uniosła brew i poprawiła blond włosy, które jak zwykle opadały jej na całą twarz. Dlatego dziewczyna nie używała błyszczyków: kłaki przyklejały się do całej twarzy, wchodziły do nosa, buzi... ale dalej to chyba mało istotne, prawda?
- Jasne, oczywiście. Przecież nie mam nic innego do roboty, tylko zastanawianie się nad twoim nazwiskiem. - dodała mamrocząc.
Już miała odejść, w chwili, w której tuż przy nich zmaterializował się chłopak. Dość wysoki, uwagę zwracały jego oczy... no i może włosy - czyli (w sumie) wyglądał jak każdy inny chłopak w Hogwardzie (zdaniem Vesny).
- Spójrz Ves - rzucił Dorian - nasz znajomy z drzwi znów się na nas patrzy. Może chce wyruszyć na polowanie i jeszcze kogoś zgnieść?
Czarodziej oddalony od nich o kilka metrów, patrzył na młodą czarownicę raz jeszcze, po czym jakby kąśliwie - co zdaje się miało być zatuszowane uśmieszkiem - powiedział:
-Ten dzieciak sam sobie poradzi, nie trzeba mu matkować. - blondynka nie zdążyła się odezwać, gdyż chłopak kontynuował wypowiedź, tym razem zwracając się do Doriana. - Mam z Tobą sprawę do obgadania, ale to kiedy indziej, teraz już nie przeszkadzam...
Jednak skojarzyła tego ucznia - był w domy Hufflepuff. No tak!
Panna de Chaves nie pozostawia spraw, w których została nawet w najmniejszym stopniu upokorzona. Spojrzała z najbardziej obojętna minął na jaką tylko byłą ją stać - nie musiała się starać. Olewanie mało znaczących osób miała we krwi. Poza tym, dorzuciła jeszcze złośliwy uśmieszek nr 27:
-Ekhem... idź być MIŁYM gdzie indziej. - po czym odeszła.


_________________

tymczasowe role: Leonard Leister - nauczyciel OPCM'u
avatar
Główny Mistrz Gry
MasterGłówny Mistrz Gry
Female Wiek : 106
Skąd : szpital świętego Munga, oddział zamknięty
Zawód : mistrz nad mistrzami
Liczba postów : 78
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Wto Paź 30, 2012 4:59 pm

Powoli, wręcz flegmatycznie przeniósł spojrzenie na dziewczynę. Z każdym jej słowem jego brwi unosiły się nieco ku górze. Mały Ślizgonku? Pęknie żyłka?... Zaraz on sprawi, że to Vesnie coś pęknie... i wcale nie jakaś tam żyłka. Później nazwała go szczeniakiem i wspomniała coś o jakimś znajomym... Tego już było za wiele! Młody wybuchnął głośnym, wyjątkowo drażniącym śmiechem. Jeśli chciała go przestraszyć to chybiła. Naprawdę myślała, że może grozić JEMU?
- Nie rozśmieszaj mnie... Na twoim miejscu uważałbym na słowa, bo wiesz... zdarzają się różne wypadki, a głupio by było, gdyby jacyś źli czarodzieje... no nie wiem... - wzruszył delikatnie ramionami, po czym zmarszczył brwi i i pogładził się jednym palcem po brodzie.
- ...na przykład puścili z dymem taki wspaniały sklep jak Madame de Chaves... - w końcu słyszał jak przedstawiła się Krukonowi. Jego spojrzenie było chłodniejsze niż góra lodowa, ba, pewnie bez problemu zatopiłoby Titanica. Miał ochotę splunąć jej pod nogi, w zasadzie już zbierał ślinę, ale wtedy pojawiła się kolejna dziewczyna. Tak, tą kojarzył, głównie z opowieści, ale to zawsze coś. Przełknął głośno ślinę i wbił w nią spojrzenie.
- Ty jesteś Greyson... - zmrużył oczy. Patrzył na nią jak wąż obserwujący swą ofiarę. Mogłoby się zdawać, że zaraz rzuci się jej do szyi, podgryzie tętnicę albo owinie wokół ciała i zadusi. Zacisnął dłonie w pięści i uchylił usta by powiedzieć coś jeszcze, ale tedy znowu ktoś do nich podszedł. Ten sam chłopak, który tarasował wcześniej przejście. Jego komentarz sprawił, że Vincent znowu zmarszczył brwi. Pokręcił łepetyną i teatralnie westchnął. Gapił się na każdego po kolei, dopóki ponownie nie poczuł na swym ramieniu czyjejś dłoni. Tym razem należała do równie bladego, eleganckiego i jasnowłosego młodzieńca. Jego kłaki splecione były w ciasny kłos, a stalowe spojrzenie zdawało się być jeszcze chłodniejsze niż Vincenta. Zacisnął długie, chude palce na ciele młodego. Zaledwie rzucił okiem na towarzystwo, po czym odezwał się, wyjątkowo spokojnym tonem.
- Vincent... Matka wychodzi z siebie, a ty zabawiasz się z kimś aż tak niewartym uwagi? Szlama, Panna Doskonała i... jego nawet nie znam. - o dziwo, nie starał się mówić szeptem, ba, zapewne wszyscy go słyszeli, jednak było w nim coś, co sprawiało, że nawet takie dziecko jak Vincent czuło obawę. Młody skinął delikatnie głową i odwrócił się ruszając przed siebie. Co do starszego chłopaka, ten ostatni raz rzucił okiem na zebranych, po czym odszedł wraz ze swym bratem.


/zt

_________________


That boy is...
...a Monster.
a


Aktualna postać: Nestor Wittaker


Ostatnio zmieniony przez Master dnia Pią Lis 02, 2012 4:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Dorian White
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 146
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t318-dorian-white
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Wto Paź 30, 2012 11:01 pm

Sytuacja stała się nagle wyjątkowo nieprzyjemna. Większość zebranych rzucała kąśliwe uwagi i patrzyła na siebie wilkiem. Do tego jeszcze ten brat małego Ślizgona, Vincenta, który pojawił się nagle, obraził wszystkich i sobie poszedł. Paranoja.
Dorian nie przepadał za takimi sytuacjami, toteż postanowił się ulotnić. Rzucił Ianowi krótkie "Na razie", ostentacyjnie zignorował czarnowłosą Ślizgonkę, której nie darzył szczególną sympatią i wolnym krokiem ruszył w kierunku księgarni "Esy i Floresy". Miał nadzieję spotkać tam siostrę i matkę, które tak jak on kręciły się po sklepach w poszukiwaniu ostatnich rzeczy ze szkolnej listy Ofelii.
avatar
Maya Greyson
Female Wiek : 20
Skąd : Włochy
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 47
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t331-maya-greyson
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 5:36 pm

Tak, ktoś ci rzeczywiście odpowie... Tja... Dobry humor Mayi szybko prysł. Co prawda, często tak się zdarzało. Patrzyła teraz na wszystkich wilkiem. Miała przemożną ochotę, by komuś nieźle przypiec. Niby dlaczego oni mają się cieszyć? Należy to zmienić - tylko ta myśl dawała jej trochę radości. Popatrzyła więc nienawistnym wzrokiem na tego jak mu tam? Ach, Doriana. Dorian? Co to za imię w ogóle? Dorian, Dorian... Nieee, to nie pasuje. Trzeba mu coś innego wymyślić... HAHAHA!
- Opiekuńcza Dorcia!
Vesnę na razie zignorowała. Była przecież Ślizgonką. Za to temu berbeciowi powinna nieźle wprać. Biła się ze starszymi niż ona sama i bardzo często wygrywała. Była bardzo zwinna i używała rozumu. Dałaby radę mu, bachorowi, który miał metr czterdzieści w kapeluszu, bez problemu.
- Kurduplu, lepiej się nie odzywaj, bo pożałujesz...
Na razie ograniczyła się do walki wzrokowej (jego jakiś krewny nadchodził) i choć tamten myślał, że ona przestraszy się jego "straszliwego" wzroku, nic sobie z niego nie robiła i spokojnie, z zimną krwią strzelała w niego gromami z oczu. I takie COŚ jest w naszym domu? Trzeba go będzie nauczyć kultury do Slytherinu. Przecież "ta zniewaga krwi wymaga" jak to mówiła moja matka - uśmiechała się pod nosem Maya.
Tego Puchona na razie tylko zmierzyła tylko swym wzrokiem od stóp do głów i odeszła z trochę lepszym humorem i półuśmiechem na ustach (mówili jej, że wygląda tak, kiedy coś planuje i nie jest to dobre dla potencjalnych ofiar) do tej księgarni.
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 6:08 pm

Ian próbował być sympatyczny, jednak na nikim, zdaje się, nie robiło to wrażenia. Najpierw panna de Chaves rzuciła kąśliwą uwagę:
- Idź być MIŁYM gdzie indziej.
Jednak nie wzruszyło go to. Szczerze, to nic sobie z tego nie robił. Atmosfera się jednak zagęszczała. Do tego małego, Vincenta, jak się okazało, przyszedł brat. Wprawdzie obraził wszystkich (przyzwyczaił się, że dla niektórych pozostanie szlamą, choć nie znaczy, że to akceptował; nie chciał z każdym się kłócić, starał się być przyjaźnie nastawionym do świata) i wynosił się nad innych, jakby był jakimś księciem, to na Ianie i tak zrobił wrażenie. Elegancki, silny wewnętrznie (przynajmniej sprawiał takie wrażenie) i zimny - niczym sopel lodu. Naprawdę mógłby być księciem. ZŁYM księciem - pomyślał Ian. Nie lubił takich ludzi, ale ten w jakiś nieokreślony sposób wywołał w chłopaku dziwną potrzebę szacunku wobec niego. Na szczęście, ponury młodzieniec zabrał z sobą "uroczego" braciszka.
Zaraz jednak zmył się i Dorian. Właściwie, to mu się nie dziwię, ja też będę się stąd zbierał. Potem Niewidzialna Brunetka kompletnie go zignorowała. Tj., zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów i nie wypowiadając ani słowa, odeszła, pomimo jego pytania. Jakby cały świat sprzymierzył się, żeby popsuć mi humor. Ale ja się nie dam! - postanowił.
Koło niego zrobiło się pusto. Ian okręcił się wokół własnej osi, oglądając się na wszystkie strony. Gdzie to ja miałem jeszcze pójść?
avatar
Lunarie Wood
Female Skąd : Londyn
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 9:40 pm

Lunarie jak zwykle zrobiła zakupy wcześniej, dużo wcześniej, w pierwszym miesiącu wakacji... Właściwie nie miała zamiaru odwiedzać już Pokątnej, ale była do tego zmuszona, gdyż okazało się, że jej wyjściowa szata, tak nazywała balowa suknię na specjalne okazje, nieco się skurczyła... A w istocie tak sobie wmawiała, bo prawda była nieco inna, po prostu dziewczyna używała jej ostatni raz w trzeciej klasie, gdy była płaska jak deska... w zasadzie pozbawiona jakichkolwiek kształtów. Nie cieszył ja fakt przymiarek, nienawidziła tego, ubrania kupowała na oko i zazwyczaj pasowały, a tu zapewne ekspedientka będzie musiała ją dokładnie pomierzyć, a później się zacznie, jedna sukienka za drugą i jak wybierze najlepszą? Wiele razy widziała dziewczęta mierzące balowe suknie, ale nie przypuszczała, że i ją to czeka, już teraz... Zrezygnowana zdmuchnęła z czoła opadający jej na twarz pukiel jasnych włosów i przyspieszyła kroku i szybciej to załatwi, tym lepiej, będzie miała z głowy, nie będzie już musiała o tym myśleć, a na samą myśl skręcało ją w żołądku. Zacisnęła dłonie w pięści i z zaciętym wyrazem twarzy szła przed siebie, zauważyła przed sobą jakiegoś chłopaka, kojarzyła go z widzenia, zawsze wydawał jej się taki sympatyczny, a taki przynajmniej był w jej wyobrażeniach, bo cóż... Luna często wyobrażała sobie, że idzie korytarzem, upuszcza książkę, a on jej ją podaje, był taki miły! Ale co się dziwić był przystojny, toteż zapewne Panna Wood nie była jedyną, która miała takie myśli. Chciała go wyminąć z prawej strony, ale wtedy on obrócił się dookoła i skończyło się na tym, że Lunarie wpadła w chłopaka, aua...
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 10:01 pm

Niespodziewanie coś zwaliło go z nóg. Poprawka: ktoś. Ian był tak zaskoczony, że nie od razu zorientował się, co się stało. Po chwili, gdy podnosił się z ziemi, zobaczył śliczną dziewczynę, która go przewróciła. Szybko wstał i wyciągnął dłoń, by pomóc jej zrobić to samo.
- Przepraszam, nie powinienem był się tak obracać - choć Ian nie do końca poczuwał się do winy, nie mógł zwalić jej na blondynkę. Uśmiechnął się, lekko zakłopotany - zauroczyła go. Dzisiaj ciągle się z kimś zderzam... To chyba aura butiku czy co. Aż dziwne. Przez chwilę myślał racjonalnie, ale chwilę później, gdy patrzył na nią, już szumiało mu w głowie jak po uderzeniu obuchem. Spokój! - mówił do siebie. Jej odpowiedź słyszał jak przez warstwę waty. Nie chciał jednak tracić z nią kontaktu, więc powiedział:
- Jestem Ian. A Ty jak masz na imię? Zdaje mi się, że jesteś Gryfonką...?
avatar
Lunarie Wood
Female Skąd : Londyn
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 10:27 pm

Jakby nie dość było tego, że przed nią jeszcze masa przymiarek, jak pech to na całej linii. Wpadła na takiego przystojniaka i jeszcze zwaliła go z nóg, szczęściara można by rzec, ale ona właściwie powaliła go na ziemię, sama zresztą również nie zdołała utrzymać równowagi, wiedziała, że buty na sześciocentymetrowym(!) obcasie nie były dobrym pomysłem, tak, Luna nie należała do pannic, które na obcasach potrafiły biegać i skakać, ona ledwo chodziła na tych i tak niewysokich. Ciągle noszenie trampek robiło swoje. Chciała szybko się zebrać i zacząć przepraszać, całe szczęście nie wpadła w żadnego ślizgona bo pewnie w jej kierunku już śmigałoby jakieś zaklęcie, ale chłopak ją ubiegł. Już stał nad nią i wyciągał rękę, w promieniach słońca wyglądał jak książę z bajki, aż jej dech zaparło w piersiach. Po chwili jednak się opamiętała i podała mu dłoń, dość sprawnie, można nawet powiedzieć, że ruchem pełnym gracji, która niestety rzadko jej towarzyszyła, powstała i zaraz zabrała dłoń w obawie, że ze stresu zacznie się pocić, czy coś, przecież rzadko miała do czynienia z takimi chłopcami.
- Przepraszampowinnampatrzećjakchodzetakazemnieniezdaraprzepraszamprzepraszam... - wydusiła z siebie, a w istocie te słowa wypadły z jej ust tak szybko, że trudno było ją zrozumieć, dopiero teraz złapała oddech. Odetchnęła głęboko kilka razy i zganiła się w myślach za to, że mimowolnie się uśmiechała. Starała się przywołać na twarz poważny wyraz, co poskutkowało tym, że wyglądała na nieco wystraszoną.
- Lunarie... Na imię mi Lunarie, ale i tak większość mówi mi Luna - odpowiedziała na jego pytanie i tym razem pozwoliła sobie na delikatny uśmiech - tak, jestem z gryffindoru - dodała, a uśmiech na jej ustach poszerzył się. Bożebożeboże, wiedział z jakiego jest domu, on wiedział z jakiego ona jest domu... Serce zaczęło jej szybciej bić.
- Ian to bardzo ładne imię... - rzuciła zanim zdążyła się ugryźć w język, po czym nieco speszona opuściła wzrok - jesteś puchonem - stwierdziła, nie musiała pytać, wiedziała. W końcu była prefektem, kojarzyła z domem większość uczniów, na wszelki wypadek. Zerknęła na szyld sklepu.
-Ostatnie zakupy przed powrotem do Hogwartu? - zapytała, chociaż właściwie to chciała zapytać o coś innego, na przykład czy jest tutaj sam...
avatar
Ian Storm
Male Wiek : 21
Skąd : Londyn
Zawód : Uczeń
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora http://swistoklik.forumpolish.com/t329-ian-storm
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 10:53 pm

Z jakim wdziękiem się podniosła! I była taka delikatna... Nie znasz jej przecież! Pierwsze wrażenie może być mylne. Nie oceniaj po pozorach - do świadomości Iana próbował dobić się rozsądek. Pozory były jednak nadzwyczaj miłe, więc owo dobijanie się nie przynosiło najmniejszych efektów. Chyba nic się nie stało dziewczynie, mimo to wyglądała trochę niepewnie.
- Luna... Kiedyś chyba słyszałem o Tobie... Teraz już na pewno zapamiętam - i znów uśmiech. Co miał poradzić, banan sam pojawiał mu się przy niej na twarzy.
- Ian to bardzo ładne imię...
Poczuł się ciut głupio - to on powinien ją skomplementować, w końcu jest chłopakiem. Niemniej, poczuł satysfakcję, że coś zwróciło w nim jej uwagę. Nie zdążył tego zripostować, bo zaraz stwierdziła jego przynależność do Hufflepuffu. Potwierdził skinieniem głowy.
- No tak - nie wymyślił nic kreatywniejszego. Nigdy nie miał szczególnego kontaktu z dziewczynami, a ta była wyjątkowa. Język stał się jak kołek, jednak postarał się wydusić:
- Zwykle staram się kupić wszystko wcześniej, ale w tym roku jakoś tak wyszło, że sprawy do załatwienia zostały na ostatni dzień - dobrze wiedział, że nie miało to najmniejszego znaczenia, ale plótł, co mu akurat ślina na język przyniosła. I tak było to w miarę sensowne. - To już dzisiaj moja druga stłuczka, wiesz... Ale zdaje się, Ty szłaś właśnie do Madame de Chaves, a już niedługo zamykają, więc nie będę Cię dłużej zatrzymywał.
Czuł się bardzo, bardzo dziwnie. Z jednej strony chciał jak najdłużej przebywać w jej obecności, z drugiej - nie mógł wytrzymać przy niej ani minuty dłużej, tak była doskonała. Odszedł, bo musiał. Oglądnął się jeszcze za siebie. Absolutnie piękna. Skierował się do domu, musiał się jeszcze wyspać. Mimo to, najpierw nie mógł zasnąć, a potem... potem śnił o Lunie...
avatar
Lunarie Wood
Female Skąd : Londyn
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  Czw Lis 01, 2012 11:16 pm

Bum... bum... bum... Serce jej się tłukło jak szalone, kiedyś o niej słyszał, zapamięta... Czyżby to jej kolejne marzenie? Wymyśliła to sobie?... Chyba nie, ledwo stała na nogach, kolana się pod nią uginały, był idealny, aż chciała zapiszczeć z radości, jak to w zwyczaju miały jej koleżanki, no bo ona nie miała. Uśmiechnęła się tylko nieco głupio. Dziewczyno weź się w garść, powtarzała to sobie bez przerwy, jednak nic to nie dawało. Co się z nią działo? Mimo wszystko to było do niej niepodobne... Może to jakaś dziwaczna magiczna choroba? Będzie musiała poczytać na ten temat w książce. Kolana jak z waty i dziwne drganie w okolicach żołądka. Na poważnie zaczęła się zastanawiać, czy wszystko z nią w porządku. Stała jak sparaliżowana, w pewnym momencie przechyliła nawet głowę na bok i zaczęła się w niego wpatrywać rozmarzonym wzrokiem. Otrząsnęła się jednak, gdy się odezwał. Starał się wszystko kupić wcześniej, jak ona! Byli dla siebie stworzeni, chciała mu to powiedzieć, wykrzyknąć, ale ugryzła się w język.
- Rozumiem... - rzuciła tylko. Jego kolejne słowa sprawiły, że chciała zaprzeczyć, powiedzieć, że zmierza w tym samym kierunku co on, ale uświadomiła sobie, że jak nie kupi sukni to ON nie zobaczy jej w niej na jakimś balu, a chciała, żeby zobaczył... Oho, Lunarie Wood chciała się podobać jakiemuś chłopakowi, co to się stało?
- Taaak...- mruknęła, chciała go zapytać o tą stłuczkę, chciała jeszcze porozmawiać, ale zamiast tego wydusiła tylko z siebie - miło było Cię poznać, do zobaczenia... - jak oficjalnie, zbyt oficjalnie. Chciała coś dodać, ale zamiast tego stała w miejscu jak zamurowana i patrzyła jak odchodzi. Odwrócił się, a ona posłała mu szeroki uśmiech, ba, nawet pomachała, a potem sama zniknęła za drzwiami sklepu.
Długo wybierała najładniejszą suknię, przymierzyła ich kilkanaście, w końcu zdecydowała się na tą, która pierwsza wpadła jej w oko, ponadto ekspedientka zapewniała, że wygląda w niej ślicznie, a że była to naprawdę miła kobieta i jedną z jej sukienek strasznie skrytykowała, uwierzyła jej. Zadowolona ze skończonych zakupów, Luna wkrótce również skierowała się do swego domu, musiała w końcu sprawdzić, czy wszystko zabrała, nie mogła jednak się skupić, gdyż myślami była daleko, pod sklepem Madame de Chaves, gdzie spotkała "swego księcia z bajki"...
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!  

Madame de Chaves - szaty na każdą okazje!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Dwóch świadków Apokalipsy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Chwyć Świstoklik i wejdź do świata pełnego czarów! :: Lokalizacje :: Londyn :: Ulica Pokątna-